• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Niech Platforma nie mydli nikomu oczu

Poniedziałek, 6 marca 2017 (05:44)

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, kwestorem Parlamentu Europejskiego rozmawia Mariusz Kamieniecki

Po decyzji, że kandydatem Polski na stanowisko szefa Rady Europejskiej będzie Jacek Saryusz-Wolski, słychać krytykę, że rząd PiS nie popiera Donalda Tuska, który jako jedyny ma szanse na wybór. W tej chwili ilu jest kandydatów na stanowisko szefa Rady Europejskiej?

– W tej chwili jedynym oficjalnie zgłoszonym kandydatem na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej jest Jacek Saryusz-Wolski i to jest poza dyskusją. Przypomnę, że do tej pory kandydatura Donalda Tuska nie została przez nikogo, do tego uprawnionego, zgłoszona. Owszem, Donald Tusk zabiegał o poparcie rządów innych państw za wyjątkiem polskiego rządu, z którym po objęciu funkcji międzynarodowej zaciekle walczy. Natomiast żadne z państw członkowskich, które są uprawnione do zgłaszania kandydatów, Donalda Tuska jako kandydata na szefa Rady Europejskiej nie zgłosiło. Jedyną kandydaturą na to stanowisko jest oficjalnie zgłoszona przez rząd RP kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego. I niech Platforma nie mydli nikomu oczu.    

Skoro tak, to czyim kandydatem jest Donald Tusk?

– Można powiedzieć, że Donald Tusk jest samozwańczym kandydatem. Tyle że w sensie prawnym wyrażona przez niego chęć czy nawet pragnienie sprawowania tej funkcji przez kolejną kadencję nic nie znaczy. Donald Tusk jest to osoba, która bardzo, ale to bardzo chce sobie przedłużyć zatrudnienie na stanowisku szefa jednej z instytucji europejskich na kolejne dwa i pół roku. Tyle że chcieć nie zawsze znaczy móc…

Tusk jest gotowy na drugą kadencję szefa RE, ale czy coraz bardziej zmieniająca się Unia Europejska jest gotowa dłużej tolerować Tuska?

– Wbrew sielankowym wizjom rozsiewanym wszem i wobec w Polsce przez tzw. totalną opozycję, kandydatura Donalda Tuska wcale nie jest tak dobrze postrzegana na arenie europejskiej. Zresztą sam Donald Tusk jest w bardzo ostrym konflikcie z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem, co więcej – Tusk jest znany z tego, że nie lubi się przepracowywać, czy wręcz z lenistwa, ale również zarzuca mu się wiele kontrowersyjnych działań i zaniechań. Wystarczy tylko wspomnieć kwestie przyjmowania emigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu czy chociażby Brexit, gdzie w obu tych sprawach Donald Tusk nie zapisał się dobrze. Nie sprawdził się w obliczu kryzysów. Kwestią bez precedensu jest także to, iż Tusk pomimo sprawowania funkcji szefa Rady Europejskiej wciąż pozostaje czynnym politykiem – aktywnym również na forum krajowym. Popiera wprost opozycję tzw. totalną, jest osobą, która nie kryje się z poparciem dla tych twierdzących, iż o sprawach Polski ma decydować ulica i zagranica, które mają zmieść demokratycznie wybrany polski rząd. Ponadto Tusk zrobił wszystko żeby mieć jak najgorsze relacje z polskim rządem. Tak czy inaczej Donald Tusk jest osobą, która uchybia bezstronności, a więc zasadzie, która powinna cechować wszystkich polityków nie wyłączając najwyższych urzędników Unii Europejskiej, do których zalicza się także jako przewodniczący Rady Europejskiej. Tym samym Donald Tusk nie spełnia tych kryteriów, nie posiada też cech, które powinien mieć polityk na tak eksponowanym stanowisku.

Przypomnijmy może, jaka jest rola szefa Rady Europejskiej?

– Przewodniczący Rady Europejskiej jest organizatorem spotkań szefów państw członkowskich Unii. Jego zadaniem jest przedstawianie kompromisowych propozycji rozwiązań, dobrych zmian w Unii, ma też łagodzić spory, ma być czymś w rodzaju katalizatora. Tyle że w przypadku Tuska nic takiego nie ma miejsca. Jest to osoba, która w Parlamencie Europejskim uchodzi za symbol lenistwa, o czym świadczy poziom jego zaangażowania w prace Rady Europejskiej. Najlepiej widać to po debatach w Parlamencie Europejskim z jego udziałem.

Co konkretnie ma Pan na myśli?

– Scenariusz posiedzeń jest zawsze taki sam, a mianowicie najpierw Donald Tusk odczytuje z kartki parę zdań, następnie odbywa się ok. półtoragodzinna debata, w której biorą udział posłowie, a na zakończenie przewodniczący Tusk ponownie zabiera głos, wygłaszając mniej więcej 30-sekundowe podsumowanie, które nie odnosi się do tego, co miało miejsce podczas debaty na sali. Jest to zgrabna nowomowa, która z powodzeniem mogłaby zostać wypowiedziana w każdej sytuacji i na dowolny temat. Taka jest prezydentura Donalda Tuska. Zasadą jest, że kandydaci na tego typu stanowiska są wybierani przy akceptacji swoich własnych rządów. Odejście od tej reguły byłoby niczym innym jak złamaniem dobrych praktyk i zasad, które do tej pory obowiązywały w Unii.

„Jacek Saryusz-Wolski sprzedał duszę diabłu” – tak decyzję byłego już polityka Platformy, bo usuniętego w trybie natychmiastowym, skomentował rzecznik PO Jan Grabiec…

– Myślę, że siły zła i ciemności nie powinny się wypowiadać o przymiotach diabelstwa, co więcej – nie powinny ich przypisywać komu innemu.

Jak odczytuje Pan fakt, że tak doświadczony na arenie międzynarodowej polityk jak Saryusz-Wolski nie chce iść dalej wspólną drogą z Platformą?

– Z całą pewności Jacek Saryusz-Wolski jest politykiem merytorycznym, kompetentnym, którego zaczęło uwierać pozostawanie czy trwanie w formacji, która jest szkodliwa dla Polski, która dla własnych partykularnych interesów jest w stanie poświęcić dobre imię Polski. Zresztą bardzo symptomatyczny jest jego wpis na Twitterze, kiedy mówi wprost, że nie akceptuje donoszenia na własny kraj i popierania przeciw niemu sankcji i dodaje, że nie po to wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej. Jest to ewidentne odniesienie się do postawy Donalda Tuska i pokazuje, że są granice, których się nie przekracza. Widać Jacek Saryusz-Wolski uznał, że jest gotów oddać swoją osobę, swoją wiedzę i doświadczenie do dyspozycji Unii Europejskiej jako kandydat polskiego rządu na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Z całą pewnością Jacek Saryusz-Wolski jest lepszym kandydatem od Donalda Tuska, w przeciwieństwie do którego posiada wiedzę i kompetencje do zajmowania się sprawami międzynarodowymi.

Wiedza i kompetencje to jedno, a jakie realnie szanse na wybór ma Jacek Saryusz-Wolski?

– Kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego poprzedzona licznymi konsultacjami została oficjalnie zgłoszona Ministerstwu Spraw Zagranicznych Malty, która sprawuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Teraz rozpoczynają się rozmowy i ofensywa dyplomatyczna, która ma przekonać szefów rządów Wspólnoty do poparcia polskiej kandydatury, tj. Jacka Saryusz-Wolskiego, na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Uważam, że szanse byłyby jeszcze większe, gdyby Jacek Saryusz-Wolski otrzymał poparcie od całości polskiej sceny politycznej. Niestety chaotyczne, wręcz histeryczne działania Platformy pokazują, że ci ludzie, którzy na sztandarach wysoko noszą hasła rzekomo prodemokratyczne i propolskie, w rzeczywistości nie są w stanie poprzeć kandydata zgłoszonego przez nasze państwo. Natomiast cały czas działają na rzecz swojego byłego lidera Donalda Tuska, który co by nie powiedzieć, nie zdał egzaminu na tym stanowisko, a wręcz okazał się szkodliwy dla Unii Europejskiej, nie mówiąc już o własnym państwie.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki