• Wtorek, 19 maja 2026

    imieniny: Piotra, Iwa

Donosy Czesława Kiszczaka

Czwartek, 3 listopada 2016 (04:34)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Odnaleziono dokumenty z działalności Czesława Kiszczaka, gdy w latach 40. w Londynie jako funkcjonariusz Informacji Wojskowej infiltrował żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Są tam m.in. donosy i raporty. Informacje te rysują nowy obraz byłego szefa MSW?

– Dla ludzi z prawej strony sceny politycznej, a także dla osób, które dostrzegały zbrodnicze fundamenty komunizmu, rola Czesława Kiszczaka była zawsze jednoznaczna. Nie mówiłbym więc o niczym szokującym lub nadzwyczajnym. Natomiast osoby, które ze względu na okrągły stół nazywały Kiszczaka „człowiekiem honoru”, otrzymały kolejny mocny cios. Teraz widzą, na czym ten honor polegał. Dokumenty te przez lata istniały fizycznie, ale nie było do nich realnego dostępu, to też w społeczeństwie funkcjonowały legendy, które opowiadał sam Kiszczak, a także drukowała „Gazeta Wyborcza”. W rzeczywistości był to człowiek uwikłany w system komunistyczny od samego początku i zrobił na tym karierę. Fakt, że wraz z Jaruzelskim doprowadził do obrad okrągłego stołu, dowodzi tylko temu, czym w rzeczywistości były rozmowy w Magdalence.

Co mogło być motywem działalności Kiszczaka? Była ta osoba, która święcie wierzyła w komunizm, a może czująca koniunkturę?

– Intencji nigdy nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć – zna je tylko Pan Bóg. Natomiast jedno nie musi wykluczać drugiego. Pamiętajmy, że po układzie jałtańskim wiele osób robiło w Polsce karierę. Przykro tylko, że posługiwało się przy tym niegodziwymi metodami, bo bez wątpienia tak trzeba ocenić niszczenie osób, które były bohaterami. To jest rzecz, która jasno pokazuje, kto był po dobrej, a kto po złej stronie – czym był komunizm, a czym Polska niepodległa. Wybory były bardzo radykalne, a Kiszczak stanął po stronie Sowietów.

Dokumenty te były nieznane historykom i prokuratura ma zbadać, dlaczego nie trafiły one do IPN. Ma Pan swoje przypuszczenia, dlaczego były tak długo ukrywane?

– Nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić, ale mogę wyrazić wielkie zdziwienie tym faktem. Kiszczak jest absolutnie kluczową postacią nie tylko w PRL czy jego końcówce, ale także czasu po transformacji. Dyskusje na temat jego życia były bardzo żarliwe. Jeżeli więc myślimy i mówimy o jawności życia publicznego, to tego typu dokumenty powinny być już dawno ujawnione i opracowane. Ale po obnażeniu „szafy Kiszczaka” niewiele może już dziwić.

Ile jest jeszcze takich plam w życiorysie Kiszczaka?

– Z pewnością jeszcze dużo nie wiemy. Pewne wątki w jego życiu stanowią wielką zagadkę dla historyków. Zwrócę uwagę na jego związki z Wojciechem Jaruzelskim. Swego czasu ich kariery rozwijały się równolegle. W pewnym momencie Jaruzelski miał poważne problemy, a z pomocą przyszedł Kiszczak, który stał się jego orędownikiem. I to wiemy z dokumentów. To są rzeczy, które możemy jeszcze opisywać i wyjaśniać. Dla mnie najbardziej interesujący i najmniej znany jest okres przełomu. Była to postać kluczowa, i to nie tylko w tych czasach, w których komunizm dopuszczał się najcięższych zbrodni. Okres, w którym przechodziliśmy z jednego systemu w drugi, był czasem, w którym służby i Kiszczak odegrali najbardziej znaczącą rolę. Warto więc to zgłębiać. Ale pamiętajmy, że wielu historyków III RP bało się ruszać niektórych osób, bo obecny system opierał się na haśle, które wyraził Adam Michnik, że „Kiszczak to człowiek honoru”.

I z pewnością wielu historyków pamięta nagonkę na prof. Sławomira Cenckiewicza.

– Zauważmy, jak wielce dyskusja w Polsce była niemerytoryczna i podtrzymywana sumą podgrzewanych do nieskończoności emocji. Sprawa książki Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie jest tego dobrym przykładem. Późniejsze jakiekolwiek inne publikacje spotykały się z podobną albo większą nerwowością. Ale przyszedł już czas, aby spokojnie i rzeczowo wszystko wyjaśnić. Tylko prawda pomoże nam się w pełni oczyścić i lepiej zrozumieć najnowszą historię Polski.

Jaki los spotykał żołnierzy, którzy zdecydowali się powrócić do Polski z Zachodu po zakończeniu II wojny światowej?

– Były one różne, ale najczęściej nie do pozazdroszczenia. Pamiętajmy o miejscach tortur, straceń czy o wielkich procesach pokazowych. Ludzie ci dla zasady byli podejrzewani, że są obcymi agentami. Czyimi? Zachodu czy gen. Władysława Andersa – to nie miało większego znaczenia.

Można więc powiedzieć, że także w okresie powojennym Kiszczak dołożył swoją cegiełkę do tragedii wielu ludzkich istnień.

– Niewątpliwie tak. Każdy, kto donosi, zaciąga na siebie winę. Bez względu na to, jaki los spotka ofiary jego donosów. Komunizm był ustrojem zbrodniczym, który walczył z polskimi bohaterami. Ocena etyczna Kiszczaka nie podlega więc jakiejkolwiek dyskusji.

Dziękuję za rozmowę.      

Rafał Stefaniuk