• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Rząd weźmie się za tzw. konwencję antyprzemocową

Poniedziałek, 16 stycznia 2017 (05:00)

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt wniosku o wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej.

Wszystko to, co zawiera tzw. konwencja antyprzemocowa, to zbiór chorych lewicowych pragnień spisanych na papierze. Ma ona posłużyć do walki z rodziną, Kościołem i chrześcijaństwem. Dlatego uważam, że już dawno powinna znaleźć się w koszu, a tak straciliśmy już rok.

Władze Unii Europejskiej i Rady Europy raz po raz wypuszczają takie dokumenty, a przez nie chcą forsować swoje pomysły ideologiczne, w tym gender. Ludziom miesza się w głowach. Wmawia się dzieciom, że związek dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet to rodzina. Twierdzą, że płeć jest sprawą umowną, więc wszelkie zmiany są możliwe.

Działania te są skuteczne, bo jak młody człowiek od najmłodszych lat słyszy, że to wszystko jest normalne, przyjmuje to za coś dobrego. To powoduje totalne spustoszenie w umysłach dzieci.

Stąd właśnie biorą się wszystkie patologie na zachodzie Europy. Tam już znacznym osiągnięciem jest małżeństwo, które przetrwa dłużej niż 5 lat, ludzie żyją w związkach niesakramentalnych, a homoseksualiści manifestują swoje dewiacje na ulicach miast podczas marszów.

Dobrze, że rząd postanowił uporządkować te sprawy. Nie ma się co przejmować atakami opozycji, feministek czy innych organizacji. Stare przysłowie mówi: „Psy szczekają, karawana jedzie dalej”. Trzeba więc robić swoje. Jeszcze nie tak dawno rząd Węgier był atakowany za reformowanie kraju oraz jego odnowę moralną. Spotkało się to wręcz z groźbami płynącymi z innych państw. Węgrzy się tym nie przejmowali, robili swoje i dziś są dumni ze swojej ojczyzny.

Cała armia seksedukatorów, czyli ludzi, którzy żyją z demoralizacji innych, a którym tzw. konwencja antyprzemocowa była na rękę, będą atakować we wszystkich liberalnych mediach. Spodziewajmy się brudnej kampanii atakującej rząd. Usłyszymy, jak Polska jest zacofana. Ale mnie to nie martwi, bo wolę żyć w zacofanym kraju niż w takich warunkach, jakie mają teraz Belgowie lub Francuzi. Tylko czy to są jeszcze ich kraje?        

Jacek Kotula