Kierowca seicento nie przyznał się do winy
Wtorek, 14 lutego 2017 (20:17)21-letni Sebastian K. podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym ucierpiała premier Beata Szydło, nie przyznał się do zarzutu – poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie prok. Włodzimierz Krzywicki.
– Podejrzany oświadczył, iż nie przyznaje się do czynu, który się mu zarzuca. Jednocześnie podtrzymał wszystkie wyjaśnienia, które składał w trakcie przesłuchania przez funkcjonariusza policji późnym wieczorem w miniony piątek – powiedział dziennikarzom prok. Krzywicki, dodając że Sebastian K., złożył uzupełniające i „bardzo obszerne” wyjaśnienia. Przesłuchanie trwało dwie godziny.
Zarazem prokurator dodał, że takie oświadczenie podejrzanego nie zmienia dalszego biegu śledztwa, w którym są zbierane i weryfikowane dalsze dowody – zeznania świadków, opinie biegłych, zapisy monitoringu i inna dokumentacja.
Prokurator Krzywicki poinformował również, że prokuratura uzyskała opinię biegłych lekarzy o obrażeniach premier i dwóch funkcjonariuszy BOR odniesionych w wypadku 10 lutego w Oświęcimiu. Jak podkreślił, potwierdziły się przypuszczenia, że poważne, ale nie ciężkie obrażenia u dwóch poszkodowanych w wypadku osób – premier Beaty Szydło i funkcjonariusza BOR „doprowadziły do naruszenia czynności ciała na okres dłuższy niż siedem dni”. Oznacza to wskazaną w zarzucie odpowiedzialność karną sprawcy z art. 177 par. 1 kodeksu karnego, zagrożoną karą do 3 lat więzienia. Dodał, że wobec jednej osoby – kierowcy z BOR – stwierdzono naruszenie czynności ciała nieprzekraczające 7 dni, choć w jego przypadku prowadzone będą jeszcze dodatkowe badania.
– Te ustalenia biegłych nie prowadzą do zmiany kwalifikacji prawnej czynu zarzuconego kierowcy seicento Sebastianowi K., jedynemu podejrzanemu w sprawie – podkreślił rzecznik.
Jednocześnie prok. Krzywicki zaapelował o to, aby każda osoba mająca wiedzę o okolicznościach wypadku, w którym ucierpiała premier Beata Szydło, zgłaszała się do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Jak wskazał, nie doszło do ustalenia kierujących jednym lub dwoma samochodami, którzy zatrzymali się za seicento. Wyjaśnił, że obowiązkiem funkcjonariuszy BOR było przede wszystkim dbanie o bezpieczeństwo osoby chronionej, która została ranna, a nie ustalanie świadków wypadku.
Rzecznik PR przyznał, że poza funkcjonariuszami BOR nie ustalono żadnych bezpośrednich świadków wypadku. Zeznali oni m.in., że kolumna była prawidłowo oznakowana, a kierowca samochodu nie włączył kierunkowskazu.
– Nie ma podstaw, by dyskredytować zeznania funkcjonariuszy BOR – tak jak wszyscy, składają oni zeznania świadomi odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań – wyjaśnił.
Przesłuchana w charakterze świadka ma zostać także premier Szydło – gdy tylko zezwoli na to stan jej zdrowia.
– Była bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia i wyniku tego wypadku jest osobą pokrzywdzoną – podkreślił prokurator.
Prokurator Krzywicki poinformował również, że we wtorek rozpoczął pracę zespół biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna, którym prokurator zlecił szczegółową rekonstrukcję przebiegu zdarzenia.
Do wypadku doszło w piątek w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu, które uderzyło w drzewo. W wypadku ranni zostali też dwaj funkcjonariusze BOR – kierowca i szef ochrony premier.
RS, PAP