Sejm będzie pracować zgodnie z planem
Wtorek, 10 stycznia 2017 (10:26)Poprzednie, 33. posiedzenie Sejmu zakończyło się, w środę rozpocznie się 34. – powiedział szef PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, że marszałek Sejmu ma obowiązek doprowadzić do tego, żeby Sejm funkcjonował normalnie, i wyraził przekonanie, że Marek Kuchciński tak właśnie rozpocznie obrady.
Pytany w TVP1 o komentarz do tego, że opozycja uważa, że grudniowe, 33. posiedzenie nie zostało zakończone, tylko przerwane, i które w związku z tym posiedzenie będzie miało miejsce w środę, szef PiS odpowiedział: „Oczywiście 34., bo 33. się zakończyło”.
– Mogę tylko mówić o tym wszystkim z bólem, ale zawsze jest tak, że w polityce zdarza się, iż ludzie, politycy właśnie, zmieniają zdanie. Liczę na to, że ta zmiana zdania nastąpi, że argumenty będą traktowane poważnie – mówił Kaczyński.
Jak podkreślił, można się nie zgadzać z wynikiem wyborów, ale trzeba go honorować i to jest podstawowa zasada demokracji. – Tak jak i podstawową zasadą demokracji jest to, że decyduje większość sejmowa i mniejszość nie ma prawa żadną metodą, a w szczególności metodą, która jest związana z łamaniem wszelkiego rodzaju regulacji prawnych, doprowadzać do tego, że Sejm nie może funkcjonować – powiedział szef PiS.
Podkreślił, że „marszałek ma nie tylko prawo, ale obowiązek doprowadzić do tego, żeby Sejm funkcjonował normalnie”. – Jutro zaczyna się 34. posiedzenie Sejmu i jestem zupełnie przekonany, że pan marszałek Kuchciński właśnie w ten sposób rozpocznie obrady – powiedział szef PiS.
Zaznaczył, że według jego rozeznania 16 grudnia wszystko było w porządku. – Według mojego rozeznania, a czytałem przynajmniej 10 różnych opinii na ten temat, i to bardzo znaczących prawników, wszystko było w porządku. Nawet moja znajomość prawa konstytucyjnego i praktyki Sejmu nie pozostawia żadnych wątpliwości, że wszystko było w porządku, że Sejm mógł obradować, w tej sytuacji, która powstała 16 grudnia, w Sali Kolumnowej – powiedział szef PiS.
Zapytany został, skąd obecne „usztywnienie” stanowiska szefa PO Grzegorza Schetyny, który – jak powiedziała dziennikarka – jako pierwszy z liderów opozycji był wcześniej za tym, żeby nie eskalować sytuacji. Kaczyński odparł, że nie jest „schetynologiem ani nawet jakimś specjalistą od PO czy w ogóle opozycji”.
– Ale jestem politykiem i mogę powiedzieć, że takim rozwiązaniem, odpowiedzią najbardziej prawdopodobną jest to, że dochodzi do bardzo ostrych walk zarówno między oboma partiami, jak i wewnątrz tych partii, że to właśnie prowadzi do tego bałaganu, zmian decyzji i do takiej konkurencji w ekstremizmie, w odrzucanie wszelkich reguł. To jest bardzo niedobre zjawisko, też znane z polskiej historii – powiedział szef PiS.
RS, PAP