Kiwał, kiwał i się zakiwał
Sobota, 29 października 2016 (10:00)Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński tak „dzielnie” przez blisko już rok łamał prawo w sprawach dotyczących instytucji, którą kieruje, że był już chyba przekonany, że wszystko mu wolno.
Doprowadził nawet do tego, że 5 sędziów TK wybranych przez Sejm w grudniu poprzedniego roku i zaprzysiężonych przez prezydenta Andrzeja Dudę, nie wiedzieć na jakiej podstawie prawnej podzielił na 2 orzekających i 3 nieorzekających, choć cała piątka jest umieszczona na liście płac, wszystkim są wypłacane wynagrodzenia, od których odprowadzane są składki na ZUS i zaliczki na podatek dochodowy.
W związku z tym, zdaniem prezesa Rzeplińskiego, skład TK to wprawdzie zgodnie z Konstytucją RP 15 sędziów, ale tak się składa, że pod jego kierownictwem orzeka tylko 12 i tylu tworzy Zgromadzenie Ogólne.
Mimo kolejnych zmian w ustawie o TK uchwalanych przez obecną większość parlamentarną prezes Rzepliński nic sobie z tego nie robi i konsekwentnie przydziela sprawy 12 sędziom, trójka pozostałych ma pokoje, biurka, pensje i wszystkie przywileje wynikające z mandatu sędziego TK, ale nie orzeka, bo ich przełożony im to uniemożliwia.
Do tej pory wydawało się, że trzeba będzie czekać na zmianę sytuacji w tej sprawie do zakończenia kadencji prezesa Rzeplińskiego, czyli do 19 grudnia tego roku, a być może rozwiąże się ona jednak szybciej.
Trwają bowiem w Sejmie prace nad projektem budżetu na 2017 rok w ramach pierwszego czytania, w tym także nad jego częścią, której „właścicielem” jest jednostka budżetowa: Trybunał Konstytucyjny.
Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że projekt budżetu na dany rok przygotowuje minister finansów i uchwala Rada Ministrów, ale kilkanaście instytucji, które samodzielnie przygotowują projekty swoich budżetów, dokładają je do projektu rządowego (rząd nie ma prawa nic w tych budżetach zmieniać) i w takim kształcie trafia on do Sejmu, który może w tych wszystkich „samodzielnych” częściach dokonywać zmian.
Tak było i tym razem, Trybunał Konstytucyjny do 15 września przygotował swój projekt budżetu na 2017 rok, swoją uchwałą przyjęło go Zgromadzenie Ogólne i taki projekt przekazano Radzie Ministrów.
W takim kształcie trafił on do Sejmu i podczas prac nad tym projektem w ramach tzw. I czytania, trafił on do opiniowania przez komisję ustawodawczą, a ta na podstawie opinii przygotowanej przez Biuro Analiz Sejmowych zakwestionowała uchwałę Zgromadzenia Ogólnego przyjętą przez 12 sędziów.
Budżet TK na 2017 rok opiewa na kwotę 33,5 mln zł, a na same płace 15 sędziów zaplanowano 5,3 mln zł, na płace 125 pracowników 12,15 mln zł. Można sobie wyobrazić, że jeżeli budżet ten nie zostanie przyjęty uchwałą Zgromadzenia Ogólnego złożonego z 15 sędziów, to Trybunał na następny rok może zostać bez budżetu.
W tej sytuacji prezes Rzepliński musi się chyba przeprosić z trzema tzw. sędziami nieorzekającymi, zaprosić ich do uczestnictwa w Zgromadzeniu Ogólnym i w takim składzie – jak się to mówi w języku prawniczym – dokonać konwalidacji dotychczasowej uchwały w tej sprawie.
Myślę, że w tej chwili powagę sytuacji dostrzegają już i ci sędziowie, którzy do tej pory karnie uczestniczyli w „wojenkach” prezesa Rzeplińskiego i podejmowali kolejne uchwały zgodnie z jego sugestiami.
Sprawa budżetu dla TK na rok 2017 jest być lub nie być Trybunału, trudno sobie wyobrazić, aby ta instytucja funkcjonowała bez budżetu, w oparciu być może tylko od datków sponsorów.
Wprawdzie zupełnie niedawno właśnie w taki sposób zostało sfinansowane 30-lecie istnienia Trybunału, które obyło się w Gdańsku, ale mimo całego uporu prezes Rzepliński na odchodne nie zostawi swoich kolegów bez wynagrodzeń.
Dr Zbigniew Kuźmiuk