Liczymy na realizację postanowień szczytu NATO
Środa, 9 listopada 2016 (10:49)Dla prezydenta Andrzeja Dudy najważniejsza będzie realizacja postanowień szczytu NATO w Warszawie – powiedział szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski w kontekście wyników wyborów prezydenckich w USA. Dodał, że „pewnie” dużo pracy czeka polską dyplomację.
Według najnowszych informacji nominowany przez Partię Republikańską Donald Trump został wybrany na 45. prezydenta USA.
– Dla Polski najważniejsze jest to i dla prezydenta Dudy priorytetem jest implementacja tych decyzji, które zostały podjęte podczas niedawnego szczytu NATO w Warszawie, czyli rozmieszczenie czterech batalionów natowskich w krajach bałtyckich oraz Polsce, brygada pancerna amerykańska na terenie naszego kraju, a także budowa czy też dokończenie bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie – powiedział w Polskim Radiu 24 Magierowski, pytany, jak prezydent Duda wyobraża sobie współpracę z Donaldem Trumpem.
Podkreślił, że z punktu widzenia relacji Polski ze Stanami Zjednoczonymi i Sojuszem Północnoatlantyckim to są kwestie, które dla prezydenta Dudy są najważniejsze.
– Będzie się on oczywiście przyglądał decyzjom nowej amerykańskiej administracji, ale właśnie pod takim kątem widzenia, jak szybko uda się te wszystkie projekty zrealizować – powiedział Magierowski.
– Jestem przekonany, że nowa administracja nowego prezydenta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że pewne rzeczy także dla Ameryki są kluczowe, są priorytetowe w kontekście relacji Stanów Zjednoczonych z Europą czy też z europejskimi sojusznikami w NATO. Jestem głęboko przekonany, że tutaj żadnych wstrząsów, żadnych nieprzyjemnych niespodzianek nie będzie. Aczkolwiek dużo pracy pewnie także przed polską dyplomacją, żeby poznać nową administrację amerykańską, żeby nawiązać dobre kontakty – dodał szef prezydenckiego biura prasowego.
Ocenił, że sukces Trumpa jest nie tylko porażką Hilary Clinton, ale też Baracka Obamy.
– Po ośmiu latach jego prezydentury, z którą wielu Amerykanów wiązało tak ogromne nadzieje (...) okazuje się, że Amerykanie są wściekli, nie tylko niezadowoleni – mówił Magierowski.
Jak dodał, „to jest także wręcz czerwona kartka dla prezydentury Baracka Obamy”.
RS, PAP