• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Misja nadzieja

Poniedziałek, 23 stycznia 2017 (02:28)

Wywiad, którego ks. kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, udzielił francuskiemu radiu RCF 6 stycznia 2017 roku

Po swojej pierwszej książce, wywiadzie rzece z Nicolasem Diatem, „Bóg albo nic” kardynał Robert Sarah powraca z książką równie inspirującą „Moc milczenia. Przeciw dyktaturze hałasu”1, wydaną nakładem wydawnictwa Fayard. Księże Kardynale, dzień dobry.

– Dzień dobry.

Dziękuję za przyjęcie naszego zaproszenia. Skąd książka o milczeniu? Jak zrodził się ten projekt?

– Myślę, że jest to dalszy ciąg książki „Bóg albo nic”. Bóg milczy. Jeśli chcemy Go odkryć, jeśli chcemy Go spotkać, trzeba nam nauczyć się trwać w ciszy. Nie ma bowiem innej drogi, by dojść do Boga, niż droga przez ciszę. Proszę spojrzeć na mnichów, na mniszki, na ludzi kontemplacji. Oni milczą, ponieważ chcą stale żyć z Bogiem. I przez swoje milczenie spotykają Boga, żyją z Bogiem. Nasz dzisiejszy świat niejako odurzył nas hałasami. A im bardziej jesteśmy w hałasie, tym bardziej oddalamy się od Boga, bo Boga nie ma w hałasie.

Już czytając Stary Testament, widzimy, jak prorok Eliasz poszedł na górę Synaj, usłyszał straszliwy hałas, trzęsienie ziemi, ogień, a Boga nie było ani w ogniu, ani w trzęsieniu ziemi. Był w lekkim, delikatnym powiewie. A więc w całym doświadczeniu proroków, ale również ludzi kontemplacji, i w doświadczeniu każdego człowieka cisza jest czymś niezbędnym, by spotkać Boga. Ale także dla naszego własnego dobra. Na przykład jeśli chce pani odpocząć, potrzebuje pani ciszy wokół siebie. Jeśli chce pani przeczytać poważną książkę, potrzebuje pani ciszy wokół siebie. Jeśli chce pani posłuchać pięknej muzyki, potrzebuje pani ciszy wokół siebie. Cisza jest naprawdę niezbędna dla równowagi człowieka, ale również w jego relacji do Boga.

Ksiądz Kardynał powiedział też, że żyjąc w świecie pełnym hałasu, mamy wrażenie, że całą przestrzeń, która wydaje się pusta, trzeba wypełnić aktywnością. Trzeba nauczyć się jakby na nowo umieścić ciszę w sercu naszego życia, trzeba podjąć ten wysiłek.

– Właśnie tak, bo nawet jeśli chcemy spotkać się osobiście z samym sobą… jeśli człowiek chce się zastanowić nad tym, kim jest, czego chce, naprawdę potrzebuje chwili ciszy. Choćby po to, by zobaczyć swoją wewnętrzną pustkę: nic nie ma w moim sercu, nic… albo: jestem pełen wspaniałych myśli… do tego potrzeba chwili wewnętrznego odpoczynku, wewnętrznej ciszy.

Ksiądz Kardynał mówi, że cisza jest warunkiem życia wierzącego, że bez ciszy nie można usłyszeć głosu Boga. Czy można powiedzieć, że cisza, milczenie, jest mową?

– Jest wręcz mową Boga. Objawienie, słowo Boga, zawsze jest w ciszy. Słowo Boże przyszło w ciszy. W Boże Narodzenie nie było nikogo, była tylko Maryja w ciszy. I nawet najbardziej niezwykłe wydarzenie, Zmartwychwstanie Pana, dokonało się w ciszy, wszyscy spali. A więc cisza naprawdę jest dla nas miejscem osobistego spotkania z samymi sobą, ale również miejscem naszego spotkania z Bogiem. Jest też miejscem, w którym możemy zweryfikować samych siebie: Kim jesteśmy? Co kryje się w naszym sercu? Co dzieje się w naszym życiu wewnętrznym? Bez tego pozostajemy na powierzchni, naskórku, bo człowiek często widzi tylko naskórek, czyli to, co zewnętrzne. Wychodzimy ze swego wnętrza, by być na powierzchni. Dzisiejszy świat jest bardzo powierzchowny, ponieważ nikt nie podejmuje wysiłku, by zejść w ciszę swego serca, żeby zobaczyć, kim jest, dokąd zmierza, kto daje mu życie.

To dążenie do ciszy wewnętrznej to duchowość radykalna, można by wręcz powiedzieć: monastyczna, gdyż czerpie inspirację od św. Brunona. Czy zdaniem Księdza Kardynała jest to jedyna droga dla przyszłości Kościoła – wprowadzenie na nowo ciszy?

– Myślę, że to jest droga Boga. On sam przyszedł w ciszy. Jeśli więc chcemy spotkać Boga, myślę, że księża powinni się nauczyć trwania w ciszy. Kiedy jesteśmy na Mszy św., od początku do końca słyszymy tylko księdza, który mówi i mówi, mówi, mówi… Nie zostawia czasu nawet Bogu, by przemówił do ludzi. To prawda, że ludzie milczą podczas czytań, ale poza czytaniami ludzie przez cały czas śpiewają, mówią, ksiądz przez cały czas jest przed mikrofonem… Potem wychodzimy… Czy spotkaliśmy Boga? Czy też spotkaliśmy się między sobą? Często nawet fizycznie nie przyjęliśmy takiej postawy, żeby trwać w obliczu Boga. Myślę więc, że nie tylko kontemplatorzy, ale my sami podczas Liturgii potrzebujemy ciszy. Proszę spojrzeć, kiedy muzułmanie przychodzą do meczetu, tak, są nawoływani, ale gdy wejdą już do środka, to tam panuje cisza. A także modlitwa zwrócona ku Bogu, a nie patrzenie na siebie nawzajem. Myślę, że powinniśmy podjąć wysiłek i coś więcej – walkę, gdyż cisza, milczenie jest walką. Aby w tej walce zwyciężyć, musimy się zmagać najpierw z samym sobą, ze swoim pragnieniem przebywania w nieustannym hałasie, bo to pozwala nam patrzeć na siebie… Jesteśmy spokojniejsi, nie patrzymy na siebie, nie patrzymy na nikogo, więc hałas utrzymuje nas w pewnej powierzchowności, więc jesteśmy szczęśliwi w takiej sytuacji.

Myślę jednak, że cisza jest walką, i to walką każdego dnia, ponieważ każdego dnia musimy wiedzieć, dokąd zmierzamy, a Tym, który nam to pokazuje, jest Chrystus – Droga, Prawda i Życie. Nie możemy spotkać Go w hałasie. I jest Jego milcząca obecność w tabernakulum: podczas Mszy św. przychodzi – przychodzi, bo mamy wiarę – pod postaciami chleba i wina, w milczeniu. Tylko wiara pozwala nam odkryć Jego rzeczywistą obecność.

Czy Ksiądz Kardynał powiedziałby, że u progu nowego 2017 roku mamy tysiąc powodów do nadziei?

– Tak sądzę, ponieważ każdy nowy rok jest darem od Boga. Kiedy Bóg coś daje, to zawsze z nadzieją, że to przyjmiemy, że w pełni przeżyjemy ten rok, że będziemy mieć nadzieję, iż będzie to lepszy rok od poprzedniego, że będzie mniej przemocy, mniej barbarzyństwa… Całe to barbarzyństwo jest dlatego, że nie mamy czasu patrzeć na Boga. Jeśli Bóg naprawdę jest w naszym sercu, to nie można nie respektować życia drugiego człowieka. Skąd tyle zabijania? Bo hałas oddalił nas od Boga. To sprawia, że zabijamy się nawzajem, gdyż egoizm bierze górę… Myślę więc, że ten rok będzie lepszy. Dlaczego będzie lepszy? Ponieważ jest to rok maryjny. W tym roku świętujemy stulecie objawień fatimskich. Matka Boża przyszła sto lat temu, gdyż na świecie działo się bardzo źle. Dzisiaj mogę powiedzieć, że na świecie też dzieje się bardzo źle. Musimy wyciągnąć wnioski z tego, co przeżyliśmy w ubiegłym roku. Nie możemy znowu zacząć tego samego. I mam nadzieję, w każdym razie przynajmniej w odniesieniu do chrześcijan, że każdy podejmie wysiłek, by przeżywać w pełni swoją wiarę katolicką.

Przeżywać swoją wiarę, zachowywać również nadzieję. To może wydać się trudne. W 2016 roku były zamachy we Francji, widzimy sytuację na Bliskim i Środkowym Wschodzie, który niestety wciąż nie jest w stanie osiągnąć pokoju. Można odnieść wrażenie, że „misja nadzieja” jest dzisiaj niemożliwa. Co można zrobić, żeby odzyskać nadzieję i ją zachować?

– Proszę posłuchać: na zakończenie opowiem pewną legendę. Był pewien pan, który nazywał się Abdalwânid Ibn Zeid. Chciał się dowiedzieć, kogo będzie miał za sąsiada w Niebie. Powiedziano mu: „O, Abdalwânid Ibn Zeid, twoją sąsiadką będzie Maimuna”. Zapytał: „Kim jest ta Maimuna, gdzie ona jest?”. Odpowiedziano mu: „Mieszka w Kufa”. Poszedł do Kufa i pyta mieszkańców: „Kim jest tutaj Maimuna?”. Usłyszał: „To wariatka, która pasie owce koło cmentarza”. Abdalwânid Ibn Zeid idzie na cmentarz i zastaje Maimunę na modlitwie. Dziwne było to, że owce Maimuny były przemieszane z wilkami. Abdalwânid Ibn Zeid pozwala Maimunie skończyć modlitwę i pyta: „Jak to się dzieje, że twoje owce tak dobrze żyją z wilkami?”. A Maimuna odpowiada: „Poprawiłam swoje relacje z Bogiem, a Bóg poprawił relacje między wilkami i owcami”.

Jeśli chcemy mieć lepszy świat, musimy poprawić relacje z Bogiem, a Bóg poprawi relacje między ludźmi, między narodami. Jedyną drogą, by ten rok był lepszy, jest to, by każdy z nas starał się poprawić swoje relacje z Bogiem. A Bóg poprawi relacje między ludźmi.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

tłum. Agnieszka Kuryś