• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

Wolne niedziele od stycznia?

Czwartek, 28 września 2017 (20:47)

Z Alfredem Bujarą, przewodniczącym sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ „Solidarność” i przewodniczącym Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna niedziela”, rozmawia Krzysztof Losz

Panie Przewodniczący, podkomisja ds. rynku pracy Komisji Polityki Społecznej i Rodziny wznowi dzisiaj wieczorem prace nad obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Czy jesteśmy już o krok od jej uchwalenia?

– Mamy taką nadzieję. Nasz projekt leży już bardzo długo w Sejmie. Złożyliśmy go we wrześniu ubiegłego roku z ponad pół miliona podpisów obywateli. 6 października odbyło się pierwsze czytanie projektu w Sejmie i posłowie zdecydowali o skierowaniu projektu ustawy do sejmowych komisji. Tam długo nic się w praktyce nie działo. Na długie miesiące prace zostały wstrzymane, ale mam nadzieję, że teraz podkomisja pod przewodnictwem posła Janusza Śniadka (PiS) ruszy z impetem do pracy, przyjmie sprawozdanie i przedstawi je Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. I potem odbędzie się drugie czytanie, po którym naniesione zostaną ewentualne poprawki, aż wreszcie doczekamy się trzeciego czytania i głosowania.

Jak szybko, Pana zdaniem, mogą zakończyć się prace nad ustawą w Sejmie i Senacie?

– Mam nadzieję, że w październiku nasz projekt przejdzie cały proces legislacyjny i trafi do podpisu Andrzeja Dudy. Prezydent wiele razy deklarował, że jest za ograniczeniem handlu w niedzielę, więc nie spodziewam się z jego strony weta.

Ustawa zaczęłaby więc obowiązywać od 1 stycznia 2018 roku?

– Taką mamy nadzieję. W listopadzie i grudniu byłoby vacatio legis, aby branża mogła się przygotować do nowych regulacji. Choć te przygotowania nie wymagają jakichś wielkich prac i nakładów, bo przecież od półtora roku temat ograniczania niedzielnego handlu jest podnoszony i właściciele marketów na pewno sobie z tym bez problemów poradzą. Na pewno też nie będzie żadnych zwolnień w handlu z powodu zamykania sklepów w niedzielę, proszę w takie straszenie nie wierzyć. Już teraz przecież brakuje nam w branży około 150 tys. pracowników, aby sklepy były w stanie zapewnić obsługę klientów na odpowiednim poziomie i żeby pracownicy nie byli przeciążeni pracą często ponad swoje siły.

Do obywatelskiego projektu na pewno będą wnoszone poprawki. Jakie „Solidarność” jest gotowa zaakceptować?

– Zgodziliśmy się już na szereg zmian dotyczących np. pracy centrów logistycznych czy sklepów internetowych, przez co pokazaliśmy, że jesteśmy otwarci na dyskusję i poprawki. Tak samo jak jesteśmy otwarci na zmianę przepisów dotyczących karania pracodawców za zmuszanie ludzi do pracy w sklepie w niedzielę – grzywna byłaby uzależniona np. od obrotów sklepu. Ale na pewno nie zgodzimy się np. na to, aby osłabić siłę społecznego projektu. Dlatego nie do przyjęcia są dla nas postulaty, które formułuje część opozycyjnych posłów, aby np. tylko niektóre niedziele były wolne od handlu albo żeby sklepy były otwarte krócej, np. do godziny 13.00-14.00. Tak samo jak nie zgadzamy się na to, aby nie ruszać niedzielnego handlu, ale wprowadzić przepisy podnoszące wynagrodzenia pracownikom przychodzącym tego dnia do sklepu.

Pozostaną też w projekcie wyjątki od reguły?

– Oczywiście, przecież w naszym projekcie są zapisy mówiące o tym, że otwarte bez ograniczeń będą np. apteki, kwiaciarnie, sklepy z pamiątkami, dewocjonaliami, stacje benzynowe, ale pod warunkiem że na ich terenie nie będzie dużego sklepu, i my się z tych zapisów nie wycofujemy. Będą też otwarte te sklepy detaliczne, w których za ladą stanie właściciel, a nie pracownik najemny. To ukłon w stronę małych sklepów wiejskich i osiedlowych. Z badań wynika zresztą, że Polacy chcą takich rozwiązań, bo uważają, że w ten sposób wesprzemy polski, drobny biznes. Widać w nas gospodarczy patriotyzm i my to doceniamy, bo przecież mamy świadomość, że nasz rodzimy handel jest i tak w gorszej sytuacji niż zachodnie sieci handlowe.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Losz