• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Ukraińcy się nie asymilują

Czwartek, 13 lipca 2017 (03:00)

Liczenie, że wzmocnimy żywioł polski emigrantami ukraińskimi, jest błędne – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ewa Siemaszko, historyk, badacz
zbrodni wołyńskiej.

Ewa Siemaszko jest zaskoczona propozycjami wicepremiera Jarosława Gowina, żeby wypełnić lukę na rynku pracy Ukraińcami. Pomysł Gowina, żeby zamiast pomyśleć o stworzeniu systemu powodującego powroty Polaków, którzy wyjechali na emigrację za chlebem do Anglii, Irlandii, Niemiec i różnych innych krajów, sprowadzać Ukraińców, oceniła jako „dziwny”. 

– Polacy, którzy opuścili w ostatnich latach Ojczyznę, to byli ludzie pracowici i operatywni, wyjechali, bo albo nie znajdowali zatrudnienia w Polsce, albo oferowano im warunki płacy niedające godnego życia, nawet poniżające – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Zdaniem Siemaszko, twierdzenia, że dzieci i wnuki dzisiejszych emigrantów ukraińskich będą się czuły w pełni Polakami, nie mają pokrycia w rzeczywistości. Za przykład podaje emigrację Ukraińców do Kanady i USA.

– Wcale nie asymilują się szybko, nie zmieniają w kolejnych pokoleniach tożsamości narodowej na narodowość kraju, w którym się osiedlili. Przykładem jest społeczność ukraińska w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie, dokąd przybyli Ukraińcy z powodów ekonomicznych i politycznych, a nawet kryminalnych – chodzi mi o odpowiedzialnych za mordy na Polakach Ukraińców z OUN, UPA i dywizji SS-Galizien, którzy tam uciekli, by uniknąć kar. Ukraińskość jest tam bardzo mocno pielęgnowana, kult OUN-UPA podtrzymywany i rozwijany [...] – zauważa Siemaszko. 

–  Przyjeżdżają do nas młodzi Ukraińcy, wychowani w kulcie OUN-UPA i na banderowskich mitach. Podczas niedzielnego Marszu Pamięci w Warszawie podszedł Ukrainiec i zorientowawszy się, komu poświęcony jest marsz, nazwał nas „debilami” – podkreśla. 

Cała rozmowa w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”. 

RP