• Wtorek, 19 maja 2026

    imieniny: Piotra, Iwa

Pozew dla społecznika

Środa, 19 października 2016 (11:43)

Za petycję „Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w Polsce” urzędnik państwowy dr n. med. Paweł Grzesiowski pozwał do sądu działaczkę społeczną. Sekretarz Zespołu Ekspertów do Spraw Programu Szczepień Ochronnych zarzuca Justynie Sosze ze Stowarzyszenia „STOP NOP” pomówienie. Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się sprawa cywilna o usunięcie petycji, pod którą podpisało się już ponad 10 tysięcy osób.

Justyna Socha, reprezentująca stowarzyszenie, w petycji skierowanej do premier Beaty Szydło i Ministerstwa Sprawiedliwości domaga się odsunięcia od urzędowych stanowisk osób działających w konflikcie interesów oraz zmiany przepisów prawa, które uniemożliwią w przyszłości powoływanie takich osób. W petycji przytoczony jest przykład Pediatrycznego Zespołu Ekspertów do Spraw Programu Szczepień Ochronnych, powołanego zarządzeniem ministra zdrowia. Jak wskazuje dokument, część jego członków współpracuje na różnych polach z firmami produkującymi szczepionki lub czyniło to wcześniej.

„Obecna sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji, aby skutecznie i trwale zażegnać problem działalności funkcjonariuszy publicznych na rzecz różnego rodzaju biznesów, kosztem praw i majątku obywateli w szczególności w zakresie zdrowia publicznego. Sytuacja taka jest skandaliczna i ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa obywateli naszego kraju” – czytamy w petycji.

Wśród lekarzy wymienionych w dokumencie jest właśnie dr Grzesiowski jako osoba, która nie ujawnia źródeł finansowania działalności założonej przez siebie prywatnej Fundacji Instytutu Profilaktyki Zakażeń. Zamiast ujawnić źródła i wyjaśnić swoją sytuację lekarz pozwał społecznika dwukrotnie – w pozwie karnym o pomówienie i w pozwie cywilnym o usunięcie petycji.

Na wczorajszej rozprawie podjęta została kwestia formalna dotycząca niewłaściwego sądu, który sprawą się zajmuje. Pełnomocnik Justyny Sochy wniósł o przeniesienie postępowania do Poznania ze względu zarówno na miejsce zamieszkania pozwanej, jak i miejsce działalności Stowarzyszenia „STOP NOP”. Na decyzję sądu trzeba czekać kilka tygodni. W Poznaniu toczy się już drugi proces wytoczony przez dr. Grzesiowskiego działaczce. Lekarz żąda od pozwanej przeprosin i wpłacenia 100 tys. zł na rzecz jednego ze szpitali. Justynie Sosze może grozić także kara roku pozbawienia wolności.

– Ostatni okres przed rozprawą był dla mnie autentycznie trudny. Bałam się o los mojej rodziny. W obliczu procesu z naszego Stowarzyszenia odeszło kilka osób, przez co trudniej nam realizować nasze cele, jakim są pomoc rodzicom i dążenie do zmiany prawa odnośnie do szczepień, żeby przede wszystkim każdy rodzic otrzymywał pełną informację o szczepieniach i miał wolny wybór w podejmowaniu decyzji – wyjaśnia Justyna Socha.

Jak podkreśla, w interesie każdego pacjenta i każdego Polaka jest to, by urzędnicy kierowali się ich dobrem szeroko rozumianym, a nie prywatnymi interesami.

– Ale czy możemy teraz w to wierzyć, skoro nawet naukowcy zauważają problem wszechobecnego wpływu przemysłu farmaceutycznego na cały system? Przecież badania są zlecane i finansowane przez producentów leków i szczepionek, a lekarze na podstawie ich wyników są kształceni. Petycja przedstawia dowody na powiązania finansowe ekspertów doradzających ministerstwu w kwestii szczepień. Za pośrednictwem tzw. organizacji pozarządowych, często powołanych przez firmy PR, zatrudnione przez same firmy farmaceutyczne, udaje się głos społeczny, kreuje jakieś potrzeby, których tak naprawdę nie ma, tylko po to, by sprzedać swój produkt – zauważa.

– Okazuje się, że nawet organizacje mające dbać o interesy pacjentów są finansowane przez koncerny. Rodzi się pytanie, czy te organizacje dzięki funduszom, jakie otrzymują, celowo przemilczają niewygodne kwestie, jak np. kontrowersje związane ze szczepieniami. My jako organizacja społeczna nie możemy znaleźć sojuszników przez to, że w mediach trwa kampania przeciwko nam inspirowana przez przemysł. A jesteśmy niemal jedynymi tak naprawdę, którzy stają w obronie prawdziwych praw pacjenta, a nie czyjegoś interesu finansowego. Jest to dla nas bolesne – dodaje.   

Na rozprawę przyjechało kilkadziesiąt osób z całej Polski, by pokazać swoje poparcie dla działań Stowarzyszenia „STOP NOP” i dla samej petycji. Byli to głównie rodzice, których dzieci doświadczyły powikłań poszczepiennych.

– Warto zauważyć, że w większości państw Unii Europejskiej żadnego przymusu nie ma – podkreśla Paweł Kosiński, jeden z przybyłych specjalnie na rozprawę rodziców ze Zduńskiej Woli.

– To jest zabieranie nam wolności, mimo że wiadomo, iż szczepienia mogą mieć poważne skutki, także tragiczne. To jest karygodne, że ktoś decyduje się na to, żeby rządziły pieniądze, a nie życie ludzkie – zaznacza.

– Jeżeli coś jest dla nas dobre, to nie trzeba nas do tego zmuszać – zauważa Mariusz Kita z Legionowa, odnosząc się do obowiązku szczepień w naszym kraju i represji w celu przymuszenia rodziców odmawiających zaszczepienia swoich dzieci.

– Nie podoba mi się to, że raz na 4 lata rządzący uważają nas za mądrych ludzi, którzy dobrze potrafią wybierać. Potem, jak mamy zaszczepić własne dzieci lub wysłać je do szkoły, to rządzący muszą nam powiedzieć, jak to zrobić, bo jesteśmy zbyt głupi dla nich, by podjąć samodzielnie decyzję – dodaje.

Pełnomocnik Justyny Sochy zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. Rodzice poszkodowani przez szczepienia pozostają zostawieni sami sobie. Choć często muszą poświęcić ogromne środki, by rehabilitować dziecko po doznanym niepożądanym odczynie poszczepiennym, to jeszcze muszą się bronić przed sanepidem, który nadal zmusza ich do szczepień. Muszą sami wnieść opłaty sądowe, wynająć prawnika czy zapłacić za ekspertyzy biegłych.

– Dla mnie jako prawnika ta sytuacja jest głęboko niesprawiedliwa – podkreśla mec. Arkadiusz Tetela.

Całość petycji „STOP lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej” skierowanej do premier Beaty Szydło, o usunięcie której walczy dr Grzesiowski, można znaleźć tutaj.

Robert Popielewicz