Dziś w „Naszym Dzienniku”
Haracz za pracę w Polsce
Środa, 18 stycznia 2017 (01:29)Władze podatkowe w USA zabierają Polakom ponad połowę emerytur. Tylko dlatego, że część życia pracowali w Polsce.
Amerykański odpowiednik ZUS traktuje osoby, które pracowały część życia w Polsce, a część w USA, tak jakby się uchylały od obowiązku ubezpieczeniowego (czyli pracowały na czarno) lub żyły wyłącznie z dochodów kapitałowych, a więc bardzo zamożnych i niepracujących. Tak czy inaczej są dla urzędników podejrzani i traktuje się ich bardzo negatywnie.
Oczywiście chodzi o ludzi, którzy nie płacili amerykańskich składek dlatego, że wówczas mieszkali i pracowali w Polsce, często nawet nie myśląc jeszcze o emigracji do USA. Amerykański odpowiednik ZUS zmusza ich do zapłacenia karnego podatku za „unikanie płacenia składek”.
W USA wiek emerytalny to 62-66 lat. Jeżeli ktoś skończył tyle lub uzyskał prawo do renty po 1985 r., podpada pod ustawę Windfall Elimination Provision z 1983 r., która redukuje emeryturę nawet o 60 proc. Na przykład Polak urodzony w 1950 r. mógł pracować w Polsce 20 lat (1970-1990), następnie wyemigrować do USA i tam pracować do uzyskania pełnych praw emerytalnych przez 26 lat. Ma on obecnie prawo zarówno do polskiej, jak i amerykańskiej emerytury. Co więcej, zgodnie z polsko-amerykańską umową o zabezpieczeniu społecznym amerykański urząd może mu doliczyć okres pracy w Polsce do ogólnego stażu pracy, co znacznie zwiększy emeryturę. Ale jednocześnie uzna te same 20 lat za okres bezskładkowy, za który naliczy karny podatek.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym