• Wtorek, 19 maja 2026

    imieniny: Piotra, Iwa

Czas odłowów karpia zakończony

Wtorek, 22 listopada 2016 (16:50)

W gospodarstwach rybackich zakończyły się jesienne odłowy karpia. Jednak zanim te królewskie ryby trafią na wigilijne stoły, czeka je jeszcze ponad miesiąc bytowania w specjalnych wodnych magazynach, gdzie ich mięso zyska na walorach smakowych.

Dyskusja o karpiach rozpoczyna się w listopadzie, a kończy wraz ze świętami Bożego Narodzenia, a szkoda, bo to bardzo smaczna i zdrowa ryba. Mięso karpia jest źródłem cennego – i co istotne – łatwo przyswajalnego białka, ponadto zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy A i D3, a także mikroelementy i fosfor. Karp spożywany regularnie poprawia też pracę serca i pamięć, a nawet wpływa na zwiększenie odporności organizmu. Karp karmiony jest naturalnymi i ekologicznymi paszami, głównie ziarnami zbóż, ale żywi się też pokarmem dostępnym w jego naturalnym środowisku, m.in. ślimakami i roślinami wodnymi. Warunki hodowli stawowej karpia sprawiają, że jego mięso jest jednym z bardziej bezpiecznych, nie zagraża mu kumulacja substancji toksycznych pochodzących ze środowiska zewnętrznego. Za karpiem stoi też doświadczenie i wiedza polskich hodowców. To wszystko sprawia, że karpie spełniają oczekiwania świadomych konsumentów poszukujących zdrowej, pochodzącej z natury żywności.

Hodowla karpia w Polsce została zapoczątkowana przez cysterskich mnichów, którzy rozpoczęli budowy stawów na terenie dóbr klasztornych, sięga drugiej połowy XII wieku, a ryba ta była ozdobą i przysmakiem także królewskich stołów. Obecnie Polska zajmuje pierwsze miejsce w Europie zarówno pod względem powierzchni stawów hodowlanych (ok. 70 tysięcy hektarów), jak i produkcji karpia. Stawy karpiowe rozsiane są przede wszystkim w południowej i wschodniej Polsce. Najwięksi hodowcy karpi zrzeszeni są w Towarzystwie Promocji Ryb „Pan Karp”, które ma ambicje uczynić z karpia polską markę, znaną na całym świecie, kojarzoną z najwyższą jakością, wykwintnym smakiem, oryginalnością i zdrową żywnością. Nic zatem dziwnego, że od kilku lat karpie i inne ryby z Polski goszczą na świątecznych stołach Watykanu.

W ubiegłym roku, który z uwagi na suszę nie był korzystny dla hodowców karpi, wyprodukowaliśmy ok. 15 tysięcy ton tej smacznej ryby, podczas gdy jeszcze 10 czy 15 lat temu produkcja karpia w Polsce sięgała 25 tysięcy ton. Przyczyną jest konkurencja ryb tego gatunku sprowadzanych z zagranicy, m.in. z Czech i Łotwy, ale wynika to również z bogatszej oferty ryb na rynku. Wielkość produkcji karpia jest uzależniona m.in. od warunków pogodowych. Negatywny wpływ mają deficyty wody i susza hydrologiczna, która co prawda nie była tak dotkliwa jak przed rokiem, ale wody na większości rzek utrzymywały się na poziomie stanów niskich, co skutkowało także niedoborem wody w stawach.

W gospodarstwach rybackich zakończył się jesienny odłów karpi. Teraz ryby trafią do specjalnych magazynów wodnych, czyli stawów, gdzie nie będą już karmione. W ten sposób zrzucą nadmiar tłuszczu, w tym czasie wytrąci się także zapach mułu, dzięki czemu ich mięso zyska na smaku. Pozostałe karpie przeznaczone do dalszej hodowli umieszczane są w tzw. zimochowach. Warto przypomnieć, że zanim karp trafi na świąteczne stoły, powinien osiągnąć od 1-2,5 kilograma, co wymaga aż trzech lat hodowli. W tym roku karpi na wigilijnych stołach raczej nie zabraknie, a ich ceny nie powinny znacząco odbiegać od tych z ubiegłego roku, kiedy za kilogram żywego karpia trzeba było zapłacić ok. 12-15 złotych.

                          

Mariusz Kamieniecki