• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Antypolska narracja

Niedziela, 12 lutego 2017 (18:46)

Wypowiedzi aktywistów separatystycznego Ruchu Autonomii Śląska nabierają coraz bardziej charakteru antypolskiego. 

W ostatnim czasie lidera RAŚ Jerzego Gorzelika szczególnie irytuje działalność organizacji występującej przeciwko kłamstwom w zagranicznych mediach, które upowszechniają termin „polskie obozy koncentracyjne”: „Towarzystwo o komicznej nazwie Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga Przeciw Zniesławieniu wypluło z siebie oświadczenie pełne świętego oburzenia na określenie powojennych obozów mianem ’polskich obozów koncentracyjnych’”. Gorzelik ironizuje, że „Reduta Dobrego Imienia ma z prawdą historyczną wspólnego mniej więcej tyle, co ’Reduta Ordona’ Adama Mickiewicza”.

Zaznacza też z dumą: „Mówiłem o polskich (komunistycznych) obozach koncentracyjnych, zanim stało się to modne”. Rzeczywiście Ruch Autonomii Śląska jako pierwszy rozpoczął tę szkalującą Polskę narrację. Lansowanie sformułowań o „polskich obozach koncentracyjnych” w 1945 roku i latach następnych – gdy kraj nasz znajdował się pod okupacją sowiecko-komunistyczną – skierowane jest bardziej na użytek ośrodków zagranicznych niż krajowych. Zapewne będzie utrwalać haniebny przekaz o „polskich obozach koncentracyjnych” w czasie okupacji niemieckiej.

Wrogi separatyzm

W 2012 roku RAŚ i Muzeum Śląskie, zarządzane wówczas przez działacza RAŚ Leszka Jodlińskiego, wyemitowało w jednym z kin w Katowicach film pt. „Polskie obozy koncentracyjne”. Rzecz dotyczyła zarządzanego przez NKWD obozu w Łambinowicach. Kino, które pokazało projekcję tego filmu, było częścią instytucji podlegającej Sejmikowi Województwa Śląskiego, w którym za promocję kultury i edukacji odpowiadał wicemarszałek Gorzelik.

W styczniu 2017 roku przewodniczący RAŚ zapraszał na promocję książki Marka Łuszczyny pod zakłamanym tytułem „Polskie obozy koncentracyjne”. 28 stycznia RAŚ zorganizował Marsz Pamięci o Zgodzie, którego celem było „upamiętnienie więźniów radzieckich i polskich komunistycznych obozów koncentracyjnych, deportowanych do ZSRR i inne ofiary Tragedii Górnośląskiej”. Organizatorzy marszu wprowadzili nowe pojęcie – „radzieckie i polskie komunistyczne obozy koncentracyjne”. Obóz pracy w Świętochłowicach-Zgodzie, istniejący od lutego do listopada 1945 roku, założony został przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i mu podlegał. Zarządzali nim oprawcy z UB oskarżeni przez Instytut Pamięci Narodowej o zbrodnie ludobójstwa. Obok ludności niemieckiej znaleźli się tam również Polacy z różnych rejonów kraju, w zdecydowanej większości ze Śląska.

Reinterpretacja dziejów Śląska to ulubione zajęcie „autonomistów”. Jej celem jest wyrugowanie znaczenia polskiej tradycji i zwielokrotnienie niemieckiego wpływu na rozwój polityczny, gospodarczy i kulturowy tego regionu. Przykładowo jeden z radnych RAŚ mówił, że po pierwszej wojnie światowej Polska „otrzymała w darze część jednego z najbardziej uprzemysłowionych skrawków Europy”. „Zapomniał” jednak o pokoleniach Ślązaków i powstańcach z lat 1919-1921, którzy oddali życie za Polskę.

W 2016 roku, w 77. rocznicę napaści Niemiec na Polskę, w miesięczniku „Ślunski Cajtung” ukazał się artykuł wieloletniego działacza RAŚ Dariusza Dyrdy pt. „U nas witali radośnie”. Autor pisał, że bohaterska obrona Katowic, represje niemieckie na Śląsku, walka harcerzy z wkraczającymi wojskami Wehrmachtu to są mity polskiej historiografii, a po „17 latach polskich rządów” Ślązacy „witali wkraczający Wehrmacht kwiatami”. Ślązacy – pisał – nie traktowali Niemców jako najeźdźców. Przyznał, że na Śląsku byli jednak i tacy, którzy „chwytali za broń, zwłaszcza ci słynący z germanożerstwa”. Dla redaktora tego pisemka „Wrzesień 1939 roku zlikwidował granicę państwową, która doskwierała tysiącom ludzi na Śląsku”.

Dariusz Dyrda, autor tych żenujących wynurzeń, był w latach 2010-2011 redaktorem naczelnym miesięcznika „Jaskółka Śląska” – organu Ruchu Autonomii Śląska. Z listy tego ugrupowania startował w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Z powodu krytycznej oceny działalności Jerzego Gorzelika, od dwóch lat nie jest już działaczem RAŚ.

Ojciec Dariusza Dyrdy, Augustyn, wieloletni członek PZPR, jest autorem pomnika „Postacie z Międzynarodówką na ustach, pod czerwonym sztandarem” (1970) w Dąbrowie Górniczej oraz pomnika Bohaterów Armii Czerwonej (1968), znajdującego się na cmentarzu żołnierzy sowieckich w Bielsku-Białej.

W 2010 roku Platforma Obywatelska zawiązała w sejmiku wojewódzkim koalicję z Ruchem Autonomii Śląska. Dzięki temu lider RAŚ został wicemarszałkiem zarządu województwa, a dyrektorem Muzeum Śląskiego w Katowicach kolejny działacz – Leszek Jodliński. Jedną z pierwszych jego inicjatyw był projekt wystawy na temat historii Górnego Śląska. Wystawa wywołała ogromne kontrowersje. Ukazane na wystawie dzieje Śląska rozpoczynały się od czasów, gdy znajdował się on w okresie rozbiorów na terenie Prus. W części wystawy „Wybitne postaci” wymienieni zostali tylko Niemcy. Nie uwzględniono Wojciecha Korfantego, nie mówiąc już o innych osobach zasłużonych dla polskości Śląska. Projekt „jako skrajnie proniemiecki” krytykowały nawet władze samorządowe PO. W konsekwencji marszałek województwa śląskiego zakończył z nim współpracę. W wyniku tej decyzji „autonomiści” zerwali koalicję z PO.

Wojewoda na celowniku

W wyborach do Sejmu w 2015 roku działacze Ruchu Autonomii Śląska znaleźli się na listach niemieckiej mniejszości narodowej – Zjednoczeni dla Śląska. Komitet ten powołany został m.in. przez Niemiecką Wspólnotę „Pojednanie i Przyszłość” oraz Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców Województwa Śląskiego. Państwowa Komisja Wyborcza uznała, że komitet jest reprezentantem mniejszości niemieckiej i zgodnie z ordynacją wyborczą nie obowiązuje go konieczność przekroczenia pięcioprocentowego progu wyborczego. Z listy niemieckiej mniejszości narodowej kandydował m.in. były dyrektor Muzeum Śląskiego Jodliński. W ten sposób „autonomiści” mieli nadzieję uzyskać mandaty w Sejmie RP.

Po wyborach samorządowych w 2014 roku Platforma Obywatelska i Ruch Autonomii Śląska ponownie podpisały zerwaną w 2013 roku umowę o współpracy. W koalicji znalazło się również Polskie Stronnictwo Ludowe. Działacze RAŚ objęli stanowiska wicemarszałka województwa i wiceprzewodniczącego rady.

Zarząd Województwa Śląskiego powierzył Jodlińskiemu obowiązki dyrektora, tym razem Muzeum Górnośląskiego z siedzibą w Bytomiu. Po ostatnich wyborach parlamentarnych, przegranych przez PO, przedmiotem ataków separatystów stała się osoba wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka. Jerzy Gorzelik umieścił na Facebooku swoje zdjęcie z karabinem i w niemieckiej wojskowej czapce na tle gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Ilustrację uzupełniały słowa rosyjskiego poety Władimira Majakowskiego: „słowo ostatnie ma dzisiaj towarzysz Mauzer”. Miał to być żart dedykowany wojewodzie za jego wypowiedzi na temat zagrożeń, jakie niesie dla regionu działalność Ruchu Autonomii Śląska.

W ostatnim numerze wydawanego przez RAŚ miesięcznika „Jaskółka” ze stycznia 2017 roku wojewodzie Jarosławowi Wieczorkowi zarzucono „antyśląską narrację” i „śląskie fobie”, a to z uwagi na fakt, że w jednym z wywiadów podkreślił, że Śląsk jest i był zawsze polski. Na okładce pisma umieszczone zostało zdjęcie wojewody z napisem „Wojewodzie gŏdōmy raus”. Ten melanż słowny z niemieckim „raus” to przekroczenie wszelkiej normy dobrego obyczaju.

Nie ma narodu śląskiego

Ruch Autonomii Śląska jest członkiem Wolnego Sojuszu Europejskiego (EFA) skupiającego czterdzieści sześć regionalnych organizacji separatystycznych z Europy. Dwunastu posłów tej partii w Parlamencie Europejskim zdążyło już wyrazić swoją troskę, że „rząd polski nie chce oficjalnie uznać grupy 800 tysięcy Ślązaków za grupę etniczną”.

Na początku ubiegłego roku przed siedzibą Parlamentu Europejskiego kolportowana była ulotka RAŚ w języku angielskim, w której znalazły się oskarżenia o prześladowanie „narodu śląskiego” w państwie polskim. Zaapelowano do decydentów UE o powstrzymanie niszczenia tożsamości kulturowej Ślązaków w Polsce. Przewodniczący Wolnego Sojuszu Europejskiego François Alfonsi interweniował nawet u ambasadora Polski w Brukseli w sprawie „łamania praw mniejszości” w Polsce: „Stanowczo sprzeciwiamy się dalszemu dyskryminowaniu Ślązaków i nazywaniu ich częścią narodu polskiego” – oznajmił. Zapowiedział również, że temat ten będzie poruszony podczas tegorocznego europejskiego zgromadzenia EFA, które na przełomie marca i kwietnia tego roku odbędzie się w Katowicach.

Rodło przeszkadza

Kilka dni temu oddział Ruchu Autonomii Śląska w Raciborzu wystąpił przeciwko nadaniu rondu w tym mieście nazwy: rondo Rodła. Z wnioskiem o uhonorowanie zasłużonej dla polskości organizacji zwrócił się do władz miejskich Klub Rodło w Raciborzu.

Rodło było od 1933 roku znakiem Związku Polaków w Niemczech. Wraz z wybuchem wojny ZPN został zdelegalizowany, a jego członkowie wpisani zostali na listę „wrogów Rzeszy”.

W 1938 roku na Kongresie Polaków w Berlinie z inicjatywy Związku Polaków w Niemczech ogłoszono słynne Pięć Prawd Polaków – katechizm narodowy mniejszości polskiej w Niemczech.

1. Jesteśmy Polakami.

2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci.

3. Polak Polakowi bratem.

4. Co dzień Polak Narodowi służy.

5. Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle.

Znak Rodła przedstawia bieg rzeki Wisły z zaznaczonym Krakowem jako kolebką kultury polskiej i symbolem trwania państwa polskiego.

Zdaniem Ruchu Autonomii Śląska, znak Rodła budzi „negatywne skojarzenia i emocje” z powodu powiązania z nacjonalizmem polskim. Rodło – napisali w piśmie do władz samorządowych Raciborza – to symbol „nachalnej agitacji polskich nacjonalistów […] wobec ludności śląskiej”.

Dzięki Platformie Obywatelskiej, która doprowadziła do sojuszu z RAŚ w sejmiku śląskim, ugrupowanie to uzyskało szersze możliwości realizacji swoich celów. Separatyści przekraczają kolejne granice. Sztandarowe hasło autonomii ma wtórne znaczenie wobec działań na rzecz wykreowania „narodu śląskiego”.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Dr Krzysztof Kawęcki