• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Nie ma dzieci zbyt małych na pomoc

Poniedziałek, 10 października 2016 (02:30)

Z Tisą Żawrocką-Kwiatkowską, prezesem Fundacji Gajusz, prowadzącej hospicjum perinatalne w Łodzi, rozmawia Piotr Falkowski

Jak to się stało, że zajęła się Pani pomocą najciężej chorym dzieciom?

– Jestem jedną z tych mam, które życie postawiło w trudnej sytuacji. Mój syn, właśnie Gajusz, urodził się w 1996 roku. Był od razu idealnie zdrowy, ale po dziewięciu dniach ciężko zachorował. Wtedy zetknęłam się po raz pierwszy ze śmiercią małego dziecka. Na tym samym oddziale była leczona Paulinka, dziewczynka z domu dziecka, która mieszkała w izolatce naprzeciw nas, na onkologii. Miała półtora roku, kiedy umarła – dwa lata. Była właściwie prawie cały czas sama. Widziałam jej samotne cierpienie, w tym samym czasie moje dziecko walczyło o życie. Jego szanse z tygodnia na tydzień były coraz mniejsze, więc wymyśliłam sobie taką prośbę do Pana Boga. W zamian za życie mojego dziecka zrobię wszystko, żeby takie Paulinki nie musiały samotnie umierać. Obiecałam, że założę fundację i na pewno nie zawiodę. Następnego dnia przyszły prawidłowe wyniki Gajusza. Nagle i niespodziewanie został uleczony. Gajusz ma teraz 20 lat i właśnie dostał się na wymarzone studia, a ja robię to, co robię.

Trafiają do Państwa ludzie, którzy dowiadują się u lekarza o „ciężkiej i nieodwracalnej wadzie płodu”.

– Proszę sobie wyobrazić, że ludzie trafiają do nas nie skierowani przez lekarzy, ale dzięki informacjom w internecie. My prowadzimy hospicjum perinatalne od ponad 3 lat i przez ten czas przewinęło się przez nie około 50 rodzin. Może dwie z nich zostały wysłane przez lekarza, a jedna mama dopiero na dwa tygodnie przed porodem. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, bo przecież to jest w ich interesie, by taką trudną pacjentkę, zapłakaną, zrozpaczoną, zadającą w kółko te same pytania, skierować właśnie do hospicjum perinatalnego, które jest w stanie jej kompleksowo pomóc. Zasadniczo kobiety są zostawiane same sobie.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski