• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Co w mediach piszczy?

Dywersanci znad Wisły

Piątek, 7 lipca 2017 (19:07)

Prezydent USA Donald Trump nie słucha „dobrych rad” nadwiślańskich medialnych autorytetów. Czyżby amerykański przywódca nie czytał nawet najbardziej postępowych z polskich gazet? Rozwiązanie tego problemu znalazł jeden z komentatorów „Gazety Wyborczej”. Na łamach amerykańskiego dziennika „New York Times” namawiał do krytyki polskiego rządu. Co powinien powiedzieć Donald Trump w Warszawie?

„Jest kwestią zasadniczej wagi, by skupił się na erozji demokracji w Polsce i zaznaczył, że proces ten nie leży w interesie Ameryki” – orzekł publicysta „GW” po wyliczeniu długiej listy dowodów upadku polskiego państwa.

Donald Trump znów nie dostosował się do porad żurnalistów. Nie mówił o upadku polskiej demokracji i praworządności. Nie wspomniał też, że nasz Naród nie dorósł do demokracji. Zachwycał się polską historią i bohaterstwem Polaków. Przypomniał, że od wieków jesteśmy wierni  Bogu, rodzinie i Ojczyźnie. „Polacy to wspaniały naród” – mówił amerykański prezydent.

Bywalcom europejskich salonów polityczno-medialnych trudno będzie zaakceptować takie słowa. Mimo to więszość z nich powstrzymuje się przed pouczaniem przywódcy USA. Nikt nie idzie w ślady jednego z polskich polityków chwalących się opinią, że „miejsce Donalda Trumpa jest w śmietniku”. Opinia Rzecznika Praw Obywatelskich sugerująca, że Naród Polski „współuczestniczył w realizowaniu holokaustu” również nie znalazła oficjalnego poparcia brukselskich biurokratów. W ostatnich miesiącach ideowi dywersanci znad Wisły mogą czuć się nieco osamotnieni.

Piotr Tomczyk