Lewacy dążą do Majdanu
Poniedziałek, 24 lipca 2017 (19:25)Z Adamem Andruszkiewiczem, prezesem Stowarzyszenia Endecja, posłem Ruchu Kukiz’15, członkiem Eurorealistycznego Zespołu Parlamentarnego, rozmawia Rafał Stefaniuk
Bartosz Kramek, przewodniczący Fundacji Otwarty Dialog, opublikował instrukcję mówiącą, w jaki sposób rozpętać w Polsce Majdan.
– Sprawa ta jest wyjątkowo skandaliczna. Zamierzam złożyć interpelację poselską do ministra sprawiedliwości oraz mnistra spraw wewnętrznych i administracji o sprawdzenie tej fundacji. Chciałbym, żeby nasz rząd i odpowiednie służby przyjrzały się szerokiej działalności tej organizacji oraz publikowanym przez nią instrukcjom. W mojej ocenie, wygląda to na jawną, zewnętrzną ingerencję w sprawy polskie. Ta ingerencja może opierać się o chęć siłowego obalenia parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej. Na to nie mogę się zgodzić.
Majdan pochłonął życie wielu Ukraińców. Komu może zależeć na rozlewie krwi w Polsce?
– Przeciwnikom silnej Polski. Podczas ukraińskiego Majdanu śmierć poniosło prawie 100 osób. To jest niedopuszczalne, żeby ktoś wzywał do tego samego w Polsce. W ostatnich dniach śledziłem część mediów o zagranicznym kapitale, które są ulokowane w Polsce. One ewidentnie podsycały atmosferę, żeby doprowadzić do zamieszek. Mamy więc doczynienia z siłami międzynarodowymi, które chcą, żeby Polska pogrążyła się w chaosie i żeby Sejm upadł. To może być przepis na odzyskanie władzy przez opozycję totalną, czyli ludzi Donalda Tuska.
Środowiska lewackie od dawna nawołują do delegalizacji ONR i Młodzieży Wszechpolskiej jako antypaństwowych. Dlaczego w przypadku Fundacji Otwarty Dialog milczą?
– Środowiska lewackie uważają, że to one mają monopol na to, żeby określać, kto jest patriotą i demokratą, a kto nie. One też chcą wyznaczać, kto może działać legalnie, a kto nie. Chciałbym, żeby wreszcie rząd w Warszawie zaczął uważnie przyglądać się działalności lewackich środowisk i organizacji. Jak dotąd Prawo i Sprawiedliwość nie poświęca należytej uwagi tym niebezpiecznym organizacjom. Pozostawienie ich w spokoju może mieć poważne reperkusje. Nie wykluczałbym, że one kiedyś doprowadzą do polskiego Majdanu. Dlatego będę naciskał na zwiększoną kontrolę, a gdy sytuacja będzie tego wymagała, to należałoby z nimi zrobić porządek.
Myśli Pan o odebraniu funduszy czy całkowitej delegalizacji?
– Odebranie funduszy powinno być pierwszym krokiem, taką żółtą kartką. Jeżeli te osoby nadal będą prowadzić działalność antypaństwową i nawoływać do zamieszek, które mogą doprowadzić do rozlewu krwi, to wtedy powinien mieć zastosowanie kodeks karny.
Wydaje się, że weto prezydenta odcięło paliwo przeciwnikom rządu. Jednakże Andrzej Duda zapowiedział, że prace nad reformą Sądu Najwyższego będą prowadzone. Nie obawia się Pan, że zwolennicy status quo w sądach w przyszłości ponownie będą wzywać do zamieszek?
– Z pewnością tak będzie. Dlatego prezydent Andrzej Duda powinien jak najszerzej konsultować reformę i robić to szybko. To musi być działanie sprawne i pełne profesjonalizmu. Andrzej Duda nie może reformy konsultować tylko z Prawem i Sprawiedliwością. Ruch Kukiz’15 już dawno deklarował, że chce współpracować w tej materii i zdanie to podtrzymujemy. Zespół pracujących nad nową ustawą wypada poszerzyć o grono stowarzyszeń pokrzywdzonych przez sądy. W skrócie: trzeba stworzyć biało-czerwoną drużynę osób, które kochają Polskę i chcą ją zmieniać. My jesteśmy na to gotowi i chcemy tę reformę doprowadzić do końca. A gdy obóz patriotyczny będzie liczny, to będzie w stanie stawić czoła wszelkim atakom. Najgorsze byłoby to, gdyby prezydent wraz z Prawem i Sprawiedliwością sami chcieli przeprowadzić tę reformę.