Zaniedbana lustracja
Środa, 26 lipca 2017 (02:19)– Pierwszą reformą, jaką trzeba było zrobić po 1989 r., powinna być zmiana systemu prawnego i wymiana kadr. To był obowiązek: przerwanie ciągłości prawnej i personalnej z komunistycznym państwem. Tak się niestety nie stało – mówi historyk Leszek Żebrowski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Historyk zauważa, że wówczas żyło jeszcze wielu sędziów, którzy mieli na rękach krew polskich patriotów.
– Tak, był np. morderca sądowy Mieczysław Widaj. Wielu sędziów pouciekało na stanowiska adwokatów, poprzenosiło się do różnych zawodów prawniczych, ale wielu z nich miało wpływ na dalsze orzekanie, bo pozostali w sądach. Pozostali też profesorowie na katedrach prawa: Igor Andrejew, Stanisław Ehrlich. Bardzo wielu ludzi, którzy tworzyli doktrynę prawa, wychowywało kolejne pokolenia, które trafiały do zawodu m.in. sędziowskiego – mówi Leszek Żebrowski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
I podkreśla, że powoduje to określone konsekwencje, gdyż grozi, że przez system prawny wprowadzone zostaną takie zmiany w życiu społecznym jak w krajach zachodnich, a więc np. legalizacja układów homoseksualnych, adopcja przez nie dzieci czy też odbieranie dzieci rodzinom przez sądy.
Żebrowski podkreśla, że nawet jakby żyło tylko kilka osób, to warto lustrację środowiska sędziowskiego przeprowadzić. – Można przecież zbrodniarzy ludobójców z okresu III Rzeszy, ludzi ponad 90-letnich, często z demencją, przynosić na rozprawy na noszach i ich osądzać, pokazując, że sprawiedliwość istnieje. Dlaczego zbrodniarze komunistyczni mają być pod ochroną? – pyta historyk.
Cała rozmowa w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.