Patriotyzm to zadanie i życie dla Ojczyzny
Piątek, 11 listopada 2016 (18:19)Z ks. prof. dr hab. Stanisławem Nabywańcem, kierownikiem Zakładu Historii Nowożytnej na Uniwersytecie Rzeszowskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Księże Profesorze, czym dla nas, Polaków, jest 11 Listopada – Narodowe Święto Niepodległości?
– Niepodległość… Niepodległość to wolność w czerpaniu z dziedzictwa przodków, to wolność w budowaniu tego całego dziedzictwa przez współczesnych dla potomnych. Dziedzictwo zaś to: ziemia ojczysta, to suwerenna władza, to umiłowanie dziejów – czyli przeszłości ojczystej kultury, to wiara, która jest jakby chlebną dzieżą, w której zaczyn Boży przenika i przerabia to, co w życiu naszym zbyt ludzkie, aby Bożym się stawało, to dziedzictwo, to także poszanowanie godności człowieka danej mu od Boga, to wyzwalanie w sobie potężnych sił i gorącego pragnienia walki o lepsze jutro.
Jak to święto było obchodzone przez polskich patriotów?
– Tradycja obchodów Święta Niepodległości Polski sięga 1920 r., kiedy to 14 listopada odbyła się pierwsza jego celebracja. To wówczas Józef Piłsudski został uhonorowany wręczeniem mu buławy marszałkowskiej, w uznaniu zasług w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. W 1926 r. 11 listopada stał się urzędowo dniem świątecznym, wolnym od pracy, a uroczystości niepodległościowe odbywały się na placu Saskim w Warszawie, nazwanym po śmierci Marszałka Piłsudskiego jego imieniem. Po raz ostatni w niepodległej Polsce Święto Niepodległości Polski miało miejsce 11 listopada 1938 r.
Podczas okupacji niemieckiej jak Polacy przeżywali to szczególne święto?
– Okupacja zarówno niemiecka, jak i sowiecka wyzwalała w polskich patriotach pragnienie wolności i niepodległości. Jednak obchodzenie tego święta było zakazane. Mimo to w dniach poprzedzających 11 listopada polscy patrioci naklejali na murach, parkanach, a nawet na płytach chodnikowych plakaty, informacje, ulotki i napisy „Polska żyje!”, „Polska zwycięży!”, „Polska walczy!”, „Jeszcze Polska nie zginęła!”, „11.XI.1918”. W 1942 r. pojawił się również znak Polski Walczącej. W wielkiej konspiracji patrioci, ludzie Podziemia z narażeniem życia przyozdabiali pomniki biało-czerwonymi kwiatami i proporczykami, a nawet wywieszali flagi narodowe w miejscach ważnych dla naszego Narodu. Prasa konspiracyjna Armii Krajowej zamieszczała artykuły patriotyczne związane ze Świętem Niepodległości Polski. Oczywiście w kościołach katolickich, tam gdzie było to tylko możliwe, odprawiano nabożeństwa w intencji Ojczyzny. Trzeba też powiedzieć, że pod okupacją te przejawy patriotyzmu nie pozostawały bezkarne. W okresie poprzedzającym Święto Niepodległości Polski nasilały się represje ze strony okupanta. I tak na przykład w Przemyślu 11 listopada 1939 r. miały miejsce aresztowania Polaków, bo władze niemieckie obawiały się demonstracji.
Jak to Święto Niepodległości było obchodzone po wojnie, kiedy Polska trafiła z niemieckiej pod sowiecką niewolę?
– W czasach reżimu komunistycznego w Polsce Święto Niepodległości Polski obchodzono oficjalnie tylko dwukrotnie. W 1944 r. dzień Niepodległości obchodzono w nowych okolicznościach, nieprzyjaznych dotychczasowej tradycji, chociaż polscy komuniści, a nawet sam Stalin próbowali zachować pozory. W „Polsce Lubelskiej”, w tym także w Rzeszowskiem odbyły się obchody niepodległościowe z centralną fetą w Lublinie, siedzibie PKWN. W tym dniu świętowali nawet „patrioci” w Moskwie. Tym sposobem próbowano legalizować ciągłość władzy politycznej i tradycji niepodległościowej oraz przypodobać się społeczeństwu polskiemu. „Namiestnicy” Moskwy oddelegowani „na polski odcinek” uczestniczyli nawet w nabożeństwach odprawianych w intencji Ojczyzny. Jednakże już 22 lipca 1945 r. – a więc jeszcze przed formalnym utworzeniem PRL – ustawa Krajowej Rady Narodowej ustanawiała świętem narodowym i dniem wolnym od pracy dzień 22 lipca w rocznicę po podpisaniu Manifestu PKWN. Jednocześnie zniesiono ustawą KRN Święto Niepodległości Polski obchodzone 11 listopada.
Co w tym czasie groziło za organizowanie uroczystości Święta Niepodległości Polski?
– Za organizowanie i udział w obchodach Święta Niepodległości Polski w okresie PRL, podobnie jak w czasach obu okupacji, były bardzo surowe sankcje. Patriotyczna większość społeczeństwa polskiego, która nie poszła na współpracę z komuną, obchodziła nadal Święto Niepodległości Polski w dniu 11 listopada. Celebracje niepodległościowe koncentrowały się głównie wokół Kościoła. W świątyniach księża odprawiali nabożeństwa w intencji Ojczyzny, wygłaszając okolicznościowe, patriotyczne kazania, jak to niegdyś czynili ich poprzednicy w warunkach popowstaniowych po 1830 i 1863 roku. Członkowie zlikwidowanych przez komunistów organizacji patriotycznych, cywilnych, wojskowych i religijnych podtrzymywali pamięć niepodległościową. Metropolita krakowski Karol Wojtyła w dniu 11 listopada rokrocznie uczestniczył w uroczystym złożeniu kwiatów w krypcie Marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu. Szeroko zaś jak wicher niewstrzymanym dechem niósł się po polskiej ziemi, niczym głos rogu Wojskiego, odważny głos Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, który sercem kochał Polskę i Kościół: Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla Niej. Podrywał on Polskę i Polaków do przebudzenia z marazmu duchowego i patriotycznego wołaniem: Obudzicie się otrzeźwiejcie! Wyzwólcie się z obłędu! To jest obłęd samobójczy! Odwoływał się do wiary i narodowej tradycji: Dla nas po Bogu, największa miłość to Polska! Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. Będziemy kochali wszystkich ludzi na świecie, ale w porządku miłości. Po Bogu więc, po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze, z której wyrastamy na polskiej ziemi. I chociażby obwieszczono na transparentach najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim duchem, dziejami, kulturą i mową naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wieki życiem naszych praojców.
Księże Profesorze, czy dzisiaj, kiedy nie ma tej zewnętrznej niewoli, łatwiej być patriotą niż dawniej?
– Odpowiem na to pytanie, zaczynając od wypowiedzi św. Jana Pawła II: Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania. Zatem spróbujmy odpowiedzieć sobie sami, czy dzisiaj jest trudniej niż kiedyś wskrzesić w sobie gotowość do ofiary dla tego, co po Bogu jest najważniejsze i najtrudniejsze, lecz za co warto życie dać. Papież Polak, świadomy jednak krzywd, jakich doświadczył Naród Polski przez źle rozumiany patriotyzm, przestrzega wszakże: Prawdziwy patriotyzm nigdy nie stara się dążyć do dobrobytu własnego narodu kosztem innych. Bowiem ostatecznie dotknęłoby to także jego własnego narodu, wyrządzenie krzywdy dotyka obu stron – i agresora, i ofiary. Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu.
Dzisiejszy model patriotyzmu jest heroiczny czy bardziej pozytywistyczny…?
– Są momenty, kiedy patriotyzm wymaga zarówno pracy organicznej u podstaw, jak i heroizmu. Heroizm to nie tylko oddanie życia za Ojczyznę, to dla większości życie dla Niej.
Co Księdza zdaniem sprzyja, a co przeszkadza nam dzisiaj w byciu patriotami?
– Kiedyś patriotyzm niszczył tzw. kosmopolityzm, którego koncepcja zawarta była w łacińskim adagium ibi Patria ubi bene – tam ojczyzna, gdzie dobrze. Dzisiaj słowo to zastąpiono terminami globalizm, Europejczyk. Przeciwieństwem patrioty, uważanego za człowieka zaściankowego, jest dzisiaj otwarty Europejczyk.
Patriotyzm to miłość i przywiązanie do Ojczyzny, ale są i tacy, którzy opuszczają Polskę, chcąc poprawić swój status materialny, co więcej mówią, że ojczyzna jest tam, gdzie jest lepiej dla nich…
– Różne są motywy opuszczania Ojczyzny. Maria Konopnicka pisała: Poszłabym ja na kraj świata, Jak ten wiatr, co w polu lata, Jak ten wiatr, co chmury pędzi, Białe chmury, puch łabędzi, W ciemną, mroczną dal... Tylko mi cię żal, Ty ziemio. Ale wielu głód chleba wypędzał w obce kraje. Kto bardziej winien? Ten, co udaje się za chlebem, czy ten, kto nie dał tu w Ojczyźnie tego chleba głodnemu? Emigracja zarobkowa, emigracja polityczna towarzyszy Polakom co najmniej od dwóch wieków. Czy można zapomnieć o wielkim dobru dla Ojczyzny, jakiego dokonywali i dokonują nasi Rodacy za granicą? Istnieje jednak pewna groźba związana z zapomnieniem o Ojczyźnie na obczyźnie, a także z pozbawianiem ojczystego kraju wielkiego potencjału narodowego, gdy emigracja jest masowa.
Które środowiska są dzisiaj szczególnie odpowiedzialne za wychowanie do patriotyzmu?
– Żadne środowisko nie ma monopolu na wychowanie patriotyczne. Jeśli tylko chce, to każdy może się włączyć w to dzieło młodzieży chowanie w duchu miłości do Ojczyzny. Są jednak środowiska, które tego nie podejmują z różnych powodów. Obowiązek wychowania patriotycznego spoczywa w pierwszej mierze na rodzinie, gdyż jak nauczał Prymas Tysiąclecia, Ojczyzna to Rodzina rodzin. Obowiązek wychowania do patriotyzmu spoczywa też na polskich władzach, na polskiej szkole, na polskim uniwersytecie, na polskim wojsku i różnego rodzaju służbach, na polskich organizacjach i stowarzyszeniach, na środowiskach polonijnych, wreszcie na każdym z nas, komu droga jest Ojczyzna.
Jaką misję w wychowaniu patriotycznym ma Kościół?
– Kościół w Polsce dał wiele dowodów troski o Ojczyznę, o jej przetrwanie, o jej niepodległość o jej rozwój i przyszłość. Także dzisiaj nie odżegnuje się od tej wielorakiej troski o nasz Kraj. Kiedy milczały szkoły, szkolne podręczniki, ludzie polityki i nauki, wówczas o prawdzie historycznej z ambon w wielu polskich kościołach padały słowa o patriotyzmie, o polskich bohaterach. Księża w kazaniach wskrzeszali bohaterski czas, otwierali zamykane przez innych chlubne karty naszej historii. W Kościołach mówiono prawdę o Katyniu, o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, o zbrodniach komunistów krajowych i sowieckich, a także o okrucieństwach niemieckich dokonanych na polskim Narodzie.
A jaką rolę w krzewieniu ducha patriotycznego powinny odgrywać media?
– Media mają być nie ośrodkiem „czwartej władzy”, ale instytucją zaufania społecznego. To zaufanie mogą zbudować jedynie na prawdzie. Dotyczy to również prawdy tak o historii, jak i o współczesności Ojczyzny. Dzisiaj na piedestał wynosi się nieograniczoną wolność mediów i twórców kultury. Tymczasem św. Jan Paweł II przypomina, że granicę wolności stanowi poszanowanie godności i uprawnionej wolności innych. Nie należy pisać, tworzyć i nadawać programów, jeśli wyrządza to szkodę prawdzie: mam tu na myśli nie tylko prawdę o faktach, o których informujecie, ale także prawdę o człowieku, godność człowieka we wszystkich jego wymiarach – mówił do mediów nasz święty Rodak. Te słowa są aktualne także dzisiaj, zwłaszcza dzisiaj.