• Piątek, 22 maja 2026

    imieniny: Wiesławy, Heleny, Julii

AFERA AMBER GOLD

PO chciała latać liniami OLT?

Środa, 5 lipca 2017 (18:29)

Komisja śledcza wyjaśni, czy politycy rządzącej w 2012 r. koalicji PO – PSL usiłowali zaangażować należące do Amber Gold linie lotnicze do świadczenia usług dla sprawujących władzę polityków.

 

Sejmowa komisja śledcza badająca sprawę Amber Gold zwróci się do Biura Ochrony Rządu i Kancelarii Sejmu o dokumenty dotyczące negocjacji w sprawie możliwości przelotu najważniejszych polityków w państwie liniami lotniczymi należącymi do Amber Gold. W ocenie przewodniczącej komisji Małgorzaty Wassermann (PiS), najprawdopodobniej rozmowy toczyły się na zlecenie Sejmu.

– Część tych materiałów zalega w aktach niejawnych kancelarii tajnej – mówiła Wassermann.

O rozmowach z funkcjonariuszami BOR sondującymi możliwość nawiązania współpracy mówił dzisiaj Zbigniew Młotkowski, były wiceprezes linii lotniczych Jet Air, które kupiły Amber Gold. Z zeznań tych wynika, że nie chodziło tylko o możliwość przelotów parlamentarzystów. Rozmowa dotyczyła bowiem możliwości wejścia na pokład uzbrojonych funkcjonariuszy BOR ochraniających polityków sprawujących najwyższe funkcje w państwie.

– Zgłosili się do nas z możliwością rozpatrzenia współpracy, jeśli chodzi o przewożenie ministrów, członków rządu, posłów. Nie pamiętam, na jakim poziomie to miało być – zeznał Młotkowski.

Stwierdził on, że spotkanie z funkcjonariuszami BOR nie miało charakteru biznesowego, lecz „operacyjno-techniczny”.

– To było ogólne spotkanie. Panowie z BOR prosili nas o przedstawienie wykazu tras, rozkładów. Chodziło o wykorzystanie tych połączeń, które już istniały. To było bardziej od strony technicznej, operacyjnej ze względu na ewentualne przewożenie pracownika BOR z bronią – mówił Młotkowski.

Kluczowy wątek lotniczy

Świadek zaznaczył, że funkcjonariusze pytali o przyjęte w liniach OLT procedury, gdyż – jak wyjaśniał – istnieje specjalna procedura przepisu przewozu osób uzbrojonych, zależna od przewoźnika.

– Nie każdy pozwala na przelot uzbrojonej ochrony osobistej głów państwa – dodał Zbigniew Młotkowski.

Nie był w stanie podać daty spotkania, jednakże wykoncypował, że doszło do niego już po uruchomieniu lotów przez OLT, czyli na początku kwietnia 2012 r. W tym czasie wiele państwowych instytucji przynajmniej posiadało wiedzę w sprawie podejrzanej działalności Marcina P. Kontakt, z punktu widzenia Młotkowskiego, skończyć miał się na tym jednym wstępnym spotkaniu.

Dzisiaj przesłuchiwano też Michała Swobodę, byłego członka zarządu Jet Air. Poseł Jarosław Krajewski (PiS), członek komisji śledczej, podkreślał w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że zbadanie wątku lotniczego jest kluczowe dla wyjaśnienia sprawy.

– Działalność lotnicza w ramach grupy OLT Express pochłonęła 300 milionów złotych. Jeden ze świadków, prezes NBP Marek Belka, zeznał przed komisją, że te linie lotnicze to była maszynka do „palenia pieniędzy”. Musimy sprawdzić, dlaczego sam Marcin P. był osobą, która bardzo lekką ręką wydawała środki na działalność lotniczą – mówił Krajewski. I przypomniał, że Marcin P. zeznawał, iż jego działalność na rynku lotniczym podyktowana miała być chęcią zdobycia rynku i odsprzedania firmy zagranicznemu inwestorowi.

Komisja śledcza zdecydowała, w konsekwencji zeznań złożonych przed nią przez świadków, o skierowaniu zawiadomień do prokuratury w sprawie sześciu świadków. Chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa – przede wszystkim niedopełnienia obowiązków przez byłych prezesów Urzędu Lotnictwa Cywilnego: Grzegorza Kruszyńskiego i Tomasza Kądziołki, wiceprezesa ULC Zbigniewa Mączki, dyrektor departamentu rynku transportu lotniczego ULC Sylwii Ciszewskiej, prokuratora Wojciecha Łuniewskiego oraz Krzysztofa Wicherka, byłego właściciela linii Jet Air.

Artur Kowalski