• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

Polsko-amerykańskie święto na pl. Krasińskich

Czwartek, 6 lipca 2017 (17:15)

Prawdziwe tłumy towarzyszyły prezydentowi Donaldowi Trumpowi podczas jego pierwszego publicznego wystąpienia w Europie. Wśród nich znaleźli się obrońcy życia z Fundacji Małych Stópek ze Szczecina.

Już od samego rana w okolice pl. Krasińskich ściągały tłumy Polaków i gości z zagranicy, aby przywitać prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i wysłuchać jego pierwszego publicznego przemówienia w Europie. I choć nie każdemu udało się dostać na plac, to podniosłą atmosferę można było poczuć także dużo dalej.  

– Widzi Pan co się tu dzieje? To jest jedno wielkie polsko-amerykańskie święto. Tylko my i Amerykanie. Tu nie ma flag Unii – powiedział pan Marek. Dla niego kluczowe w wizycie Trumpa są kwestie gospodarcze. – Mam nadzieję, że wicepremier Morawiecki weźmie przykład z administracji amerykańskiej i zacznie obniżać podatki – powiedział.

Bez wątpienia można było odnieść wrażenie, że uczestniczy się w czymś wyjątkowym. Setki biało-czerwonych flag, trochę mniej tych amerykańskich oraz węgierskich. Tłum był ogromny, a wśród nich obecni byli także wolontariusze Fundacji Małych Stópek ze Szczecina. Aby dotrzeć na spotkanie z prezydentem Trumpem, wyjechali do Warszawy po północy.

– Przyjechaliśmy tu, aby zamanifestować swoje poparcie dla polityki, którą prowadzi prezydent Trump. Do działań zmierzających do ochrony każdego życia poczętego na świecie – powiedział ks. Tomasz Kancelarczyk, prezes Fundacji.

Szczecinianie mieli ze sobą wielki, kilkumetrowy transparent z napisem: „We are the pro-life generation” (Jesteśmy pokoleniem pro-life). Jest on bezpośrednim odniesieniem do działalności organizacji pro-life w Stanach Zjednoczonych. Został on rozwinięty przy gmachu Ministerstwa Zdrowia przy ul. Miodowej. Miało to symboliczne znaczenie w kontekście ciągłej walki w Polsce o prawo do życia dla nienarodzonych. Następnie prolajferzy przenieśli go w stronę pl. Krasińskich.

Choć nie udało się go wnieść na plac, ks. Tomasz Kancelarczyk nie krył zadowolenia z jego obecności. – Nie jesteśmy naiwni, nie zakładamy, że od razu zmienimy Polskę – mówił kapłan. – Zmieńmy najpierw siebie, potem kolejne osoby. I tak małymi krokami Polska stanie się krajem bez aborcji – powiedział prezes FMS. Bez wątpienia transparent przyciągał uwagę zgromadzonych. Wiele osób robiło sobie zdjęcia na jego tle. Szczególnie zaskoczeni jego obecnością byli goście z zagranicy.

Sceptyczny co do efektów wizyty Trumpa był pan Piotr, który na co dzień mieszka w Anglii, a obecnie przebywa w Polsce na urlopie. I choć popiera działanie Trumpa, to w jego ocenie wizyta prezydenta USA – wbrew zapowiedziom przedstawicieli rządu – nie sprawi, że zaczniemy odgrywać znaczną rolę w Europie.

– Trzeba pamiętać, że Trump jest przedsiębiorcą. Jego zadaniem jest stworzenie Ameryki wielką, a nie Polski. Jeżeli zauważy w nas poważnego partnera, to zrobi z nami „deal”. Jeżeli nie, kto inny zarobi na współpracy z USA – powiedział pan Piotr. – Tu prezentów nie będzie. Potrzeba dużo ciężkiej pracy – dodaje. Jak zauważa, to, co się rzuca w oczy, to podejście Polaków do prezydenta USA.

– Na Zachodzie media głównie są lewicowe i ludzie reagują z agresją na Trumpa. Widać, że Polacy nie dają sobą tak łatwo manipulować – powiedział przedstawiciel angielskiej Polonii.

Atmosferę święta próbowali popsuć działacze Partii Razem i organizacji homoseksualnych. Choć zapowiadali huczną manifestację sprzeciwu wobec wizyty Trumpa w Polsce, przyszła ich zaledwie garstka. Wyposażeni w transparenty z antyamerykańskimi hasłami wznosili pro-aborcyjne hasła. „Solidarność jest kobietą” i „Wolność, Równość, Solidarność” – co raz padało z prowizorycznie zbudowanej przez nich sceny.

– To jest żenujące – mówi ks. Kancelarczyk, który obserwował manifestacje lewaków. – To, co oni krzyczą, pokazuje, że nie mają zbyt dużej wiedzy o świecie – podkreślał. Jak dodał, szczególnie oburzające jest to, że w swoją antyludzką działalność próbują wmieszać dziedzictwo „Solidarności”. – To jest brak szacunku dla tych, którzy narażali życie i zdrowie, abyśmy dzisiaj żyli w wolnym kraju – wyjaśniał kapłan.

Rafał Stefaniuk