• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Zerwałem z in vitro

Sobota, 25 lutego 2017 (02:27)

Z Jackiem Szulcem, ginekologiem-położnikiem, rozmawia Ewa Sądej

Dlaczego został Pan lekarzem?

– Już w liceum czułem w sercu, że będę lekarzem. Przez pierwsze cztery lata studiów nie byłem zdecydowany, jaką specjalizację wybiorę. W żartach mówiłem, że będę ginekologiem. W końcu zdecydowałem, że nim zostanę. To się nazywa powołanie (śmiech).

Od razu po studiach poszedł Pan do biznesu in vitro?

– Nie, zanim trafiłem do kliniki zajmującej się zapłodnieniem pozaustrojowym, w zawodzie przepracowałem 11 lat. Chciałem zajmować się niepłodnością. Wiedza wyniesiona ze studiów dała mi przekonanie, że jedynym rozwiązaniem tego problemu jest in vitro. Gdy więc dostałem propozycję pracy w jednej z największych w Polsce klinik in vitro, to było dla mnie spełnienie marzeń. Pracowałem tam przez 7 lat.

W jaki sposób w Polsce jest monitorowana metoda in vitro?

– W Polsce nie ma planowego monitorowania metody in vitro. W pewien sposób udokumentowany jest program refundacji in vitro, opracowany przez Ministerstwo Zdrowia. Raz tylko opublikowano dane, a podał je na swoich stronach za MZ w 2015 roku Instytut Ordo Iuris. Skuteczność całego procesu była szokująco niska, wyniosła 2,5 proc.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Ewa Sądej