Kolejne uderzenie w rodziny smoleńskie
Poniedziałek, 9 stycznia 2017 (21:16)Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk.
Obywatele RP zapowiedzieli kolejną kontrmanifestację do miesięcznicy smoleńskiej. Jak odbiera Pan te deklaracje?
– To jest walka ze zbudowaną na fundamencie chrześcijaństwa tradycją kultury polskiej. Organizacja ta podejmuje wyraźnie prowokacyjne działania, żeby uniemożliwić ludziom, którzy nie tylko chcą oddać hołd ofiarom tragedii smoleńskiej, ale najzwyczajniej w świecie chcą się pomodlić. Protesty mogą przybierać różną formę, ale ta, którą przyjęli Obywatele RP, jest wyjątkowo niestosowna.
Z tego, co wiadomo, Obywatele RP chcą zablokować te miejsca, w których tradycyjnie odbywają się miesięcznice. Zmiana programu miesięcznic jest więc nieunikniona?
– Gdyby doszło do takiej sytuacji, oznaczałoby to, że prowokatorzy osiągnęli swój cel.
Skoro podkreśla Pan prowokacyjny charakter działania Obywateli RP, czy ktoś może dążyć do fizycznego starcia między uczestnikami obu manifestacji? Policja zostanie zmuszona do interwencji?
– Na szczęście policja w Polsce działa profesjonalnie, co pokazały imprezy masowe ostatnich miesięcy. Jeżeli ktoś liczy na to, że dojdzie do przepychanek czy rękoczynów, to się grubo myli. Policjanci wiedzą, jak radzić sobie z prowokatorami podczas manifestacji, więc o jakiejkolwiek eskalacji napięć i fizycznego zwarcia nie może być mowy.
Oficjalnie Obywatele RP twierdzą, że bronią rodzin smoleńskich przed ekshumacjami. Przekonują Pana te tłumaczenia?
– Twierdzenia te działają na wyobraźnię, bo odwołują się do emocji, ale w żadnym wypadku nie potrafią sprostać zestawieniu ich z faktami. Dlaczego ludzie ci nie protestowali 7 lat temu, gdy w sposób skandaliczny traktowano rodziny w Moskwie? Dlaczego nie stanęli w ich obronie, gdy pewne środowiska naśmiewały się z tragedii smoleńskiej? Gdzie byli, kiedy zaniechano wszelkich procedur, które powinny być zrobione? Gdyby podjęto te działania, które powinny być dokonane w kwietniu 2010 r. – a myślę tu głównie o sekcjach zwłok – to dzisiaj prokuratura nie musiałaby podejmować tych dramatycznych działań, a rodziny nie musiałyby doświadczać boleści. Już wiemy, że ciała siedmiu osób zostały pomylone. Nie wiemy, jak wielka jest tego skala, bo ekshumacje trwają. Co muszą czuć rodziny wobec tych faktów?
I część rodzin zgłasza swój sprzeciw wobec ekshumacji.
– Na wstępie podkreślę, że sprzeciw rodzin nie ma żadnej mocy prawnej. Prokuratura ma więc prawo do podjęcia takich działań, które uważa za celowe. To jest potrzebne do przeprowadzenia postępowania, które ma na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci 96 pasażerów Tu-154 oraz tego, co się działo po tragedii. Dlatego działania prokuratury są dla mnie zrozumiałe. Rozumiem też ból rodzin, które wolałyby, żeby tych sytuacji nie było. Ale wszelkich żalów nie należy kierować pod adresem prokuratury, ale tych instytucji państwa, które zawiodły w kwietniu 2010 r. Teraz mamy do czynienia z naprawianiem błędów, które poczyniono.