Ukraińcy się nie asymilują
Czwartek, 13 lipca 2017 (03:00)Liczenie, że wzmocnimy żywioł polski emigrantami ukraińskimi, jest błędne – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Ewa Siemaszko, historyk, badacz
zbrodni wołyńskiej.
Ewa Siemaszko jest zaskoczona propozycjami wicepremiera Jarosława Gowina, żeby wypełnić lukę na rynku pracy Ukraińcami. Pomysł Gowina, żeby zamiast pomyśleć o stworzeniu systemu powodującego powroty Polaków, którzy wyjechali na emigrację za chlebem do Anglii, Irlandii, Niemiec i różnych innych krajów, sprowadzać Ukraińców, oceniła jako „dziwny”.
– Polacy, którzy opuścili w ostatnich latach Ojczyznę, to byli ludzie pracowici i operatywni, wyjechali, bo albo nie znajdowali zatrudnienia w Polsce, albo oferowano im warunki płacy niedające godnego życia, nawet poniżające – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Zdaniem Siemaszko, twierdzenia, że dzieci i wnuki dzisiejszych emigrantów ukraińskich będą się czuły w pełni Polakami, nie mają pokrycia w rzeczywistości. Za przykład podaje emigrację Ukraińców do Kanady i USA.
– Wcale nie asymilują się szybko, nie zmieniają w kolejnych pokoleniach tożsamości narodowej na narodowość kraju, w którym się osiedlili. Przykładem jest społeczność ukraińska w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie, dokąd przybyli Ukraińcy z powodów ekonomicznych i politycznych, a nawet kryminalnych – chodzi mi o odpowiedzialnych za mordy na Polakach Ukraińców z OUN, UPA i dywizji SS-Galizien, którzy tam uciekli, by uniknąć kar. Ukraińskość jest tam bardzo mocno pielęgnowana, kult OUN-UPA podtrzymywany i rozwijany [...] – zauważa Siemaszko.
– Przyjeżdżają do nas młodzi Ukraińcy, wychowani w kulcie OUN-UPA i na banderowskich mitach. Podczas niedzielnego Marszu Pamięci w Warszawie podszedł Ukrainiec i zorientowawszy się, komu poświęcony jest marsz, nazwał nas „debilami” – podkreśla.
Cała rozmowa w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.
RP