Smak klęski
Sobota, 14 stycznia 2017 (02:27)W Platformie Obywatelskiej panują minorowe nastroje po zakończeniu sejmowego protestu, bo partia się poddała, nie uzyskując nic w zamian.
Zakończenie w czwartek prawie czterotygodniowej okupacji sali plenarnej Sejmu zostało poprzedzone kilkoma posiedzeniami, na przemian zarządu partii i Klubu Parlamentarnego PO. Wreszcie przewodniczący Grzegorz Schetyna ogłosił, że Platforma zawiesza protest, co oznaczało odblokowanie mównicy sejmowej i fotela marszałka Marka Kuchcińskiego.
Schetyna tłumaczył, że PO osiągnęła swoje cele, gdyż media wróciły do pracy w Sejmie na starych zasadach i przywrócone zostało prawo posła Michała Szczerby do udziału w posiedzeniu Sejmu. Jednocześnie zapowiedział złożenie wniosku o odwołanie marszałka Kuchcińskiego i zaapelował do prezydenta Andrzeja Dudy o odesłanie ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego.
Jednak jak wynika z ustaleń „Naszego Dziennika”, decyzja podjęta przez zarząd partii i klub parlamentarny wielu osób nie zadowoliła. Jeden z posłów mówi, że zapadła za późno, gdy PO zdążyła się z kretesem ośmieszyć. – Od początku mówiłem, że powinniśmy zakończyć naszą akcję najpóźniej w wigilijny poranek, bo i tak nic nie uzyskamy od PiS, ale wtedy była nas mniejszość – powiedział nam parlamentarzysta PO.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym