Otwarci na życie „Samarytanie z Markowej”
Piątek, 24 marca 2017 (20:23)W Markowej na Podkarpaciu uczczono dziś 73. rocznicę męczeńskiej śmierci Sług Bożych małżeństwa Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci, którzy ratując życie Żydom, 24 marca 1944 r. zostali zamordowani przez Niemców.
Mszy św. w intencji rychłej beatyfikacji Sług Bożych Ulmów w kościele pw. św. Doroty w Markowej przewodniczył metropolita przemyski, ks. abp Adam Szal. W homilii podkreślił, że podstawą bytu człowieka i jego relacji z innymi jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Nawiązał do Listu do Diogneta, jednego z ważniejszych źródeł opisujących życie pierwszych chrześcijan, którzy ofiarowując miłość, doświadczali cierpień i męczeństwa. Jak zaznaczył, list ten można też odnieść do rodziny Ulmów, którzy czyniąc dobro, zostali ukarani jak zbrodniarze, ale jak pierwsi chrześcijanie budzą się do nowego życia i są świadkami Chrystusa. Męczennicy to świadkowie, którzy pokazują, że są wartości tak cenne, że można i trzeba na rzecz tego świadectwa dać wiele, nawet swoje życie. Tak było też w przypadku rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów.
– Tym, co pomogło im wytrwać w tym świadectwie, wytrwać mimo obaw, lęków, które – nie łudźmy się – targały ich sercami, był związek z Chrystusem. To związek z Chrystusem, pamięć o tym, że trzeba być wiernym aż do końca, pomagały im wytrwać mimo obaw, mimo trudności, mimo przeciwności – wskazywał ks. abp Adam Szal.
Metropolita przemyski zachęcał, aby wspólnie się zastanowić, jakie przesłanie rodzina Ulmów niesie dla współcześnie żyjących, czym fascynuje i w czym leży wielkość kandydatów na ołtarze.
Po pierwsze, Ulmowie są wzorcem odwiecznego zamysłu Pana i Stwórcy, który do pierwszych rodziców powiedział: „Zaludniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną”.
– To zdanie dotyczy każdego z nas. W sposób intuicyjny Józef i Wiktoria przyjęli to jako credo, jako warunek potrzebny do życia. Stąd uprawiali ziemię, starając się zapewnić byt swoim dzieciom – zaznaczył ks. abp Szal.
Drugą cechą, jaka wyróżniała tę rodzinę, był szacunek wobec życia. Ulmowie życie swoich siedmiorga dzieci przyjmowali jako dar.
– Pokazali, że mimo trudnych warunków i przedwojennych i wojennych warto przyjmować dar życia, warto przyjmować życie, które mieszka pod sercem matki – zaznaczył ks. abp Szal.
Ale jak zauważył, dla Ulmów darem było także życie innych, w tym wypadku ośmiorga Żydów, którym mimo zagrożenia represjami dali schronienie, ratując im życie.
Ulmowie troszczyli się również o wychowanie dzieci. Świadczą o tym chociażby zdjęcia, które wykonywał Józef Ulma, utrwalając codzienne życie rodziny, ale również mieszkańców Markowej. O tej trosce Józefa i Wiktorii świadczą szczególnie dwa zdjęcia – jedno ukazuje Wiktorię, która pochylona nad książką uczy dzieci.
– To piękny gest, piękna szkoła, szkoła niezastąpiona. Nie ma lepszej szkoły, lepszego uniwersytetu niż rodzina, niż wychowanie w rodzinie – akcentował metropolita przemyski.
Drugie zdjęcie ukazuje najstarszą córkę Ulmów, która karmi swoje rodzeństwo, służąc mu już od najmłodszych lat.
Tym, co uzdalniało Ulmów do ofiary dla innych, było bogate życie religijne i współuczestnictwo w życiu parafii.
– Wśród wielu książek najważniejsze miejsce zajmowało Pismo Święte i zaznaczony fragment przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Stąd też – jak wiemy – rodzinie Ulmów został przypisany przydomek „Samarytanie z Markowej” – mówił ks. abp Szal.
Kaznodzieja podkreślił, że Ulmowie byli odważni w praktykowaniu miłości chrześcijańskiej, otwarci na życie każdego człowieka, otwarci na wiarę mimo obaw, jakie im towarzyszyły, a które towarzyszą także współcześnie żyjącym.
Zwracając się do obecnych, szczególnie do młodzieży, kandydatów do bierzmowania, ks. abp. Szal podkreślił, że współczesny świat jest pełen lęków i obaw, także niebezpieczeństw krytyki za wiarę, ale warto zaufać Panu Bogu i być świadkami Chrystusa wbrew niesłusznym, perfidnym ocenom wypaczającym i wyśmiewającym dobro, a promującym zło. Zło zawsze pozostaje złem. Trzeba zło odrzucić, nawrócić się i być świętym.
– Ludzie święci, męczennicy wszystkich czasów uczą nas odwagi. Dlatego życzę wam odwagi równej Józefowi, Wiktorii i ich dzieciom, odwagi w praktykowaniu wiary, szacunku wobec życia, szacunku wobec ziemi, by zgodnie z wolą Bożą czynić ja sobie poddane. Życzę wam odwagi w składaniu świadectwa uczciwości, szlachetności, dobrego życia, bo to jest nasz obowiązek. To świadectwo jest możliwe do wykonania z pomocą Bożą i innych ludzi – zaznaczył ks. abp Adam Szal.
Mariusz Kamieniecki