Polskich symboli należy bronić
Wtorek, 12 września 2017 (12:19)Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak przyjął Pan wiadomość, że w nowym paszporcie upamiętniającym stulecie odzyskania niepodległości nie pojawią się wizerunki Ostrej Bramy i cmentarza Orląt Lwowskich?
– Z wielkim żalem. To jest jakiś wyraz lekceważenia nas, Polaków. Skoro „władza” podaje do wyboru różne możliwości, to przecież nie po to, aby nagle z czegoś rezygnować, w dodatku pod naciskami całkowicie zewnętrznymi. Ostra Brama i cmentarz Orląt Lwowskich to polskie symbole, mające znaczenie ponadregionalne, które stały się częścią polskiej tożsamości. A symboli należy bronić przed obcą ingerencją. Szczególnie zaś – takich symboli.
Jak ocenia Pan pomysł Kampanii Społecznej MSWiA „Zaprojektuj z nami Polski Paszport 2018”?
– Pomysł był bardzo dobry i na czasie. Rośnie w Polsce, po okresie głębokiego nihilizmu ostatnich dziesiątków lat, świadomość narodowa i poczucie patriotyzmu. Symbole, które miały nic nie znaczyć, które świadomie niszczono, stały się ważne nie tylko od święta, ale na co dzień. Wystarczy popatrzeć, jak dziś ubiera się młode pokolenie Polaków, jakie wydarzenia stały się ważne dla tych młodych ludzi, wreszcie, co się dzieje na stadionach sportowych, przede wszystkim piłkarskich, choć już nie tylko piłkarskich.
To są akcje głośne nie tylko na terenie naszego kraju, ale wiedza o nich idzie w świat i jest powodem zazdrości młodych Europejczyków. Kiedy się z nimi spotykam i mówię, że oni też tak mogą, że powinni, odpowiadają z poczuciem zrezygnowania, że „u nas tak nie wolno”. To świadczy, że przestali się bronić... Tymczasem dzisiaj w Polsce chyba już nikt nie założy koszulki z sierpem i młotem, czerwoną gwiazdą, Che Guevarą czy... Adamem Michnikiem. Natomiast powszechnie rozpoznawalnymi postaciami są tacy bohaterowie naszej polskiej wolności, jak np. Danuta Siedzikówna „Inka” czy rotmistrz Witold Pilecki. Dlatego symbole są tak ważne i potrzebne. Wizerunek Ostrej Bramy zdobył bardzo wiele głosów, a mimo to został całkowicie pominięty i odrzucony. Ja osobiście chciałbym mieć paszport z takim motywem. Ale niestety nie będę miał...
Wilno i Lwów nie leżą obecnie w Polsce, tłumaczył decyzję o odrzuceniu Ostrej Bramy i cmentarza Orląt Lwowskich minister Błaszczak. Czy to wystarczający argument?
– To nie jest argument. Litwini i Ukraińcy są bardzo drażliwi na punkcie swojej tożsamości, ale nie wytworzą jej w sposób sztuczny, zakazami czy nakazami. Wilno przed II wojną światową było zamieszkiwane zaledwie przez mniej więcej jeden procent mieszkańców narodowości litewskiej. Nigdy też nie było przez Polskę podbite i spolonizowane na siłę. Podobnie Lwów był miejscem zamieszkania zaledwie kilku procent Ukraińców. I też nie był miastem przez Polskę zagrabionym i na siłę spolonizowanym. Wprost przeciwnie. Przez wieki te miasta były przez Polaków bronione i chronione. Gdyby nie to, z pewnością Wilno byłoby moskiewskim łupem, a Lwów tatarskim.
Dziś wizerunki Ostrej Bramy i cmentarza Orląt Lwowskich, które miały znaleźć się w paszportach, przypominające o naszej tożsamości, nie byłyby dowodem polskiego „imperializmu” czy czegoś podobnego. Mamy się wyrzec przeszłości w imię poprawności politycznej? Przecież to nieporozumienie. Wyrzeknijmy się źle pojętej poprawności politycznej i uległości wobec władz Litwy czy Ukrainy, bo to jest droga donikąd!
Minister Błaszczak podkreślił, że ostateczny kształt polskiego paszportu to efekt opinii ekspertów…
– Skoro minister Błaszczak tak twierdzi, to niech ujawni ich nazwiska, niech do publicznej wiadomości poda ich uzasadnienie. My jako społeczeństwo mamy do tego prawom a konstytucyjny minister ma taki obowiązek, skoro rozpoczął kampanię, której wynikiem miało być wybranie przez Polaków wskazanych motywów. Okazuje się, że wybrali je (w sposób negatywny, czyli przez odrzucenie) przedstawiciele państw, w których mniejszości polskie nie są traktowane tak, jak np. mniejszość litewska czy ukraińska w Polsce. Co więc chciano nam pokazać, czy to, że nie mamy tak naprawdę nic do powiedzenia?
Zamiast motywu Ostrej Bramy pojawi się inskrypcja „Matka i serce Syna” z wileńskiego grobu Marii Piłsudskiej, a zamiast wizerunku cmentarza Orląt Lwowskich – postać Antosia Petrykiewicza. Po co były propozycje, skoro teraz MSWiA się z nich wycofało?
– Jestem ciekawy, dlaczego akurat ten pierwszy motyw stał się symbolem. Bardzo brakuje mi np. Ignacego Jana Paderewskiego – postaci znanej w całym świecie, nie tylko muzyka, ale polityka i dyplomaty. Wprost trudno wyobrazić sobie uzyskanie przez Polskę niepodległości bez jego ciężkiej pracy na gruncie międzynarodowym, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Przypomnę tylko, że to przecież Ameryka rozdawała karty, ustanawiając powojenny ład światowy. I Amerykanie (lotnicy ochotnicy) brali udział w obronie polskiej niepodległości. Paderewski jest bardzo ważny z jeszcze jednego powodu. Mianowicie nie był nigdy postacią kontrowersyjną, kojarzoną tylko z jedną orientacją polityczno-wojskową. I jest nadal rozpoznawalny w całym kulturalnym świecie.
Natomiast jeśli jest pośrednie nawiązanie do Marszałka Józefa Piłsudskiego, to mamy bardzo wyraźną preferencję tylko jednej orientacji, w dodatku nie tej, którą akceptował Zachód. Mianowicie to Roman Dmowski podpisywał traktat wersalski w 1919 r.(wespół z Paderewskim), który sankcjonował naszą niepodległość na gruncie międzynarodowym. Komitet Narodowy Polski był traktowany jako nieformalny rząd polski. Józef Piłsudski pojawić się tam nie mógł, był przecież postrzegany na zachodzie jako sojusznik Austro-Węgier i Rzeszy Niemieckiej, państw, z którymi walczyli alianci...
W konsultacjach w sprawie nowego paszportu wzięło udział 763 tysiące osób. Czy to nie ich głosy, skoro taka była intencja organizatora konsultacji, a nie protesty władz Litwy czy Ukrainy powinny decydować o motywach w polskim paszporcie?
– W jakiś sposób spora część tych głosów (nie wiemy ile) została zlekceważona. Skoro propozycje padły, to powinny być bronione przed naciskami zewnętrznymi. Jeśli III RP jest państwem suwerennym, to musi podejmować suwerenne decyzje. Rezygnacja z części symboli to wyraz słabości, uległości, co więcej, zachęta na przyszłość, że odpowiednimi naciskami można na nas wymusić wszystko. A to źle wróży...