• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Dobrze zasłużył się Polsce

Środa, 2 sierpnia 2017 (13:46)

Józef Zawitkowski ps. „Wierny” jest ostatnim żyjącym żołnierzem z oddziału Franciszka Przysiężniaka ps. „Ojciec Jan” operującego na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie. W tym roku skończył 95 lat. Warto poznać historię i powojenne losy tego partyzanta.

Józef Zawitkowski urodził się w 1922 r. w Nisku, w polskiej rodzinie patriotycznej. Jego ojciec – Jan Zawitkowski ps. „Jonas” należał do Armii Krajowej, a matka Maria była spokrewniona z gen. Stanisławem Dąbkiem.

Po ukończeniu szkoły powszechnej, w 1936 r. Józef Zawitkowski rozpoczął naukę w Szkole Handlowej w Rozwadowie, a przed rozpoczęciem II wojny światowej przeszedł przeszkolenie z przysposobienia wojskowego, co później okazało się bardzo pomocne. Po napaści Niemiec na Polskę jako ochotnik zgłosił się do Komendanta Powiatowego Przysposobienia Wojskowego w Nisku, kpt. Stanisława Pieniążka, i otrzymał zadanie pełnienia służby wartowniczej przy koszarach, obiektach państwowych, stacji kolejowej i torach w Nisku. Od 1940 r. należał do Służby Zwycięstwu Polski, został zaprzysiężony przez swojego szkolnego kolegę Józefa Pawlika ps. „Czajka”, otrzymując zadanie m.in. wyszukiwania magazynów broni, zajmował się też kolportażem tajnej prasy.

Następnie w ramach Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) podlegał komendantowi placówki Nisko kpt. Mieczysławowi Maroszkowi ps. „Mruk”. Do zaprzysiężonych kolegów Józefa Zawitkowskiego należeli wówczas Stanisław Baran ps. „Kosiba, Julian Czarnota ps. ”Nietoperz„, Antoni Soszyński ps. ”Bazan„, Franciszek Urbanik ps. ”Czarny„ i Karol Wnuk ps. ”Przybyło„. Niemal wszyscy członkowie tej tajnej organizacji pracowali w Stalowej Woli, w zakładach zbrojeniowych, które uruchomili Niemcy, przejmując budowaną jeszcze przed okupacją – w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego – Hutę Stalowa Wola, która przed wojną nosiła nazwę Zakłady Południowe. Józef Zawitkowski pracował w dziale mechanicznym. Zadaniem członków ZWZ był sabotaż – opóźnianie produkcji, terminu dostawy czy też celowa zmiana procesu produkcji danej części.

            W drodze ku wolnej Polsce

Ostatniego dnia października 1943 r. w Nisku miały miejsce aresztowania. Józef Zawitkowski wraz ze ”spalonymi„ kolegami przedostał się za rzekę San do oddziału partyzanckiego Armii Krajowej, następnie Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) Franciszka Przysiężniaka ”Ojca Jana„. ”Wierny„ w oddziale pełnił funkcję zastępcy dowódcy III plutonu por. Ewalda Sroczyńskiego ps. ”Dąb„, brał też udział w wielu bitwach i potyczkach, m.in. pod Golcami, w Grabie, w akcji na Frampol i posterunek w Modliborzycach, w Lipie i na Porytowym Wzgórzu – jednej z największych bitew partyzanckich na ziemiach polskich.

W czasie bitwy, która była wynikiem akcji Sturmwind I, dowodzony przez Bolesława Usowa ps. ”Konar„ oddział partyzancki ”Ojca Jana„ wyprowadził z niemieckiego okrążenia ok. trzech tysięcy polskich i sowieckich żołnierzy. Po rozwiązaniu oddziału – w lipcu 1944 r., aby uniknąć aresztowania przez nowe, instalujące się na ziemiach polskich władze, nieprzychylne żołnierzom Armii Krajowej, Józef Zawitkowski został skierowany do Komendanta Obwodu AK Jarosław, komendanta powiatowego NOW mjr. Antoniego Horoceja ps. ”Pomian„, i mianowany dowódcą dywersji. Po rozwiązaniu placówki Zarzecze pod koniec 1944 r. ”Wierny„ został wcielony w szeregi Ludowego Wojska Polskiego (LWP), nie przyznając się oczywiście do wcześniejszej przynależności organizacyjnej i zdając sobie sprawę, że grozi to wieloletnim więzieniem lub nawet karą śmierci.

Został przydzielony do 31. Pułku Artylerii Przeciwpancernej 11. Brygady Artylerii Przeciwpancernej stacjonującej na początku 1945 r. w Białce k. Krasnegostawu. W szeregach LWP przydzielone mu zadania – wystawianie książeczek wojskowych, przygotowywanie rozkazów, blankietów urlopów – mimo grożących mu konsekwencji – wykorzystywał do zaopatrywania we wspomniane dokumenty – wystawiane in blanco – partyzantów z oddziałów Stanisława Pelczara ps. ”Majka„, Józefa Zadzierskiego ps. ”Wołyniak„ czy Tadeusza Gajdy ps. ”Tarzan„.

            Ubecy nikomu nie darowali

W październiku 1945 r. zmarła matka ”Wiernego„. Sytuacja w kraju nie była łatwa, władza ludowa ”polowała„ na żołnierzy związanych z podziemiem niepodległościowym. Inna sprawa, że każdy z nich był już zmęczony i miał dość ukrywania się w lasach, i chciał wrócić do normalnego życia, założyć rodzinę i mieć własny dom. W grudniu 1945 r. Józef Zawitkowski poślubił Janinę Machut ps. ”Sarna„, którą poznał wracającą z wysiedlenia do rodzinnego powiatu kępińskiego. Żona ”Wiernego„ była harcerką, na początku II wojny światowej wstąpiła do Szarych Szeregów, następnie walczyła w szeregach AK, będąc związana z oddziałem Tadeusza Kalinowskiego ps. ”Bicz„. Podczas gdy Józef Zawitkowski służył ludowej ojczyźnie, funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa z Niska, nie mając o tym pojęcia, poszukiwali ”Wiernego„ i jego brata Władysława ps. ”Gil„, który również należał do oddziału ”Ojca Jana„. W maju 1946 r. przesłuchiwali ojca obu partyzantów Jana Zawitkowskiego, pytając o broń, jaką mogli posiadać synowie, kontakty, pseudonimy, o kolegów.

Kilka tygodni po tych przesłuchaniach zmasakrowane zwłoki pracującego na stacji Ozet – Stalowa Wola Południe ”Jonasa„ znalazł na swoim polu rolnik. Jan Zawitkowski za przynależność synów i swoją do Armii Krajowej zapłacił życiem. Z kolei brat Józefa Zawitkowskiego, Władysław, kiedy w LWP rozpoczęła się infiltracja, przedostał się do Niemiec, a następnie wstąpił do II Korpusu gen. Andersa. Po demobilizacji ”Wierny„ w latach 1946-1956 był wielokrotnie przesłuchiwany przez funkcjonariuszy UB najpierw w Kępnie, a następnie w Namysłowie. Pozostał jednak wierny złożonej przysiędze i nie wydał nikogo.

            Ojczyzna docenia swoich bohaterów

W 1966 r. na mocy dekretu łączenia rodzin z żoną i piątką dzieci wyjechał do Stanów Zjednoczonych, do brata Władysława. Przed wyjazdem z Polski spotkał się z wieloma dawnymi kolegami z konspiracji. Żeby pożegnać kolegę, do Namysłowa przyjechali ci, którzy powrócili z komunistycznych więzień, m.in. zawsze ceniący ”Wiernego„ jako wspaniałego i oddanego żołnierza ”Ojciec Jan„ oraz ”Majka„, ”Dąb„, ”Pomian„, ”Kosiba„, a także Tadeusz Gryblewski ps. ”Kordian„, ponadto Antoni Nowosad ps. ”Murzyn„ czy dr Jerzy Filip ps. ”Biga„. Mieszkając za oceanem, Józef Zawitkowski zawsze z dumą nosił polski mundur, brał udział w uroczystościach organizowanych przez środowiska polonijne, podejmował inicjatywy, aby przywracać prawdę historyczną. Nie zapomniał też o swoich kolegach, którzy pozostali w Polsce.

Jego synowie Jan i Andrzej swoją pracą również niejednokrotnie przysłużyli się Polsce. Józef Zawitkowski zgodnie z nadanym mu pseudonimem zawsze wiernie służył Polsce. 15 czerwca 2016 r., postanowieniem prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, został mu przyznany Krzyż z Mieczami Orderu Krzyża Niepodległości. Podczas uroczystości wręczenia odznaczenia, która miała miejsce w Waszyngtonie 16 października 2016 r., Józef Zawitkowski powiedział, że […] przyjmuje ten krzyż w imieniu wszystkich żołnierzy AK oddziału ”Ojca Jana„, porucznika Franciszka Przysiężniaka, którzy byli mordowani, torturowani, spędzili wiele lat w więzieniach, łagrach i nie doczekali czasów, kiedy wolna Polska docenia ich wielkie poświęcenie dla wolnej Polski.

                                 

 

Wioletta Gut-Siudak