• Czwartek, 21 maja 2026

    imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Nowak nie ma sobie nic do zarzucenia

Wtorek, 23 maja 2017 (19:55)

To moje działania doprowadziły do odebrania koncesji linii lotniczej OLT Express i w efekcie mogły spowodować upadek piramidy finansowej Marcina P. – mówił Sławomir Nowak, minister transportu w rządzie PO – PSL,  przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. 

Były minister transportu (w latach 2011-2013) zeznawał we wtorek przed komisją śledczą ds. Amber Gold przez prawie 8 godzin.

Mówił m.in., że odkąd 12 czerwca 2012 roku zapoznał się z notatką ABW w sprawie nieprawidłowości w OLT Express, podjął zdecydowane działania, 20 czerwca zarządził m.in. kontrolę w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.

Skutkiem tych działań – jak wskazał – było odebranie koncesji tej linii, a w efekcie „obnażenie sprawy Amber Gold i – czego nie można wykluczyć – również upadek piramidy finansowej Marcina P.”. – Przed 12 czerwca 2012 roku nie miałem żadnych informacji, które wzbudziłyby moją wątpliwość w sprawie prawidłowości lub nieprawidłowości udzielania przez ULC koncesji liniom lotniczym – podkreślał.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) powiedziała, że w dokumentacji, w tym w raportach NIK, która dwukrotnie dokonywała kontroli – jednej w sprawie należących do Amber Gold linii lotniczych OLT Express, drugiej ogólnej dotyczącej działalności lotniczej w okresie, w którym Nowak był ministrem – nie ma nic na temat kontroli wysłanej z resortu transportu do ULC 20 czerwca 2012 r.

– Nie ma żadnego słowa na temat kontroli, że w czerwcu cokolwiek pan gdzieś wysłał. Natomiast po wybuchu afery Amber Gold i po ogłoszeniu nie tylko upadłości OLT, która miała dużo wcześniej miejsce niż samej Amber Gold, dopiero po tym okresie pan minister podpisał zarządzenie do kontroli, tylko to zalega w aktach – powiedziała szefowa komisji śledczej. 

Jak dodała, jedyna kontrola, którą Nowak zlecił, rozpoczęła się 20 sierpnia 2012 r. Zaznaczyła, że linie OLT ogłosiły upadłość pod koniec lipca, a Amber Gold w połowie sierpnia.

– Zaś kontrolerzy rozpoczęli prace po podpisaniu przez pana wniosku o kontrolę w dniu 20 sierpnia 2012 r. – powiedziała Wassermann, dodając, że było zalecenie, by kontrola ta skończyła się do 14 września.

W tym kontekście dopytywała, dlaczego w takim razie kontrolę do ULC w sprawie OLT Express skierował dopiero w połowie sierpnia 2012, czyli już po upadku Amber Gold.

Nowak odpowiadał, że zadekretował notatkę ABW do sekretarza stanu, a także skierował do ULC pismo z 14 czerwca 2012 roku, w którym znalazły się pytania o incydent samolotu OLT Express w Sofii, ale także pytania o sytuację finansową tego przewoźnika. Przyznał, że „nie odnotowuje w swojej pamięci” nic poza tym pismem z 14 czerwca.

Poseł Jarosław Krajewski (PiS) dopytywał również, dlaczego z notatką ABW, datowaną na 24 maja, Nowak zapoznał się dopiero, jak sam zeznał, 12 czerwca 2012 roku. Świadek odpowiedział, że zapoznał się „zgodnie z procedurami, w pierwszym możliwie terminie”.

Indagowany przez członków komisji, dlaczego to tak długo trwało, co oznaczało zwłokę w ewentualnym odebraniu koncesji liniom OLT Express, Nowak podkreślał, że mógłby precyzyjnie odpowiedzieć, gdyby zobaczył dokumentację kancelarii tajnej w resorcie transportu w sprawie obiegu tej notatki ABW. Mówił też, że był to czas rozpoczęcia Euro 2012, otwierania autostrady A2 i to w dużym stopniu go pochłaniało.

Wassermann pytała byłego ministra transportu, czy „zwłoka” jego resortu w zleceniu kontroli w ULC, po piśmie ABW w sprawie OLT Express, nie była przypadkiem związana z tym, że w OLT pracował Michał Tusk i „chodziło o to, by zakończył pracę”. Nowak powiedział, że nie powinien odpowiadać na to pytanie, ale odpowie, że nie. 

Świadek mówił też, że nie wykazywał zainteresowania tym, kto jest właścicielem linii lotniczych OLT Express i nie miał wiedzy, że spółka Amber Gold (właściciel tych linii) była na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego. Na pytanie, czy wiedział, że spółka Amber Gold była na liście ostrzeżeń KNF od jesieni 2009 r., Nowak odpowiedział, że nie miał takiej wiedzy.

W trakcie przesłuchania szefowa komisji stwierdziła, że z tego, co mówi Nowak, wynika, iż nie musiał w nic ingerować i nic nie musiał wiedzieć, bo każda z firm, którą nadzorował, miała swój zarząd i radę nadzorczą.

– To jest dla mnie zadziwiające, bo przy tym stole siedzą osoby, które dziś i wczoraj domagały się dymisji dwóch ministrów, dlatego że na którymś komisariacie doszło do nieprawidłowości – powiedziała Wassermann.

RP, PAP