• Wtorek, 19 maja 2026

    imieniny: Piotra, Iwa

Prywatne państwo opozycji

Środa, 21 grudnia 2016 (12:39)

Grupa ludzi stworzyła sobie prywatne państwo, którego do dzisiaj rękami i nogami broni – tak ostatnie wydarzenia w Sejmie ocenił wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Zawsze jest  tak samo, że kiedy próbuje się w nie uderzyć, to w Polsce odbywa się gigantyczna histeria – podkreślił.

Jaki zaznaczył w środę w „Sygnałach dnia” w Polskim Radiu, że cała sytuacja jest „wynikiem walki, która ciągle toczy się o to samo”.

– Jeżeli ktoś chce sięgnąć szerzej i ująć ten problem, to walka jest ciągle o to samo, o to, o co bijemy się od lat. Mianowicie w wyniku porozumień Okrągłego Stołu stworzono III Rzeczpospolitą, która zagwarantowała byłym funkcjonariuszom, aparatowi PRL gigantyczne wpływy w III RP, te wpływy w różnych segmentach – zaznaczył wiceminister.

– Otrzymali gigantyczne pieniądze, przywileje, możliwości prywatyzacji, reprywatyzacji – oni stworzyli sobie prywatne państwo – dodał.

Według wiceministra sprawiedliwości, „grupa ludzi stworzyła sobie prywatne państwo, którego do dzisiaj rękami i nogami broni”. Jak zaznaczył, symboliczny nawet jest dzień, w którym rozpoczęły się protesty, dzień, w którym – jak zwrócił uwagę – „chciano odebrać emerytury ubekom, esbekom”.

Zdaniem Jakiego, opozycja tylko szukała pretekstu, żeby urządzić awanturę przed Sejmem. – To jest zawsze tak, że kiedy w Polsce próbuje się uderzyć w to prywatne państwo, które stworzył sobie aparat bezpieczeństwa [...], w Polsce odbywa się jakaś gigantyczna histeria, jakby zabierano fundamentalne prawa demokracji – powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Jaki zaznaczył, że to „prywatne państwo jest tak silne, że są w stanie nawet – wiele na to wskazuje – wyłączyć sygnał TVP w czasie akurat tak przypadkowym, jak orędzie premier”.

– Można wierzyć w przypadki, ale ja nie wierzę w takie przypadki, że nagle, kiedy niektórzy publicyści właśnie z tamtej strony, ludzie, którzy sobie stworzyli prywatne państwo, nawołują do zamachu stanu, stacje komercyjne tak nakręcają atmosferę, jakby w Polsce było gorzej niż w Korei Północnej – a przecież to wszystko jest nieprawda – i nagle wyłącza się sygnał TVP w wielu województwach w Polsce – wskazywał.

Zdaniem Jakiego, publiczne radio i telewizja są „kwestią bezpieczeństwa państwa”. – Proszę sobie wyobrazić, jak Polska będzie w konflikcie zbrojnym, to jak będziemy się komunikowali z obywatelami? To za nas będą to robić Francuzi, Amerykanie? – pytał.

Dopytywany, czy według niego publiczne media należy znacjonalizować, odpowiedział: „Należy bardzo poważnie to rozważyć”.

Jaki mówił, że „Polska przez wiele lat jest słabsza niż mogłaby być [...] właśnie dlatego, że zawsze mieliśmy jakąś silną targowicę”. – Polska nie może oddychać, tak jakby mogła – dodał. – Kiedyś to się nazywało inaczej, a dzisiaj to są KOD-owcy, którzy idą w pochodzie z byłymi ubekami, broniąc swoich przywilejów – powiedział wiceminister.

Przekonywał, że „to jest walka o kwestie absolutnie fundamentalne”, czyli – jak tłumaczył – czy „w Polsce dalej będzie grupa ludzi uprzywilejowanych i dalej będzie grupa ludzi wykluczonych, czy będzie tak, że Polska będzie jednym państwem i już nie będzie tak, że z owoców rozwoju tego państwa będzie mogła korzystać tylko jedna grupa”.

Od piątku w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie.

RS, PAP