• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Zbrodnia Grudnia ’70

Piątek, 16 grudnia 2016 (20:16)

Nikt ze sprawców nie poniósł odpowiedzialności

Historia rozliczenia zbrodni komunistycznych popełnionych na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. przed wymiarem sprawiedliwości III RP budzi niesmak. W tym procesie znalazła odbicie pookrągłostołowa gruba linia odkreślająca przeszłość. Bezskuteczne okazały się poszukiwania oddania sprawiedliwości pokrzywdzonym i ofiarom bestialskich niejednokrotnie pacyfikacji demonstrantów domagających się dialogu społecznego z władzą partyjno-rządową.

Akt oskarżenia formułujący zarzuty przygotowania w ramach sprawstwa kierowniczego działań zmierzających bezpośrednio do dokonania zabójstwa w czasie zajść na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. został wniesiony do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku 7 kwietnia 1995 r. Uprzednio Prokuratura Marynarki Wojennej w Gdyni, 27 kwietnia 1993 r., z powodu niewykrycia sprawców, umorzyła śledztwo w części dotyczącej milicjantów i żołnierzy, którzy od 15 do 18 grudnia 1970 r. w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie, godząc się na pozbawienie życia bliżej nieokreślonej liczby osób, strzelali z broni służbowej i w wyniku tego spowodowali śmierć lub zranienie pokrzywdzonych.

 

Oskarżeni

Aktem oskarżenia z 7 kwietnia 1995 r. objęto: Wojciecha Jaruzelskiego – ministra obrony narodowej; Kazimierza Świtałę – ministra spraw wewnętrznych; Stanisława Kociołka – wicepremiera Rady Ministrów; Tadeusza Tuczapskiego – wiceministra obrony narodowej; Józefa Kamińskiego – generała broni, dowódcę Pomorskiego Okręgu Wojskowego; Stanisława Kruczka – generała brygady, dowódcę 8. Dywizji Zmechanizowanej; Edwarda Łańcuckiego – generała brygady, dowódcę 16. Dywizji Pancernej; Mirosława Wiekierę – podpułkownika, dowódcę 3. batalionu 55. pułku zmechanizowanego; Wiesława Gopa – majora, dowódcę 3. plutonu 2. kompanii szkolnej Podoficerskiej Szkoły Obrony Terytorialnej 10. pułku Wojsk Obrony Wewnętrznej; Władysława Łomota – pułkownika, dowódcę 32. pułku zmechanizowanego; Bolesława Fałdasza – podpułkownika, zastępcę ds. politycznych dowódcy 32. pułku zmechanizowanego; Karola Kubalicę – pułkownika MO, komendanta Szkoły Podoficerskiej MO w Słupsku.

Po serii proceduralnych uników sądu w Gdańsku proces przeciwko oskarżonym rozpoczęto odczytaniem aktu oskarżenia przed Sądem Okręgowym w Warszawie w dniu 16 października 2001 r. Z wykazu przesłuchanych 3516 osób prokuratura zgłosiła do przesłuchania w sądzie 1091 jako świadków. Przeniesienie procesu do Warszawy nie przyspieszyło jego przebiegu. Rozprawy były często odwoływane, oskarżeni umierali bądź byli wyłączani z postępowania ze względu na zły stan zdrowia.

Po upływie 16 lat od wniesienia sprawy do sądu, w momencie kiedy sąd kończył postępowanie dowodowe i był w trakcie zaliczania materiału stanowiącego przesłanki wydania orzeczenia dowodów zgłoszonych przez strony i przeprowadzonych w procesie – drugi z sędziów ławników zakończył życie w wyniku wypadku.

Toczący się i zmierzający ku końcowi proces, wobec zdekompletowania wymaganego przy tak postawionych zarzutach pięcioosobowego składu sędziowskiego (dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników plus ławnik zapasowy), w myśl zasad prawa musiał się ponownie rozpocząć od początku.

Zaplanowana zbrodnia

Wydarzenia Grudnia ’70, wywołane i eskalowane w związku z podwyżką cen podstawowych produktów żywnościowych i drastycznym pogorszeniem sytuacji bytowej społeczeństwa, prowadziły do zaplanowanych z premedytacją zmian personalnych na najwyższych szczeblach władzy.

Zastosowano w tym celu zbrodnicze środki działania z użyciem bojowych sił Układu Warszawskiego. Na samym Wybrzeżu Gdańskim, według dokumentacji „Wojskowego Przeglądu Historycznego”, użyto sił w liczbie 8680 żołnierzy, 1339 samochodów wojskowych, 594 transporterów opancerzonych i 313 czołgów oraz lotnictwa – nie licząc sprzętu i oddziałów milicji i ZOMO podległych resortowi spraw wewnętrznych.

W tym kontekście uprzedzenie przed zakończeniem procesu przez sąd oskarżonych, że ich czyny sąd może w wyroku zakwalifikować jako udział w bójce lub pobiciu z użyciem broni ze skutkiem śmiertelnym, wprawiło w osłupienie.

Niewątpliwie zakres i skala ówczesnych wydarzeń wskazywały na sprowadzenie niebezpieczeństwa powszechnego dla życia i zdrowia obywateli oraz mienia w wielkich rozmiarach, czego następstwem była śmierć, rany i inwalidztwo, które dotknęły kilkaset osób.

Oskarżeni w procesie Grudnia ’70 weszli w skład grupy przestępczej złożonej z funkcjonariuszy różnego szczebla władzy partyjnej i rządowej, wojska, marynarki wojennej, lotnictwa, milicji, służb resortu spraw wewnętrznych PRL, która dążąc do zmian personalnych na najwyższych szczeblach władzy partyjnej i rządowej, zastosowała środki bojowe wobec ludności cywilnej jako siły politycznej, której poglądy i sposób zachowania miały rzekomo obalić panujący ustrój i integralność terytorialną państwa.

Grupa przestępcza bez kary

Objęte aktem oskarżenia działania miały szerszy wymiar niż Wybrzeże i dotyczyły całego kraju. Śledztwo w sprawie wydarzeń grudniowych 1970 r. na Wybrzeżu nakazał wszcząć Naczelnej Prokuraturze Wojskowej minister sprawiedliwości – prokurator generalny Aleksander Bentkowski 28 września 1990 r.

Przy ponownym rozpoznaniu sprawy odmówiono przedstawicielowi społecznemu NSZZ „Solidarność” prawa zadawania świadkom pytań zmierzających do ustalenia bezpośredniego sprawstwa kierowniczego Wojciecha Jaruzelskiego wobec dokonanych w Gdańsku i Gdyni zbrodni przez jego podopiecznych. Oskarżyciel publiczny i posiłkowy nie poparli złożonego przez niego wniosku o zaostrzenie wobec oskarżonych kwalifikacji zarzucanych aktem oskarżenia czynów na wzięcie przez nich udziału w grupie przestępczej, która sprowadziła niebezpieczeństwo powszechne dla życia i zdrowia obywateli w wielkich rozmiarach ze skutkiem śmiertelnym wielu ofiar i spowodowaniem ran, inwalidztwa i upośledzenia kilkuset osób, nie licząc ciągnących się latami represji politycznych.

Pragnienie rozliczenia tych zbrodni legło u podstaw formowania się opozycji demokratycznej prowadzącej do bardziej zorganizowanej postaci oporu wobec totalitarnego systemu komunistycznego w Polsce.

Ofiary Grudnia ’70 nie poszły na marne. Dziś, jak w okresie Sierpnia ’80, nie można uznać za akceptowane ustalenia władzy sądowniczej w III RP kwalifikujące zdarzenia grudniowe jako udział w bójce lub pobiciu z użyciem broni ze skutkiem śmiertelnym.

Ostatni z oskarżonych o sprawstwo kierownicze zbrodni, wicepremier Stanisław Kociołek, zmarł, nie doczekawszy końca postępowania ciągnącego się w III RP przez blisko 25 lat.

Wyrok wydaje historia. Jest on miażdżący dla wymiaru sprawiedliwości nie tylko w PRL, ale i w III RP. Oby aktualna „dobra zmiana” uzdrowiła ten stan rzeczy.

Piotr Ł.J. Andrzejewski