• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Celem jest zabezpieczenie miejsc pracy

Sobota, 18 lutego 2017 (18:28)

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w Polskich Zakładach Lotniczych w Świdniku, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Minister Antoni Macierewicz potwierdził, że Wojsko Polskie otrzyma 16 śmigłowców, jednak nie powiedział, kiedy zostanie rozstrzygnięty przetarg...

– To, że nie padła żadna konkretna data, wynika poniekąd z sytuacji, jaka wytworzyła się wokół ministra Antoniego Macierewicza po jego wcześniejszych deklaracjach. Pamiętamy, że pierwsze deklaracje zostały złożone jeszcze w ubiegłym roku w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu, kiedy usłyszeliśmy, że pierwsze Black Hawki będą służyły w Wojsku Polskim najpóźniej do końca 2016 r. Konsekwencją tego było wytykanie przez część mediów szefowi MON, że nie dotrzymał słowa. Zatem nic dziwnego, że teraz minister Macierewicz jest bardziej ostrożny w podawaniu jakichkolwiek terminów. To jest jedna kwestia, natomiast druga dotyczy niedawnego spotkania Krajowej Sekcji Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność” w warszawskiej siedzibie Pit-Radwar SA w Warszawie z przedstawicielami MON, z udziałem Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „S”, gdzie obecny wiceminister Bartosz Kownacki potwierdził, że procedura dotycząca zakupu śmigłowców z tzw. wolnej ręki w oparciu o dyrektywę unijną, która powołuje się na bezpieczeństwo państwa, trwa. I z tego wynika, tak jak Pan wspomniał, że będzie to 16 śmigłowców w dwóch wersjach: 8 sztuk zasili Polskie Siły Specjalne, a 8 w wersji morskiej, a więc do zwalczania okrętów podwodnych oraz w wersji ratowniczo-poszukiwawczej. W poniedziałek w Centrum Dialogu w Warszawie mamy też zebranie zespołu trójstronnego, gdzie tematem mają być m.in. zmiany w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych. Mam nadzieję, że temat śmigłowców też będzie dyskutowany.

Zakup śmigłowców może być opóźniony przez działania CBA, którego funkcjonariusze zabezpieczyli dokumenty w Ministerstwie Rozwoju, PZL Mielec i PZL Świdnik?

– Trudno tak naprawdę powiązać jedno z drugim, bo przypomnę, że działania CBA dotyczą śledztwa w sprawie przetargu na śmigłowce Caracal dla polskiej armii. Obecne działania CBA to konsekwencja zawiadomienia Prawa i Sprawiedliwości jeszcze z przełomu 2015 i 2016 r. Stąd nie wiem, czy należy te dwie sprawy wiązać ze sobą. Natomiast z całą pewnością ważne jest to, co mówi resort obrony, że sprawa zakupu śmigłowców jest odłożona w czasie, ponieważ wszystkie działania muszą być poprzedzone głęboką analizą i uzasadnieniem podejmowanych decyzji tak, aby w przyszłości uniknąć posądzeń o jakiekolwiek zaniedbania. To w odróżnieniu od poprzedniej władzy PO–PSL, której, jeśli chodzi o przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii, można zarzucić bardzo wiele. Według mnie, jest to argument, że należy w tak ważnych sprawach wystrzegać się działań pochopnych i nieprzemyślanych. Jak wiemy, trwają też rozmowy z oferentami, które mają na celu z jednej strony możliwie jak najlepsze zabezpieczenie interesów gospodarczych Polski, a z drugiej – zapewnienie jak najwięcej miejsc pracy dla pracowników zakładów produkujących sprzęt wojskowy w Polsce. Jest to dla mnie argument wiarygodny, świadczący o bardzo roztropnym i odpowiedzialnym podejściu do tematu.

Rozumiem, że nie chodzi tu tylko o śmigłowce…?     

– Owszem przetarg na śmigłowce jest ważny, ale jest tylko jednym z elementów procesu doposażania polskiej armii w możliwie najnowocześniejszy sprzęt obronny. Chodzi bowiem o pozyskanie nowoczesnych technologii także w zakresie obrony przeciwlotniczej oraz przeciwrakietowej i realizacji takich programów jak „Wisła” czy „Narew”. Za poprzedniej władzy w zasadzie mieliśmy sprawę już rozstrzygniętą, bo wybór padł na firmę Raytheon w Waltham w stanie Massachusetts. Przypomnę tylko, że w kwietniu 2015 r. rząd koalicyjny PO–PSL przyjął rekomendację MON do udzielenia rządowi Stanów Zjednoczonych zamówienia na dostawę zestawów Patriot produkowanych przez firmę Raytheon. Tymczasem po zmianie władzy w Polsce nowe kierownictwo MON wróciło do rozmów z konkurencją – firmą MEADS. Na podstawie ogólnodostępnych danych okazało się, że wartość offsetu, która za rządów Platformy sięgała bodajże 16 proc. wartości kontraktu, teraz wzrosła do 50 proc. Widać wyraźnie, że podejście gospodarskie przynosi efekty, a sam przykład pokazuje przepaść, jaka dzieli obecne i poprzednie kierownictwo MON.

Wracając do śmigłowców – ze strony tzw. totalnej opozycji pod adresem ministra Macierewicza formułowane są zarzuty, że kupowanie na raty może negatywnie wpłynąć na offset. 

– Uważam, że niekoniecznie musi tak być. Czy zakup będzie rozłożony na raty czy też zostanie dokonany w całości, to akurat nie powinno mieć większego znaczenia. Jeśli warunki offsetowe będą mądrze negocjowane, to żadnych ograniczeń nie będzie. Ważne jest, żeby przekonać oferentów, iż naszym celem jest zabezpieczenie miejsc pracy w Polsce, czyli w tych zakładach, które produkują na rzecz obronności. W tej sytuacji jeśli klient jest rzeczywiście zainteresowany uzyskaniem i realizacją zamówień, to będzie musiał wejść do współpracy. Dlatego czy to będzie zakup na raty, czy w całości, to nie ma znaczenia. Przypomnę tylko, że poprzedni przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii miał być na zakup w całości, ale ostatecznie nie udało się uzgodnić z Francuzami warunków offsetowych i dlatego Ministerstwo Rozwoju – po długich negocjacjach – było zmuszone zakończyć rozmowy bez wyłaniania oferenta. Efektu końcowego nie było, co tylko pokazuje, że tamten pomysł forowany przez koalicję PO–PSL, delikatnie mówiąc, nie był najlepszy.

Czy w tej chwili rozmowy z PZL Świdnik są prowadzone, bo – jak wiadomo –wyprodukowanie śmigłowca czy śmigłowców zajmuje sporo czasu.         

– Z informacji, jakie posiadamy, wynika, że rozmowy z poszczególnymi oferentami trwają. Podobnie trwa dopinanie kwestii formalnych i proceduralnych związanych np. z wyposażeniem w odpowiednie certyfikaty osób, które biorą udział w rozmowach. Jest to konieczność, bo jak wiadomo, są to sprawy objęte tajemnicą. Z tego, co słyszeliśmy, na przełomie stycznia i lutego miały się rozpocząć szczegółowe rozmowy na temat ofert przedstawionych przez poszczególnych producentów. Jednak jak to wygląda i na jakim etapie dzisiaj są rozmowy, tego nie umiem powiedzieć, bowiem jako strona związkowa nie bierzemy w nich udziału. Wiemy tylko tyle, że w tych rozmowach chodzi o zakupy realizowane w ramach tzw. pilnej potrzeby operacyjnej i dotyczą one – jak powszechnie wiadomo – zakupu śmigłowców dla wojsk specjalnych i śmigłowców w wersji morskiej. Natomiast pozostałe śmigłowce mają być kupowane, a w zasadzie procedury dotyczące zakupu pozostałych śmigłowców mają ruszyć po zakończeniu etapu zakupu 16 śmigłowców dla wojsk specjalnych i śmigłowców w wersji morskiej.

W jakim czasie PZL Świdnik jest w stanie – od strony technicznej – wyprodukować i dostarczyć konkretny sprzęt dla Wojska Polskiego?     

– W ofercie z całą pewnością określone terminy zostały zaproponowane, ale nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Natomiast jeśli chodzi o typ śmigłowców, to będzie zależało od tego, jaki sprzęt zostanie zaproponowany przez producentów. Wiadomo, że PZL Mielec ma w tej chwili możliwość zaproponowania Black Hawka, natomiast w ofercie PZL Świdnik są różne śmigłowce. Nie jest żadną tajemnicą, że w wersji morskiej zaproponowaliśmy śmigłowiec AgustaWestland AW101, który jako kompletna maszyna de facto nie jest produkowany w Świdniku, gdzie powstają tylko jego elementy. Trudno zatem mówić o możliwościach Świdnika – w jakim czasie będziemy w stanie dostarczyć taki śmigłowiec, bo będzie to uzależnione od tego, jakie konkretnie wymogi postawi MON przy realizacji kontraktu. Jeżeli byłby to AW101, to pytanie brzmi: czy MON zechce, aby ten sprzęt był produkowany w Polsce. Jeśli tak, to byłaby konieczność przeniesienia produkcji – przynajmniej w jakimś zakresie – z Wielkiej Brytanii do Świdnika. Ale równie dobrze MON mógłby się zdecydować np., aby PZL Świdnik dostarczył wojsku określoną część produkcji śmigłowca, przy czym finalny montaż odbywałby się zakładzie w Yeovil w Wielkiej Brytanii, który aktualnie produkuje AW101. Z kolei serwis i obsługa serwisowa mogłaby być prowadzona w Polsce np. w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Łodzi. To są jednak dywagacje, natomiast wszystko zależeć będzie od podejścia i wymogów postawionych oferentom przez MON.

AgustaWestland będzie się opłacało ewentualne przeniesienie produkcji tylko pewnej partii śmigłowców AW101 do Polski?

– Oczywiście, będzie to zależało od wymogów, jakie postawi MON. Dopiero wówczas – znając wymogi – oferent będzie mógł rozważyć, czy mu się to opłaca, czy też nie. Ponadto czy to byłaby sprzedaż tylko na polski rynek, czy – dajmy na to – na rynki trzecie. Jak widać, jest tu bardzo dużo różnych niewiadomych i obracamy się w sferze rozważań i dywagacji. Tak jak już wspomniałem: nie znamy wymagań zamawiającego, a więc MON, które może np. stwierdzić, że nie interesuje go montaż finalny, który stanowi ok. 10 proc. całości produkcji śmigłowca i może lepiej, żeby w Świdniku były produkowane zespoły czy podzespoły wchodzące w skład helikoptera, a nie jego finalny montaż. W zależności od tego, co polskie zakłady są w stanie zrobić, MON ma też do dyspozycji cały arsenał zakładów wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W tej sytuacji – jak sądzę – również pod tym kątem będą rozważane możliwości udziału tych zakładów w całości tego procesu.

Kiedy możemy poznać szczegóły dotyczące tego przetargu, a nie tylko poruszać się w sferze domysłów?   

– Cały czas mówimy tylko o 16 pierwszych śmigłowcach i na podstawie informacji, jakie do nas docierają, wygląda na to, że do końca marca bardziej szczegółowe decyzje mogą już zapaść. Nie wiem, czy będą to decyzje ostateczne, ale na pewno bardziej szczegółowe niż te, które znamy dzisiaj. Tyle, że są to informacje, które znamy z wypowiedzi szefostwa MON. Jest to zatem przedwstępna ocena tego procesu przetargowego, który wciąż trwa.

Tak czy inaczej pierwsze śmigłowce mogą jeszcze w tym roku trafić na wyposażenie polskiej armii?

– Sądzę, że w tym roku zapadną ostateczne decyzje. Zresztą o tym roku – jako terminie – mówił wiceminister Bartosz Kownacki podczas wspomnianego na wstępie naszej rozmowy spotkania w Pit-Radwarze SA. Natomiast jeśli chodzi o dostawę śmigłowców, to ten rok jest bardzo prawdopodobny, z tym że nie dotyczy to wszystkich maszyn. Na przykład PZL Mielec, z tego co była mowa, ma już gotowe, wyprodukowane śmigłowce Black Hawk, które trzeba będzie jeszcze doposażyć zgodnie z zamówieniem określonym przez MON. I jeśli chodzi o Wojska Specjalne, bo to pod tym kątem śmigłowce Black Hawk startują w aktualnej procedurze przetargowej, to jest możliwe, żeby tego typu sprzęt trafił na wyposażenie naszego wojska w tym roku. Natomiast jeśli chodzi o śmigłowce w wersji morskiej, o ile byłyby to AW101, to jest możliwe przekazanie tych maszyn do szkolenia jeszcze w tym roku. Natomiast, gdyby chodziło o śmigłowce z nowej serii produkcyjnej, wydaje mi się, że w tym roku będzie to raczej niemożliwe. Wszystko jednak zależy od rozmów i negocjacji. Możliwości jest naprawdę wiele i z całą pewnością można się dogadać.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki