• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Ostatnia prosta

Czwartek, 29 września 2016 (03:23)

Sześć ostatnich dni jazdy Misji JuT to sześć noclegów w różnych krajach. Do tego zawrotnego tempa zmotywowało grupę NINIWA Team zaplanowane na minioną niedzielę przywitanie w Kokotku!

 

Zakładanie z samego rana mokrych ubrań to nic przyjemnego po chłodnej nocy w namiocie. Niestety tak wyglądały ostatnie dni podróży z Bałkanów aż do Polski. Pogoda nie sprzyjała, serwując codziennie sporą dawkę deszczu, ale tempo rowerzyści narzucili sobie solidne, żeby zdążyć na czas.

Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Węgry (chwila odpoczynku nad Balatonem), Słowacja, Czechy i w końcu Polska. To tu grupa śmiałków pojawiła się w sobotę, 24 września. Nie zdradzając nikomu, dokąd zmierzają (by powstrzymać przedwczesne powitania), wylądowali w Pawonkowie, miejscowości tuż obok Lublińca, u ciotki o. Tomasza Maniury – kierownika wyprawy. Prysznic, pranie i nocleg pod dachem to luksusy, o których rowerzyści marzyli od dawna. Skorzystali z nich bowiem jedynie kilka razy w ciągu 8-tygodniowej podróży. Jednak tak jak życzliwości i gościnności doświadczali w czasie całej podróży, tak i na koniec rodzina o. Tomasza ugościła pielgrzymów suto zastawionym stołem. Wymarzona regeneracja na czekające ich wyzwanie.

Tak, pozostało już tylko ostatnie zadanie – dotrzeć do Kokotka i stawić czoła nieuchronnie zbliżającemu się końcowi niesamowitej przygody. Radość i ekscytacja ze spotkania z bliskimi wymieszać się miały ze smutkiem pożegnania (jak się potem okazało, niektórym trudno było się pożegnać i postanowili pozostać jeszcze dwie noce w ośrodku oblackim).

Zanim jednak przystrojone w bibułę i balony rowery wjechały na zielony trawnik Centrum Formacji NINIWA, na miejscu już od rana sporo się działo. Gwar rozpoczął się ok. godz. 9.00, kiedy to ruszyły przygotowania przed porannym rajdem Tour de Kokotek. To już 9. edycja tego lokalnego wyścigu, który z roku na rok zyskuje na popularności m.in. dzięki organizacyjnym usprawnieniom. 

Euforia powitania

Rywalizacja była spora, a uczestników w 15 kategoriach było aż ponad 120! Gdy jeszcze trwała koronacja zwycięzców, na scenie już szykował się do występu zespół Albo i Nie, którego członkowie wytrwale przez cały okres trwania Ostatniego Okrążenia pisali codzienne relacje z podróży. Tym razem we właściwej sobie roli – muzyków – wystartowali z koncertem o godz. 16.00. Dokładnie godzinę później przy dźwiękach nieoficjalnego hymnu wypraw „Wiara czyni cuda” do Kokotka wjechało 38 uczestników Misji JuT!

Po pierwszej euforii ogromnej grupy witających, a także nieposkromionej radości samych uczestników mikrofon przejął szef wyprawy. Ojciec Tomek ze wzruszeniem i prosto z serca przekazał gorące refleksje po tej, jednej z najdłuższych wypraw. – Słyszałem przed wyprawą wiele krytyki, że to niebezpieczne kraje, że na tak długo, i co w ogóle robię z młodymi? Dziś, patrząc na to, co przeżyliśmy, wiem, że ryzykiem byłoby nie pojechać na wyprawę i zostać w domu na kanapie – nawiązał do słów Papieża Franciszka wypowiedzianych na koniec Światowych Dni Młodzieży 2016. Ojciec Tomasz zaznaczył, jak ogromnym cudem Opatrzności jest nie tylko to, że na tej wyprawie, ale i na wszystkich dotychczasowych dziesięciu, nikt nie doznał większego uszczerbku na zdrowiu. Głównym przesłaniem tegorocznej wyprawy była modlitwa o Boże Miłosierdzie dla świata. Organizator Misji JuT zaakcentował, jak wiele otwartości potrzeba, żeby to miłosierdzie przyjmować i przekazywać dalej. Tego uczył ich miniony czas na siodełku.

Grupę powitali w następnej kolejności patroni honorowi, Edward Maniura – burmistrz Lublińca, ks. bp senior Jan Wieczorek, a także poseł Andrzej Gawron. Całość prowadził zaprzyjaźniony z NINIWĄ Zbigniew Seniów – wójt Koszęcina. Chwilę później rowerzyści wpadli w uściski swoich bliskich, a w dalszej części programu pojawiły się serdeczne podziękowania, filmy, upominki i smaczny tort sprezentowany przez jednego z przyjaciół grupy NINIWA Team. W klimacie zabawy przy dźwiękach muzyki uczestnicy wydarzenia bawili się jeszcze kilka godzin.

Krzysztof Zieliński, NINIWA Team