Błaszczak: Pani premier czuje się „zupełnie nieźle”
Sobota, 11 lutego 2017 (20:21)Premier Beata Szydło czuje się „zupełnie nieźle” – poinformował szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Dodał, że liczba kolizji aut BOR jest porównywalna do lat wcześniejszych.
Zeznania świadków i dowody wskazują, że kolumna BOR poruszała się zgodnie z przepisami, a funkcjonariusze zachowali się prawidłowo i zapewnili bezpieczeństwo uczestnikom piątkowego wypadku w Oświęcimiu – mówił Błaszczak na sobotniej konferencji prasowej w MSWiA.
– O tym, co się wydarzyło, przesądzi prokurator, który odtwarza przebieg wydarzeń – zaznaczył.
Minister dodał, że rozmawiał z przebywającą w szpitalu Beatą Szydło, która stwierdziła, że czuje się „zupełnie nieźle”. Poinformował też, że szef ochrony premier przeszedł operację, jego stan jest dobry; drugi z poszkodowanych w wypadku funkcjonariuszy BOR, który kierował autem, wyszedł już ze szpitala.
– Chciałbym przekazać od pani premier, która mnie do tego upoważniła, podziękowania dla wszystkich tych, którzy, po pierwsze: martwią się o stan zdrowia pani premier, po drugie: wszystkich tych, którzy uczestniczyli wczoraj w akcji ratowniczej – oświadczył szef MSWiA.
– Pani premier stwierdziła, że czuje się zupełnie nieźle; jej samopoczucie też jest dobre; wszyscy mamy nadzieję, że bardzo szybko wróci do swoich obowiązków – dodał.
Trzech postronnych świadków słyszało sygnały dźwiękowe jadącej kolumny BOR – poinformował komendant główny policji Jarosław Szymczyk.
– Udało nam się już na ten moment ustalić trzech postronnych świadków, którzy rozwiewają wstępnie wątpliwości – bardzo istotne i pojawiające się w mediach w ostatnich godzinach. Mianowicie wszyscy trzej potwierdzają, że słyszeli sygnały dźwiękowe jadącej kolumny BOR. Ostatni ze świadków mówił nawet, że samej kolumny nie widział, ale słyszał sygnały jadącej kolumny – mówił Szymczyk. Łącznie przesłuchano 14 świadków, w tym 11 oficerów BOR.
Błaszczak zapewniał, że kierowca premier miał uprawnienia do prowadzenia opancerzonego samochodu BOR i przechodził odpowiednie szkolenia; służy on w BOR od 15 lat. Służby medyczne i straż pożarna zjawiły się na miejscu wypadku w ciągu sześciu minut.
Zdaniem szefa MSWiA, wypadek stał się sławny z powodu fali hejtu ze strony osób publicznych, które nazywają siebie totalną opozycją. Zaapelował do polityków o nieeskalowanie napięć.
– Apeluję o to, by ważyć słowa – dodał.
Odniósł się w ten sposób do komentarzy na temat piątkowego wypadku pojawiających się w internecie oraz niektórych mediach. Według niego, fala agresji jesienią 2010 r. „skończyła się tragicznie, doprowadzając do zamordowania działacza PiS w Łodzi”.
– Przypominam, że w nocy z 16 na 17 grudnia ub.r. mieliśmy do czynienia z próbą zablokowania samochodu pani premier, który wyjeżdżał z Sejmu, blokujący rzucali się pod samochód. Podobne zdarzenia miały miejsce 18 grudnia przed Wawelem. To byli ludzie, którzy są związani z totalną opozycją, sami tak twierdzą, sami o tym mówią, a kiedy policja podjęła stosowne działania, by ustalić ich tożsamość, to pojawił się front obrony tych ludzi ze strony polityków i mediów. Takie działania są bardzo, bardzo groźne, bo one pokazują, że jest przyzwolenie, przynajmniej części świata politycznego, części elit politycznych do agresji, do przemocy – mówił Błaszczak.
Poinformował, że corocznie BOR odnotowuje ponad 20 kolizji, w których biorą udział osoby ochraniane. Wskazał, że w latach 2016 i 2015 było ich po 24, w 2014 – 26, a w 2013 – 23. Przypomniał, że w 2014 r. na ul. Belwederskiej w Warszawie doszło do kolizji samochodu z prezydentem Bronisławem Komorowskim.
– Jakoś nie słyszałem wtedy komentarzy, nie było dyskusji publicznej na ten temat – dodał szef MSWiA.
– Do takich kolizji, zdarzeń dochodzi i zawsze będzie dochodzić. Oczywiście chodzi o to, żeby były wprowadzone procedury takie, które zapewnią ochronę, bezpieczeństwo osobom ochranianym – powiedział Błaszczak.
Zdaniem Błaszczaka, zmiany w BOR następują, mają wymierny kształt, przynoszą wymierne rezultaty. Poinformował, że w 2016 r. po raz pierwszy od wielu lat więcej funkcjonariuszy zostało przyjętych do służby, niż odeszło.
– Z reguły liczba odchodzących ze służby kształtowała się w okolicy 60, 70 osób; tylu też do BOR było przyjmowanych. W roku ubiegłym zostało przyjętych 137 funkcjonariuszy, odeszło 70 – powiedział.
Podkreślił, że w ub.r. w BOR kupiono więcej samochodów niż w latach wcześniejszych – ponad 50, podczas gdy zwykle kupowano ich kilka.
– Samochód, którym poruszała się pani premier, był samochodem nowym, pancernym, bezpiecznym – zapewnił.
– Nasze działania związane ze zmianami w BOR muszą przybrać i przyjmują charakter odbudowy etosu służby, poczucia odpowiedzialności, ale także profesjonalizmu ze strony funkcjonariuszy BOR. Wyciągane są wnioski z tych wszystkich zdarzeń, jakie miały miejsce w roku 2016 – powiedział Błaszczak. Zapewnił, że funkcjonariusze BOR przechodzą cykliczne szkolenia.
Zapewnił, że sytuacja w BOR się poprawia, jeśli chodzi np. o temat eksploatacji służbowych samochodów; przypomniał m.in., że w marcu ub.r. szef BOR wydał zarządzenie w tej sprawie. Według Błaszczaka, dopiero wtedy dostosowano instrukcję BOR do wymagań przewidzianych w instrukcji producenta samochodów.
– To poprzednie szefostwo BOR wydłużyło czas eksploatacji poszczególnych części. Dlaczego? Czy z głupoty? Czy z oszczędności? Ja nie będę odpowiadał na to pytanie – mówił.
RP, PAP