• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Nie możemy być zakładnikami dostaw gazu

Sobota, 8 lipca 2017 (19:50)

Wizyta prezydenta Donalda Trumpa była niewątpliwie dyplomatycznym sukcesem Polski i wizerunkowym Warszawy. Amerykański prezydent potwierdził zobowiązania wszystkich sojuszników NATO do wzajemnej obrony zgodnie z artykułem 5 Paktu Północnoatlantyckiego, co należy odbierać jako wyraźny postęp w stosunku do wcześniejszych wypowiedzi (chociażby w nowej kwaterze głównej NATO w Brukseli w maju 2017), w których unikał składania wiążących deklaracji. Nie przeceniając jednak znaczenia artykułu 5, który jasno nie precyzuje zobowiązań sojuszniczych, deklarację prezydenta Trumpa należy postrzegać w kategoriach ważnego dyplomatycznego nacisku.            Zaskoczeniem były ostre słowa skierowane do Rosji, której prezydent zarzucił destabilizację Ukrainy i wspieranie wrogich reżimów w Syrii i Iranie, wzywając jednocześnie Moskwę do wsparcia Zachodu w walce z islamskim terroryzmem. Trudno odczytywać te słowa jako stanowisko wrogie, docenić jednak należy, że Donald Trump nie starał się być przyjacielem Rosji.

Zaznaczyć również należy wyważone słowa prezydenta, jakie padły zarówno podczas przemówienia na placu Krasińskich, jak i na szczycie państw Trójmorza, w których zrezygnował z antyeuropejskiej czy antyunijnej retoryki, podkreślając w zamian konieczność poszerzenia współpracy z Europą Środkowo-Wschodnią w dziedzinie energetyki, by nie stała się ona zakładnikiem Rosji w kwestii dostaw gazu.

Biorąc pod uwagę złożone deklaracje i słowa, które padły podczas wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Polsce, była ona sukcesem. Tonować jednak należy optymistyczne komentarze dotyczące rzeczywistej wartości obecności amerykańskiego prezydenta w Polsce, ponieważ polityka zagraniczna budowana jest w oparciu o długotrwałe i stabilne sojusze, nie zaś polityczne deklaracje.

Not. MZ

Dr. hab. Renata Duda