Całe życie w służbie Nieba
Poniedziałek, 13 lutego 2017 (02:23)Dziś 12. rocznica śmierci s. Łucji dos Santos i zakończenie diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożej.
Z narodzeniem i chrztem Łucji było tak… Trzeba zacząć stylem biblijnym, bo rzecz ciekawa i ważna, nie bez szczypty humoru. Był Wielki Czwartek, 28 marca 1907 roku. Matka poszła rano na Mszę św., przyjęła Komunię Świętą i miała po południu pójść na adorację Najświętszego Sakramentu. Nie poszła. „Już nie mogłam, bo tego popołudnia ona się urodziła”.
W głowie ojca natychmiast zrodził się plan, żeby córeczkę ochrzcić w Wielką Sobotę. Wiadomo, Wielka Sobota to i wielkie łaski spłyną na dziecko, i na Wielkanoc będzie chrześcijanką. Tylko czy proboszcz się zgodzi? W tym dniu nie czeka na dodatkowe zajęcia.
Antoni znalazł wyjście. „W tamtych czasach nakazywano rodzicom chrzcić dzieci w ciągu ośmiu dni od urodzenia, jeśli nie – płacili karę – opowiadała matka przed tajnym wysłannikiem biskupa. Ojciec postanowił więc zapisać ją jako urodzoną 22 marca, aby proboszcz ochrzcił ją w Wielką Sobotę”.
Słuchając opowiadania matki, Łucja dowiedziała się, kiedy się naprawdę urodziła. Trzeba jednak dodać, że „w owych czasach nikt w Fatimie nie przywiązywał wagi do dnia urodzin, nie obchodzono ich”. Ale taka data została zapisana, „nadal mówimy, że jej urodziny przypadają w tym dniu”, wyjaśniła matka s. Łucji. I można stwierdzić, że tak „trwa aż do dnia dzisiejszego” (w internecie i w tekstach drukowanych).
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym