• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Atak zamiast propozycji

Sobota, 26 sierpnia 2017 (20:06)

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Pośle, bez owijaczy i dyplomacji, czy aroganckie zachowanie prezydenta Emmanuela Macrona – kolejne zresztą – to efekt braku doświadczenia i obycia – jak stwierdziła premier Szydło – czy po prostu zwyczajne chamstwo?

– Premier Beata Szydło wypowiedziała się w swoim stylu – bardzo delikatnie, a jednocześnie merytorycznie, a więc tak jak powinna się zachować kobieta, dyplomata, wytrawny polityk, jak człowiek, który idąc przez życie, stara się nikogo nie obrazić. Natomiast postawa Emmanuela Macrona nie pasuje do urzędu, który piastuje. To było ordynarne, chamskie zachowanie niedoświadczonego polityka, który ma pewne problemy emocjonalne. Ocena Macrona jako prezydenta z bardzo krótkim stażem jest dla niego druzgocąca. W historii Francji nie było dotychczas przypadku, aby prezydent państwa w tak krótkim czasie roztrwonił poparcie społeczne. Spośród jego wyborców aż ok. 50 proc. bardzo źle ocenia jego rządy. Rokowania dotyczące jego przyszłości politycznej są także złe. To wszystko świadczy o jego sposobie prowadzenia polityki wewnętrznej. Nie inaczej kształtują się te oceny, jeśli chodzi również o politykę międzynarodową. Tak czy inaczej ten człowiek zachowuje się w skandaliczny sposób, co więcej – jeśli chodzi o krytykę Polski – w sposób nieuprawniony.

Wypowiedź Macrona padła w kontekście dyskusji o zaostrzeniu dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych. Stanowisko polskiego rządu w tej kwestii jest jasne i nieprzejednane…

– Stanowisko polskiego rządu jest zrozumiałe z punktu widzenia interesów naszych pracowników i rozumiane przez większość rządów zachodniej Europy. Natomiast trudno zrozumieć, skąd się bierze polityka prezydenta Macrona w tej sprawie, czy może ma to podłoże gospodarcze i wynika z nie do końca przemyślanej strategii będącej konsekwencją braku dogłębnych analiz ze strony jego doradców. Osobiście skłaniałbym się do przyczyn politycznych aniżeli gospodarczych. Nie ulega jednak wątpliwości, że zachowanie Macrona – w końcu prezydenta Francji – jest skandaliczne.   

Polska „stawia się na marginesie” i „decyduje się pójść wbrew interesom europejskim w wielu kwestiach – mówił Macron, dodając, że Polska zasługuje na coś lepszego, w domyśle na lepszy rząd. W jakiej roli stawia siebie prezydent Francji?

– Macron w ten sposób formułując swoje wypowiedzi, pokazuje siebie jako ignoranta. Z całą pewnością nie jest to polityk – mąż stanu, który miałby kreować przyszłość Europy. Nie jest to polityk zdolny do samodzielnej oceny sytuacji, a tym bardziej stawiania diagnozy. Ciekawe, co miał na myśli, mówiąc o marginesie i centrum Europy, czym jest jedno, a czym drugie? Na razie Macron nie potrafi niczego konkretnego zaproponować Francuzom, i to zarówno jeśli chodzi o kwestie finansów publicznych, sferę gospodarczą, polityczną, jak i jakże ważne bezpieczeństwo własnych obywateli związane z falą migracyjną. I ten polityk usiłuje pouczać Polaków i polski rząd, którego działania we wspomnianych obszarach mogą być wzorem nie tylko dla Francji, ale także całej Europy. 

Czy te połajanki wobec Polski to inicjatywa samego Macrona, czy może jako „wysłannik” Angeli Merkel czyni to, co jej w trakcie kampanii wyborczej w Niemczech po prostu nie wypada?

– Bardzo możliwe, że zachowanie Macrona to spłata zobowiązań wobec Angeli Merkel i konsekwencja wpisywania się Francji jako sprzymierzeńca Niemiec. Tylko że wypowiadając się w takim tonie, nie mówi nic, co by się przysłużyło obecnej kanclerz Niemiec. Nie ma nic o dalekowzroczności, mądrości czy zapobiegliwości Angeli Merkel jako opatrznościowego dla Europy czy świata polityka. Przy niewątpliwej indolencji w sferze dyplomacji czy braku wizji politycznej Macron na tle cwanego i doświadczonego polityka, jakim jest Angeli Merkel, rysuje się niczym giermek, którego prezydentura wyraźnie przerosła.

Tę opinię, którą formułuję pod adresem Emmanuela Macrona, zresztą bardzo krytyczną, wcześniej przedyskutowałem z Francuzami polskiego pochodzenia. Nie są to osoby przypadkowe, ale dobrze znające realia polityki nie tylko wewnętrznej, ale też spraw międzynarodowych, które obserwując poczynania Macrona, oceniają go bardzo krytycznie. I te oceny upoważniają również mnie do tak kategorycznych sądów.

Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra – mówił Macron. Jak odczytać te słowa?

– Poza krytyką i hasłami rzucanymi na lewo i prawo w wypowiedziach prezydenta Francji nie widać argumentów popierających stawiane tezy. Nie ma też żadnej diagnozy dotyczącej sytuacji w Europie ani propozycji, jak naprawić błędy i jak tę przyszłość kształtować. Te braki Macrona są widoczne zarówno w obszarach dotyczących wizji gospodarczej, jak i politycznej Europy. Najlepszym dowodem jest brak wizji zakończenia bez wątpienia największego problemu, jaki drąży współczesną Europę, a mianowicie problemu migracyjnego. Po stronie zresztą nie tylko Macrona, ale także wśród innych przywódców europejskich czy unijnych dygnitarzy nie ma żadnej wizji. W oczy rzuca się brak alternatywnych rozwiązań, które zahamowałyby niewątpliwy kryzys i zagrożenie ze strony islamu dla cywilizacji zachodniej. To nieprawdopodobne, kiedy ci „postępowi” politycy – mówiąc o obecnym terroryzmie – próbują go porównywać do terroryzmu, który miał miejsce przed dziesiątkami lat ze strony Irlandzkiej Armii Republikańskiej czy Czerwonych Brygad we Włoszech. Tamci terroryści polowali na polityków, ich celem byli przedstawiciele władzy różnego szczebla, tymczasem terroryzm islamski uderza w niewinnych ludzi. To sprawia, że Macron, Merkel czy inni politycy chronieni dzień i noc czują się bezpieczni i nie są w stanie zrozumieć ludzi, którzy nie mają pewności, czy idąc ulicą, nie zostaną wysadzeni w powietrze przez terrorystę-samobójcę, czy też nie wjedzie w nich samochód z terrorystą za kierownicą. Ze strony polityków nie ma żadnej propozycji, jak tę rozszerzającą się falę terroryzmu zahamować i wyeliminować z Europy.

Niestety, społeczeństwa od polityków nie egzekwują swoich praw co do bezpieczeństwa…

– Po wakacjach mijający tydzień spędziłem w pracy w Brukseli i muszę powiedzieć, że takich pustek na lotnisku czy na ulicach jak obecnie nigdy wcześniej nie widziałem. W Europie Zachodniej wśród ludzi panuje przerażenie. Tę atmosferę strachu dodatkowo zwiększył zamach w Barcelonie oraz w ostatnich dniach także w Londynie czy wczoraj w Brukseli. To, co opowiada Macron, w obliczu realnego zagrożenia bezpieczeństwa zwykłych ludzi brzmi niczym czarny humor. Ten polityk nie jest zdolny do analizy sytuacji i zagrożeń, a co za tym idzie do refleksji.

Czy nie jest trochę tak, że odbierając Polsce prawo do definiowania przyszłości Europy, Macron pokazuje, że o przyszłości Unii mogą decydować tylko Niemcy i Francja?

– Rzeczywiście tak to wygląda, ale takie myślenie nie powinno mieć w ogóle miejsca. Wystarczy spojrzeć na dane Eurostatu czy GUS, które mówią o tym, że wzrasta liczba wniosków o pobyt stały w Polsce i nie dotyczy to tylko Ukraińców, ale przede wszystkim obywateli Wielkiej Brytanii, Niemiec, krajów Beneluksu i Francji. To świadczy o tym, że obywatele zachodniej Europy w krajach swojego pochodzenia nie czują się bezpiecznie, stąd szukają swego miejsca w kraju, gdzie nie ma zagrożenia terrorystycznego. I to ma większą wymowę niż słowa wypowiadane przez prezydenta Macrona czy kanclerz Merkel.

W tle tych połajanek mamy wywiad Borysa Budki w prasie niemieckiej i zachętę do atakowania polskiego rządu czy wręcz nakładania kar na Polskę. Czy takie zachowania nie ośmielają jeszcze bardziej do ataków lewicowych polityków na Polskę?

– Wypowiedzi polityków spod znaku tzw. totalnej opozycji są zachętą, wręcz zaproszeniem do atakowania Polski przez zagranicznych polityków. A sytuacja gospodarcza, polityczna czy demokracja i wolności obywatelskie w Polsce mają się bardzo dobrze, czego nie można powiedzieć o państwach zachodnich. Europa walczy o przetrwanie i zamiast wszyscy położyć ręce na pokład i ratować cywilizację zachodnią, to zajmują się sprawami Polski. To nic innego jak odwracanie uwagi od spraw ważnych, najbardziej istotnych. Mamy do czynienia z przyzwoleniem europejskich elit na mącenie w głowach społeczeństwu zachodniej części Starego Kontynentu. Natomiast zachowania przedstawicieli totalnej opozycji świadczą o tym, że środowiskom politycznym, które reprezentują, towarzyszy potężna obawa, rozpacz w oczach, wręcz panika przed być może powołaniem komisji śledczej, o co zabiega Ruch Kukiz’15 dotyczącej afery VAT-owskiej i losów ok. 250 miliardów złotych, które za rządów koalicji PO – PSL powinny trafić do budżetu państwa, a rozpłynęły się nie wiadomo gdzie.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki