• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

POLITYKA

Jakie pojednanie

Wtorek, 10 października 2017 (01:48)

Oficjalnie stosunki polsko-ukraińskie są bardzo dobre, ale w rzeczywistości nie brakuje przykładów zaognienia tych relacji, głównie ze strony Kijowa

Goszczący niedawno w Polsce ukraiński minister energetyki i przemysłu węglowego Igor Nasalnik publicznie zaprotestował przeciwko sprowadzeniu do Polski z okupowanego przez Rosjan Donbasu ładunku węgla (antracytu). Ukraiński rząd potraktował to jako pogwałcenie europejskiego embarga na handel z Donbasem i nie pomagały tłumaczenia ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, że znikomą ilość antracytu przywiozła do Polski prywatna firma. I choć sprawa wydaje się załagodzona, to jak wynika z nieoficjalnych wypowiedzi polskich dyplomatów, był to kolejny przykład świadczący o tym, że strona ukraińska przyzwyczaiła się oczekiwać od Polski uprzywilejowanego traktowania w niemal wszystkich możliwych dziedzinach. Jednocześnie sama nie poczuwa się do jakiegokolwiek rewanżu, a wręcz przeciwnie, na wielu odcinkach zaostrza antypolski kurs i mnoży konfrontacyjne posunięcia – od nakładanego co chwila embarga na polską żywność po jawnie antypolską politykę historyczną.

Skarga ministra Nasalnika została złożona niespełna dwa tygodnie po tym, jak służby graniczne Ukrainy po raz kolejny nie wpuściły na teren tego kraju polskiego obywatela. Tym razem padło na prof. Czesława Partacza, politologa i historyka, badacza stosunków polsko-ukraińskich, jednego z czołowych naukowców zajmujących się opisywaniem ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na polskiej ludności kresowej w latach II wojny światowej. Uczonemu, który uczestniczył w autokarowej wycieczce do Lwowa, bez żadnych wyjaśnień wbito do paszportu zakaz przekraczania granicy Ukrainy przez 3 lata. – Może nie wszystko, co robię i piszę, im się podoba i to jest jedna z form reperkusji – komentuje to wydarzenie prof. Partacz.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Adam Kruczek