• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Widziałam, jak zabija się chore dzieci

Sobota, 16 września 2017 (20:34)

Personelowi nie mówiono nic. Personel stawiało się przed faktem – mówi położna Agata Rejman o pierwszej aborcji, której asystowała w  rzeszowskim szpitalu Pro-Familia. 

Personel traktowało się jak kogoś, kto po prostu musi stanąć do tego zadania, musi asystować i pomóc lekarzowi. Jeżeli personel wyrażał swoje zdanie, zwłaszcza jeżeli było to zdanie przeciwne aborcji, to personel stawał się wrogiem – podkreśla Agata Rejman.  

– Pierwsza aborcja była na moim nocnym dyżurze. Przyszłam na oddział ginekologiczny, nie położniczy, i zastałam pacjentkę, która miała podłączoną kroplówkę rozkurczową. Do tej pory nie wiem i nigdy się nie dowiem, czy koleżanki, które podłączały tę kroplówkę, miały świadomość, że mamy do czynienia z żywym dzieckiem, czy też myślały, że mamy do czynienia z ciążą obumarłą, z martwym dzieckiem – wspomina położna w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. 

Od tamtego momentu położne zaczęły rozmawiać ze sobą o tym, co zaczyna się dziać w szpitalu. – Jedne głośniej, bo się mniej bały, drugie po cichu, bo w tym prywatnym szpitalu każdy każdego się bał, nie wiadomo było, co komu kto doniesie. Niektóre z nas zaczęły głośno mówić, że to musiała być aborcja – mówi Rejman. 

Przy trzecim uśmiercaniu dziecka położna nie mogła już milczeć. – Ta trzecia aborcja to już było za dużo dla mojego systemu odporności psychicznej, robiłam wszystko jak z automatu, ale koleżanka twierdzi, że według niej po narodzinach to dzieciątko oddychało. Zauważyła podniesienie klatki piersiowej i łapanie oddechu – wspomina. – Dzieciątko zostało położone na metalowym stoliku, a my musiałyśmy asystować lekarzowi przy dalszym zabiegu, inaczej mogłybyśmy zostać oskarżone o narażenie pacjentki na utratę życia. Potem znowu wróciłyśmy do tego dzieciątka, musiałyśmy znaleźć największe wiadro w szpitalu, bo to było duże dziecko, znowu zalać je formaliną. Każda z tych aborcji była inna, ale każda była straszna – podkreśla. 

Cała rozmowa w dzisiejszym wydaniu „Naszego Dziennika”. 

Dzieci poczęte, które są skazane na śmierć, a często wystarczy jedynie podejrzenie o chorobę, liczą właśnie na Ciebie. Potrzebny jest każdy głos, który przypomni posłom, że każde życie jest ważne. Poprzyj obywatelski projekt „Zatrzymaj aborcję”. Pobierz, wydrukuj, podpisz i zachęć innych do tego. Formularz znajdziesz TUTAJ.

RP