CZYJE PAŃSTWO?
O likwidację skutków stanu wojennego
Piątek, 9 grudnia 2016 (19:05)Ofiary zbrodni komunistycznych żyją często w upokarzających warunkach.
Dnia 13 grudnia 2016 roku mija 35 lat od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Tego dnia generał Wojciech Jaruzelski, łamiąc obowiązujący w PRL konstytucyjny porządek prawny, zrealizował złożoną władzom partyjno-rządowym ZSRS, wiosną 1981 roku, obietnicę i zobowiązanie spacyfikowania zrodzonego w Polsce 10-milionowego ruchu „Solidarność”.
Pokojowa transformacja ustrojowa nie mieściła się w założeniach totalitarnej władzy komunistycznej, pozorującej samodzielne sprawowanie władzy, w rzeczywistości dyspozycyjnej wobec Kremla i przeniewierczej ideologii komunistycznej. Narodowi Polskiemu raz jeszcze w historii odebrano złudzenia co do autentyczności głoszonych haseł i liczenia się z jego wolą.
Noc łowów na ludzi
W pierwszym procesie stanu wojennego (22 grudnia 1981 roku) przed sądem w Warszawie obrońcy podsądnych wykazali jego bezprawność. Członków „Solidarności” sądzono i skazywano za czyny i działania, które nie były w chwili ich realizacji czynami karalnymi. Ich karalność wprowadzono wstecznie, w chwili opublikowania dekretu o stanie wojennym, uznając kontynuowanie działalności związkowej w zmilitaryzowanych zakładach pracy i opór wobec ich pacyfikacji za zbrodnie karane w trybie doraźnym od minimum 3 lat więzienia do kary śmierci włącznie.
Na sali sądowej padły wtedy słowa: „Następnemu pokoleniu Polaków nie został oszczędzony stuk podkutych butów na schodach, walenie nocą do drzwi, ich wyłamywanie, rozpaczliwe krzyki kobiet, wywlekanie opornych, ładowanie do bud milicyjnych odjeżdżających w noc. Noc łowów na ludzi.
Tego nie zapomnimy, tego się nie da zapomnieć!
Jeżeli pytają nas, czy godzimy się na Polskę łagrów i terroru. Milczymy.
Jeżeli pytają nas, czy godzimy się na aresztowania ludzi pióra i nauki, lekarzy i pedagogów. Milczymy.
Jeżeli pytają nas, czy godzimy się na bicie ludzi w kościołach, na bicie księży. Milczymy. Ale jest to milczenie przerażające.
Prosimy Boga, żeby nie zrodziła się z tego milczenia nienawiść, żeby nas ona jako narodu nie podzieliła.
Ci oskarżeni dlatego znaleźli się pod pręgierzem sądu doraźnego, że ośmielili się nie milczeć. Usiłowali zaprotestować […] przeciwko masowym aresztowaniom za samą przynależność do legalnego związku zawodowego ’Solidarność’, przeciwko brutalnemu ’prewencyjnemu’ pogwałceniu przysługujących im dotąd praw. Motywy ich działania są moralnie zrozumiałe”.
Uderzenie w Naród
Uchwała Senatu RP podjęta w 35. rocznicę stanu wojennego m.in. stwierdza: „Decyzją o wyprowadzeniu wojska i milicji na ulice miast, internowaniu i aresztowaniu działaczy ’Solidarności’, ludzi nauki i kultury, w tym członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów, oraz wprowadzeniu drakońskich przepisów prawa, z bezprawnym dekretem o stanie wojennym na czele, ekipa generała Wojciecha Jaruzelskiego próbowała zniszczyć dorobek 16 miesięcy działalności NSZZ ’Solidarność’, wielkiego, 10-milionowego ruchu społecznego. Zostały zaprzepaszczone naturalne dążenia narodu polskiego do wolności, wprowadzenia demokratycznych wyborów, wolnych związków zawodowych oraz zasad współżycia społecznego, a w konsekwencji uzyskania przez naród polski pełnej suwerenności… Stan wojenny, choć formalnie obowiązywał do lipca 1983 r., to faktycznie dopiero od przemian wolnościowych w 1989 r. rozpoczął się proces wychodzenia Polski z kryzysu gospodarczego i moralnego, w którym pozostawaliśmy bez woli większości Polaków od 1944 r.
W wyniku bezkarności aparatu bezpieczeństwa, wspieranego przez prokuratury i część środowiska sędziowskiego, a także ówczesną propagandę, w latach 1981-1989 zostało zamordowanych, w niewyjaśnionych do końca okolicznościach, co najmniej kilkadziesiąt osób, w tym kapłani, młodzież szkolna, studenci, rolnicy, robotnicy, uczestnicy antyreżymowych manifestacji, działacze rozwiązanej ’Solidarności’ i ’Solidarności’ Rolników Indywidualnych. Tysiące osób były represjonowane, pozbawiane pracy, nękane przez SB i zmuszane do współpracy. Swoją cenę za obronę społeczeństwa przed łamaniem podstawowych praw człowieka, w tym wolności związkowej, zapłacili adwokaci. Ponad milion Polaków zdecydowało się na opuszczenie kraju, a kolejne miliony, nie widząc dla siebie przyszłości, przeszło w stan tzw. emigracji wewnętrznej”.
Mimo przemocy i represji tężał opór społeczny. Raz jeszcze w historii powstawały i działały struktury na wzór Polskiego Państwa Podziemnego z okresu II wojny światowej. Wobec bezskuteczności siłowego przełamywania tego oporu, po zmianie ekipy rządzącej na Kremlu i za jej zgodą komunistyczna ekipa w Polsce, wobec kryzysu gospodarczego, społecznego i politycznego, w zniewolonym przemocą państwie, przy presji międzynarodowej podjęła próbę dokonania przemiany ustrojowej przez porozumienie z wyselekcjonowaną przez siebie reprezentacją „konstruktywnej” „Solidarności” działającej w podziemiu.
Ofiary bez sprawiedliwości
Porozumienie tzw. Okrągłego Stołu legitymizowało zmianę ustrojową w państwie, ale nie niosło za sobą odpowiedzialności ekipy władzy komunistycznej za zbrodnie popełnione od 13 grudnia 1981 r. do 4 czerwca 1989 r. Drapieżny kapitalizm, wyprzedaż prywatyzacyjna majątku narodowego przyniosła zyski rządzącym i ich klienteli politycznej i ekonomicznej. To była cena, jaką przyszło nam płacić za odzyskiwaną wolność, suwerenność i niepodległość i uwolnienie indywidualnej przedsiębiorczości w gospodarce. Zbrodni komunistycznych nie rozliczono. Temu miało służyć stwierdzenie pierwszego premiera z ruchu „Solidarność”, że „przeszłość odkreślamy grubą linią”.
Mundurowi sprawcy zbrodni komunistycznych, funkcjonariusze służby wewnętrznej, ZOMO, milicji, aparatu bezpieczeństwa oraz prokuratury i sędziowie łamiący podstawowe zasady praw człowieka i stosowania prawa uzyskali uprzywilejowany nadal status społeczny i stosowne uposażenia emerytalne i rentowe.
Ich stosunek do swoich ofiar ilustruje sprawa dochodzenia sprawiedliwości przez rodziców Piotra Majchrzaka, ucznia zakatowanego na ulicy przez czterech zomowców za to, że miał wpięty w klapę opornik („Nasz Dziennik”, 9-10 sierpnia 2014). Takie przykłady możemy mnożyć. W III RP tego typu dochodzenie sprawiedliwości rozbija się o bezradność lub złą wolę kolejnych ekip.
Ofiary zbrodni komunistycznych żyją często w upokarzających warunkach, a ich kaci i sprawcy odebrania Narodowi sił witalnego rozwoju jak korzystali, tak korzystają z uprzywilejowanej sytuacji życiowej i majątkowej.
Aktualne jest stwierdzenie, że gorsza od działania złych jest bezczynność dobrych. Dokonująca się w Polsce dobra zmiana rodzi raz jeszcze nadzieję na naprawę tego stanu rzeczy.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym