Dziś w „Naszym Dzienniku”
CETA bez tłumaczenia
Sobota, 29 października 2016 (03:39)Przez furtki w umowie z Kanadą do Europy popłynie żywność z GMO.
Rząd, podejmując decyzję o akceptacji umowy handlowej CETA między Unią Europejska a Kanadą, opierał się na oryginalnym tekście, a nie wadliwym polskim tłumaczeniu – zapewnia MSZ.
Minister Witold Waszczykowski odniósł się w ten sposób do zarzutów części polityków, ekspertów, związków zawodowych i organizacji społecznych, że polski rząd zgodził się na podpisanie umowy CETA, nie zdając sobie sprawy, że zaakceptował tekst traktatu zawierający poważny błąd. Tym samym więc można by postawić tezę, że decyzja była bezprawna.
Tłumaczenie, które zmieszczono na stronach Komisji Europejskiej, dotyczyło bardzo ważnej kwestii: regulacji w obrocie produktami biotechnologicznymi. W polskim tłumaczeniu umowy zapisano, że strony CETA powinny współpracować, by ograniczyć wpływ praktyk handlowych na regulatorów, natomiast w angielskim oryginale strony mają dążyć do czegoś zupełnie odwrotnego: ograniczenia wpływu praktyk regulacyjnych na handel. Czyli akceptując CETA, rząd mógł być przekonany, że jeden z artykułów brzmi inaczej, niż to jest w rzeczywistości.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym