Jak dotąd mydlenie oczu
Sobota, 5 listopada 2016 (04:27)Sejm przyjął rządowy projekt ustawy „Za życiem”. Teraz dokument trafi do prac Senatu.
Z jednej strony jest to krok w dobrym kierunku, bo tym dzieciom, które się urodziły i są niepełnosprawne, jakoś to pomoże. Chociaż te jednorazowe 4 tys. zł to jest to kropla w morzu potrzeb. Matka, która ma niepełnosprawne dziecko, musi się całkowicie poświęcić opiece nad nim. Chodzi z nim do lekarza, wozi na zajęcia. Często jedynym miejscem, gdzie może leczyć swoją pociechę, są prywatne instytucje. A tam trzeba płacić, i to słono. Dlatego idealnie by było, gdyby matki otrzymywały 4 tys. zł, ale miesięcznie. Chociaż wiem, że ta kwota pozostaje jedynie w sferze życzeń.
Druga kwestia – co z dziećmi, które się jeszcze nie narodziły? Jak dotąd rząd i parlament milczą w sprawie nienarodzonych, które dalej są zabijane. Rząd Prawa i Sprawiedliwości wkrótce będzie świętował rok urzędowania, a przez ten czas śmierć poniosło tysiąc osób, które mogłyby żyć. I to pod patronatem Ministerstwa Zdrowia.
Ciągle więc oczekuję na konkretną pomoc dla nienarodzonych, żeby szanowano ich prawo do życia. Premier Beata Szydło zapowiedziała, że do końca roku przedstawi szczegółowe propozycje swojego planu „na rzecz życia”, ale boję się, że tam nie będzie ani jednego punktu, który wziąłby w obronę dzieci nienarodzone. A wiemy dobrze, że obecnie pesymistyczny wynik badań prenatalnych równa się wyrokowi śmierci.
Zmienić to mają akcje edukacyjne opracowane przez rząd. Oczywiście, edukacja i mówienie prawdy o aborcji są bardzo ważne. My jako obrońcy życia staramy się poprzez nasze wystawy, pikiety czy marsze za życiem cały czas edukować. W mediach widzimy, jak wiele osób jeszcze podaje w wątpliwość naukowy fakt, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia. Wiele osób próbuje spłaszczać obronę życia tylko do kwestii religijnych, a przecież prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka. Kiedy zacznie się mówić prawdę o aborcji w szkołach, mediach, na ulicach, to przyniesie to pozytywny efekt.
Jesteśmy bardzo chętni do współpracy z rządem w tej sprawie. Mamy tysiące ludzi w całym kraju i doświadczenie. Możemy wesprzeć każdego, kto chce mówić prawdę. Czekam więc, aż zaczną robić kampanię edukacyjną za życiem, bo na razie tylko mówią. Wydrukowanie plakatów jest najłatwiejsze. Dwa tygodnie po odrzuceniu ustawy mogły już w całej Polsce wisieć billboardy edukacyjno-informacyjne. Nie wiem, skąd ta zwłoka.
Dlatego do szumnych zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości podchodzę z rezerwą. Wydaje mi się, że partia chce jeszcze raz pozyskać osoby, które na nią głosowały, a które zawiodły się, gdy 6 października PiS utopiło obywatelski projekt „Stop aborcji”. Teraz nikt nie może powiedzieć, że rząd nic nie robi, bo robi. Ale w kluczowej sprawie – obrony życia nienarodzonych – nie ma żadnego postępu. Ustawę „Za życiem” uważam więc za zwykłe mydlenie oczu.
Jacek Kotula