• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Lekarz – specjalista, patriota… Czemu nie!

Czwartek, 16 marca 2017 (10:32)

Z gen. dyw. prof. dr. hab. n. med. Grzegorzem Gielerakiem, dyrektorem Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Profesorze, jak obecnie kształtuje się liczba lekarzy w Polsce w stosunku do potrzeb?

– Powszechnie wiadomo, i to jest bardzo niepokojące, że Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie, jeśli chodzi o liczbę lekarzy przypadającą na liczbę mieszkańców. Ten wskaźnik w naszym kraju wynosi obecnie 2,3 lekarza na tysiąc mieszkańców. Z tym że na przestrzeni ostatnich trzech lat i tak się poprawiło, bo poprzednio było to 2,1. Notujemy zatem trend wzrostowy, ale w stosunku do potrzeb i w odniesieniu do tego, co prezentują inne kraje Unii Europejskiej, gdzie średnia wynosi blisko 6 lekarzy na tysiąc mieszkańców, jeszcze dużo nam brakuje.       

Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi inicjatywa utworzenia przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Wojskowy Instytut Medyczny nowego ośrodka kształcenia kadr lekarskich. Skąd taki pomysł?

– Pomysł – jak to często w życiu bywa – rodzi się zazwyczaj podczas spotkań, rozmów, wymiany zdań i dobrej woli ludzi, którzy dostrzegają problem i chcą mu zaradzić. Moje spotkanie z rektorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie ks. prof. dr. hab. Stanisławem Dziekońskim i wymiana myśli zainicjowały kolejne dyskusje. Jednak to właśnie to nasze pierwsze spotkanie z księdzem rektorem uświadomiło nam, że myślimy bardzo podobnie o tym, co chcielibyśmy osiągać w kategoriach kształcenia przyszłych lekarzy.

Czyli?

– Dla mnie niezwykle ważną rzeczą jest to, aby z jednej strony połączyć aspekty kształcenia przeddyplomowego, czyli udostępnić bazę kliniczną Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie przyszłym studentom wydziału lekarskiego. Z drugiej strony chcemy połączyć ten projekt z rozwinięciem działalności naukowo-badawczej z udziałem obu naszych instytucji, przy jednoczesnym wykorzystaniu infrastruktury obszaru nauk podstawowych, który z kolei posiada Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dzisiaj WIM w Warszawie jest w pełni przygotowany do tego, aby realizować zadania kliniczne. Jednak do dalszego rozwoju w obszarze naukowo-badawczym – także na potrzeby Sił Zbrojnych – wymagany jest dostęp do wiedzy z obszaru nauk podstawowych takich jak: biologia, fizyka czy chociażby psychologia. Chodzi o laboratoria, które decydują o tworzeniu wiedzy będącej – dalej – podstawą jej rozwijania. I to jest jeden z tych elementów. Proszę zwrócić uwagę, że nie patrzymy na aspekty powstania wydziału medycznego wyłącznie przez pryzmat dydaktyki. Odnoszę wrażenie, że w tym właśnie aspekcie różnimy się od większości uczestników na rynku. To sprawia, że przy tworzeniu wydziału spoglądamy przez pryzmat tego, czy dydaktyka jest jednym z elementów osiągnięcia celu, który jest znacznie szerszy. Dlatego dzięki temu projektowi chcemy stworzyć obu jednostkom – zarówno WIM, jak i UKSW – dodatkowe możliwości rozwoju.

Można zatem powiedzieć, że oferta stworzona przez UKSW i WIM nie będzie powieleniem zadań Wydziału Wojskowo-Lekarskiego Uniwersytetu w Łodzi…

– Nie, nie będzie. Wydział Wojskowo-Lekarski Uniwersytetu w Łodzi kształci lekarzy wojskowych. Natomiast my, biorąc pod uwagę doświadczenia Instytutu, zwłaszcza te wynikające z udziału naszego personelu w Polskich Kontyngentach Wojskowych, w różnego rodzaju akcjach niesienia pomocy rannym żołnierzom i cywilom – nadmienię tylko, że na przestrzeni ostatnich 10 lat w większości osoby ranne np. w Iraku czy Afganistanie były leczone w WIM na Szaserów – nieśliśmy również pomoc naszym rodakom będącym ofiarami zamachów terrorystycznych. To dowodzi, że doświadczenie mamy olbrzymie, dlatego chcemy czy też stawiamy sobie za cel, aby do programu nauki przyszłych studentów wprowadzić właśnie te elementy, które wyróżniają nasz Instytut na rynku ochrony zdrowia w Polsce. Zależy nam, aby tą drogą nasi przyszli studenci i absolwenci potrafili profesjonalnie odpowiedzieć na wszystkie zagrożenia, jakie niesie ze sobą terroryzm, konflikty o charakterze hybrydowym. Chcemy się zatem wpisać w tę dzisiejszą rzeczywistość i zagrożenia, jakie przynosi otaczający nas świat.

Czyli ten ośrodek będzie wychodził naprzeciw usprawnianiu systemu bezpieczeństwa medycznego naszego państwa?

– Zdecydowanie tak. Ta wiedza, jaką oferuje dzisiaj WIM, dalece wykracza poza nauki kliniczne. Nasze zaangażowanie, przygotowanie i doświadczenie wynikające z tego, co robiliśmy przez ostatnie lata – o czym już wcześniej wspomniałem – jest na tyle bogate, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby stało się ono integralnym elementem procesu kształcenia przyszłych lekarzy. Proszę też zwrócić uwagę, że dzisiaj na żadnym etapie kształcenia i szkolenia – zarówno przeddyplomowego, jak i podyplomowego – lekarzy, ratowników medycznych czy pielęgniarek nie są poruszane aspekty związane z postępowaniem i zachowaniem się w sytuacjach zagrożenia terrorystycznego, z obrażeniami – nazwijmy to – szeroko rozumianego pola walki. To jest wiedza, którą nabywają osoby zainteresowane tylko na specjalistycznych kursach również organizowanych w WIM w Warszawie. Z kolei my chcemy, aby ten dodatkowy pakiet godzin, jaki posiada każda uczelnia, był przeznaczony na rozwinięcie tych kompetencji, aby nasi przyszli absolwenci właśnie tym się wyróżniali.

Do kogo skierowana jest ta oferta?

– To, co również warto podkreślić, obaj z Jego Magnificencją Rektorem UKSW doszliśmy do przekonania, że budujemy kierunek elitarny. Przede wszystkim nie chcemy stawiać na ilość studentów, których będziemy kształcić, ale na jakość. Dydaktyka jest sposobem osiągania celu, którym jest szeroko rozumiana poprawa bezpieczeństwa medycznego polskiego państwa. Będziemy mieli zatem przyszłych lekarzy, którzy będą się doskonale orientować w zagadnieniach udzielania pomocy w warunkach konfliktu zbrojnego. Będziemy też dysponować – jak mniemam – w ciągu kilku lat dobrze wykształconym zapleczem naukowców, laboratoriów przygotowanym do wspierania projektami badawczymi potencjału obronnego Polski. Uważam, że jako dwie jednostki – WIM i UKSW – jesteśmy w stanie te zadania z powodzeniem zrealizować. Myślę, że doskonałymi adresatami tej inicjatywy są ci, którzy w pierwszej kolejności myślą o tym, żeby być lekarzami, którzy chcą być lekarzami i posiadają takie cechy charakteru, które predysponują ich do wykonywania tego zawodu w przyszłości. Ten wymóg oczywiście dotyczy każdego studenta uczelni medycznej, ale naszą ofertę będziemy kierować również do tych osób, dla których słowa „Ojczyzna”, „patriotyzm” i gotowość do właściwego zachowania się w czasie próby będą bardzo bliskie, stąd będą gotowi na takie wyzwania.

Z tego wynika, że nie tylko sama edukacja medyczna, ale również etyczna będzie ważna w przyszłym ośrodku kształcenia kadr lekarskich.    

– Absolutnie kształtowanie postaw proobronnych, postaw patriotycznych będzie traktowane priorytetowo w tym naszym przedsięwzięciu. Proszę pamiętać, że każdą wojnę rozpoczynają wojskowi, a kończą cywile. Dlatego musimy przygotowywać odpowiednie, profesjonalne zaplecze specjalistów, którzy będą w stanie realizować wszystkie te zadania, które dzisiaj są wypełniane przez wojskową służbę zdrowia. Za ten aspekt kształcenia – wychowania będą odpowiadać wykładowcy reprezentujący UKSW, którzy zadbają o ukształtowanie w studentach właściwej postawy etycznej niezbędnej do pracy z osobami wymagającymi pomocy medycznej.

Kiedy wydział medyczny przy UKSW rozpocznie działalność i czym będzie się odróżniał od już istniejących uczelni medycznych?

– We wspólnie nakreślonych planach i harmonogramie przyjęliśmy założenie, że pierwszy nabór na studia medyczne w nowej uczelni medycznej odbędzie się już w październiku przyszłego roku.

Z uwagi na rangę przedsięwzięcia i jego zakres można powiedzieć, że to dość ambitny plan…

– Rzeczywiście jest to plan bardzo ambitny. Z tego, co się zorientowałem, mogę powiedzieć, że w innych ośrodkach takich jak np. Kielce, Opole czy Rzeszów, które w ostatnim czasie dołączyły do grona uczelni medycznych, czas aplikacji zajmował średnio ok. czterech, pięciu lat. Natomiast w naszym przypadku udało się zgromadzić bardzo profesjonalne grono ludzi, którzy przeprowadzą nas przez cały ten żmudny proces akredytacyjny. Dlatego z powodzeniem możemy powiedzieć, że podany termin jest jak najbardziej realny. Wszystko zatem wskazuje na to, że w roku 2018 rozpoczniemy kształcenie – mam nadzieję – na nowym elitarnym kierunku medycznym w Polsce.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki