• Czwartek, 21 maja 2026

    imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Wałęsa złamał prawo?

Wtorek, 9 maja 2017 (19:28)

Według ABW, mogło dojść do złamania prawa w związku z opublikowaniem na profilu Lecha Wałęsy niejawnego dokumentu wytworzonego przez Urząd Ochrony Państwa. Agencja – powiedział PAP rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn – skierowała w tej sprawie pismo do Prokuratury Krajowej.

Według Żaryna, dokument wysłany do prokuratury 5 maja „nie jest formalnym zawiadomieniem”, a jest to „wniosek o rozważenie wszczęcia śledztwa”.

– W piśmie do prokuratora [krajowego – PAP] Bogdana Święczkowskiego Agencja opisuje stan faktyczny, wyniki kwerendy archiwalnej oraz szczegóły dotyczące wytworzonego przez UOP tajnego materiału. W ocenie ABW, należy rozważyć wszczęcie śledztwa w związku z podejrzeniem popełnienia czynu z art. 265 paragraf 1 kodeksu karnego. Decyzja w tej sprawie należy do Prokuratury Krajowej – poinformował rzecznik. Dodał, że o dalszym losie sprawy zdecyduje o prokuratura.

Art. 265 kk to przepis mówiący o ujawnieniu lub wykorzystaniu wbrew przepisom ustawy informacji niejawnych o klauzuli „tajne” lub „ściśle tajne”. Grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Opublikowany przez Wałęsę dokument z 1990 r. to sygnowane jako „tajne” pismo szefa UOP w Gdańsku Adama Hodysza do ówczesnego szefa UOP Andrzeja Milczanowskiego. Z pisma wynika, że Biuro Studiów MSW kupiło działkę obok posiadłości szefa NSZZ „Solidarność” w Zdunowicach (woj. pomorskie) do prowadzenia „kontroli operacyjnej” Wałęsy [działające w latach 1982-1989 Biuro Studiów Służby Bezpieczeństwa było elitarną jednostką komunistycznego MSW do zwalczania opozycji – PAP].

Żaryn wyjaśnił, że z analizy przeprowadzonej przez ABW wynika, iż w internecie opublikowano drugi egzemplarz pisma. – Publikowanego egzemplarza nie odnaleziono w archiwach ABW. W Agencji znajduje się egzemplarz 1 dokumentu, który wciąż ma naniesioną klauzulę niejawności na poziomie „tajne” – dodał rzecznik.

ABW w swoim piśmie informuje również, że tożsamy dokument został opublikowany na blogu Lecha Wałęsy na portalu Wykop.pl pod wpisem z dnia 14 lutego 2016 r. Wówczas sprawą zajęła się Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej. – Z korespondencji przekazanej wówczas do ABW wynikało, że IPN nie potwierdził posiadania przedmiotowych materiałów w swoich zasobach archiwalnych – zaznaczył Żaryn.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Wałęsa, pytany, skąd pochodzą publikowane przez niego dokumenty, odparł: „Z IPN oraz od dziennikarzy z lat 90. Wszystkie mam legalnie. Część tych dokumentów krążyła w internecie”. Zaprzeczył, by były to dokumenty pochodzące z jego teczki, którą wypożyczył w trakcie prezydentury i „oddał zdekompletowaną”. 

W lutym 2016 r., w wyniku przeszukania prokuratorów IPN w domu zmarłego b. szefa komunistycznego MSW Czesława Kiszczaka znaleziono teczki TW „Bolka”.

W styczniu br. IPN podał, że z opinii biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie dotyczącej teczki personalnej i teczki pracy TW „Bolek” i zawartych w nich dokumentów z lat 1970-1976 wynika, że zobowiązanie do współpracy z SB, pokwitowania odbioru pieniędzy oraz przeważającą część doniesień podpisał własnoręcznie Wałęsa. – W naszej ocenie, opinia jest kompleksowa, jest jasna, spójna. Wnioski, które są zawarte w tej opinii, są jednoznaczne i one nie pozostawiają żadnych wątpliwości – informował dyrektor pionu śledczego IPN, zastępca prokuratora generalnego Andrzej Pozorski.

Wałęsa neguje autentyczność dokumentów znalezionych przez IPN u wdowy po Kiszczaku. 

RS, PAP