• Czwartek, 21 maja 2026

    imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Są oferty

Wtorek, 28 marca 2017 (18:15)

Inspektorat Uzbrojenia MON otrzymał oferty na dostawę śmigłowców dla Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej. Teraz będą one dokładnie analizowane.

 

Wczoraj minął termin składania przez producentów śmigłowców propozycji na temat warunków dostaw helikopterów dla polskiej armii: po osiem dla Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej. Ta pierwsza formacja czeka na maszyny do prowadzenia misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych, a siły morskie potrzebują helikopterów przeznaczonych do zwalczania okrętów podwodnych z jednoczesną zdolnością do prowadzenia misji ratowniczych na morzu.

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że IU otrzymał takie oferty, ale nie podano, kto konkretnie przekazał wymagane dokumenty. Nie wiemy więc jeszcze, czy na zaproszenie MON odpowiedziały wszystkie podmioty, którym zaproponowano udział w programie śmigłowcowym, czyli konsorcjum PZL Mielec i jego właściciel – Sikorsky Aircraft Corporations (część amerykańskiego koncernu Lockheed Martin), konsorcjum Airbus Helicopters i Heli Invest oraz WSK PZL-Świdnik, polski oddział włoskiej grupy Leonardo.

Wcześniej przedstawiciele MON nieoficjalnie przyznawali, że jeśli ktoś mógłby zrezygnować z walki o kontrakt, to Francuzi z Airbusa, rozczarowani tym, że nie doszło do podpisania umowy na zakup przez Polskę 50 śmigłowców wielozadaniowych H225M Caracal. Z drugiej strony Francuzi podobno wysyłali sygnały, że to postępowanie ich interesuje, zwłaszcza w części dotyczącej maszyn dla Marynarki Wojennej.

Teraz eksperci będą musieli dokonać oceny dokumentów złożonych przez producentów. „Członkowie komisji prowadzących postępowanie już przystąpili do analizy ofert liczących w każdym wypadku po kilkanaście tysięcy stron. O wynikach prowadzonego w trybie całkowitej poufności postępowania opinia publiczna zostanie poinformowana, niezwłocznie po jego zakończeniu” – czytamy w komunikacie MON.

Komisja musi przede wszystkim przeanalizować walory techniczne i użytkowe poszczególnych modeli, które przedstawili producenci, i ich przydatność dla polskich jednostek wojskowych. To bowiem będzie jeden z głównych czynników wyboru konkretnej oferty lub ofert. Natomiast cena i wartość offsetu będą oceniane i negocjowane podczas kolejnej części postępowania.

Tymczasem wczoraj pojawiły się w mediach informacje, że ministerstwo obrony planuje ograniczyć zakupy śmigłowców wojskowych z 16 do 12 sztuk. Ma to być podobno skutek przede wszystkim tego, że helikoptery okazały się droższe, niż zakładał resort. Dlatego MON ma kupić osiem maszyn dla żołnierzy jednostek specjalnych i cztery dla sił morskich.

Takiemu scenariuszowi zaprzecza wiceminister obrony Bartosz Kownacki. Podkreśla, że śmigłowce są wojsku bardzo potrzebne, więc te zakupy uważa się za priorytetowe. Natomiast czym innym jest taktyka zakupowa. – Plan się nie zmienił: chcemy kupić 16 śmigłowców. Ale już wcześniej informowaliśmy, że kupimy od razu osiem helikopterów dla sił specjalnych, a dla marynarki rozważamy zakup czterech maszyn z opcją dokupienia kolejnych czterech – wyjaśnia Kownacki. – To dlatego, że będziemy mieli możliwość dokładnego sprawdzenia helikopterów. Może się też okazać, że przy skorzystaniu z tego wariantu zakupu uzyskamy też lepsze warunki cenowe – dodaje wiceszef resortu.

Bartosz Kownacki mówi też, że po nabyciu 16 maszyn będą ogłaszane następne przetargi śmigłowcowe, w zależności od aktualnych potrzeb wojska. Bowiem te helikoptery, których teraz używają żołnierze, mają różny okres użytkowania. I chodzi nie tylko o maszyny ratownicze czy transportowe, ale także śmigłowce szturmowe, które MON również musi kupić z racji kończącego się niedługo resursu helikopterów Mi-24 produkcji sowieckiej.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz