historia
Obchody bez władzy
Środa, 12 lipca 2017 (02:31)Tylko listy od najwyższych władz państwowych zostały odczytane podczas głównych obchodów 74. rocznicy rzezi wołyńskiej.
Prawda i pamięć – to słowa szczególnie akcentowane podczas uroczystości pierwszego Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Został on w ubiegłym roku ustanowiony przez Sejm świętem państwowym.
Na centralnych obchodach, przy skwerze Wołyńskim w Warszawie, wygłoszono wiele ważnych przemówień. Nie przysłoni to jednak faktu, że zabrakło na nich i prezydenta Andrzeja Dudy, i premier Beaty Szydło.
Ich nieobecność z rozczarowaniem odnotowali uczestnicy wołyńskich uroczystości. Piotr Santorski od kilku lat przyjeżdża 11 lipca do Warszawy. Z rąk OUN-UPA zginęli członkowie jego dalszej rodziny. – W 1943 r. został zamordowany kuzyn mojej mamy, jego żona i ich dwoje dzieci. W mojej rodzinie pamięć o zbrodni dokonanej przez Ukraińców jest bardzo żywa. Dlatego żałuję, że w obchodach nie wziął udziału ani prezydent, ani premier. Przez to ranga uroczystości znacznie spadła, ale przede wszystkim władze państwowe powinny być z nami pod tym pomnikiem, aby oddać hołd ofiarom ludobójstwa dokonanego na Polakach – mówi pan Piotr. – Niestety, odnoszę wrażenie, że kolejny raz górę wzięły jakieś kalkulacje polityczne – dodaje nasz rozmówca.
„Rzeź wołyńska pozostaje wciąż bolesną raną w naszej polskiej pamięci, tym bardziej że bardzo długo była przemilczana i nieobecna” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytanym na skwerze Wołyńskim w Warszawie. „Musimy włączyć prawdę o rzezi wołyńskiej do naszej narodowej historii. Musimy znać losy ofiar i czcić ich pamięć” – podkreślił.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym