Trybunał Konstytucyjny czy prywatny folwark prezesa?
Środa, 28 września 2016 (04:38)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Prezes Andrzej Rzepliński w jednym z wywiadów podaje receptę, jak stworzyć nowy regulamin wyboru nowego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Jak przeciętny odbiorca powinien odczytać taki komunikat?
– Ten wywiad potwierdza tylko to, o czym tak naprawdę wiemy już od mniej więcej roku, a mianowicie, że prezes Andrzej Rzepliński stawia siebie i Trybunał Konstytucyjny ponad obowiązującym prawem w Polsce. Prof. Rzepliński stawia siebie w roli superustawodawcy, ponieważ to, co proponuje, w istocie narusza obowiązującą ustawę o TK i de facto ma na celu jej obejście. Sprawą bezsporną jest to, że próby obchodzenia prawa – w jakikolwiek sposób – w istotnych sprawach w ogóle nie powinny mieć miejsca. Nie mogą dotyczyć przede wszystkim organów sądowniczych, nie mogą dotyczyć organów władzy państwowej, które są powołane zwłaszcza do tego, żeby stać na straży prawa i tego prawa przestrzegać. A zatem tego rodzaju próby z mocy prawa powinny być nieważne i są nieważne.
Czy uchwała, czy też regulamin TK, który prezes Rzepliński chce zmienić, dostosowując go do aktualnych potrzeb, może być nad ustawą o TK?
– Ustawa jest instytucją wyższego rzędu niż uchwała czy regulamin TK, stąd ma tu pierwszeństwo. Ustawa o TK w sposób precyzyjny określa, w jaki sposób sędziowie – kandydaci na prezesa TK mają zostać wskazani i w jaki sposób głosowanie nad tym wyborem ma przebiegać. W tej sytuacji tego rodzaju działanie, jakie zapowiada prezes Andrzej Rzepliński musi być uznane z mocy prawa za nieważne. Oczywiście, gdyby ta zapowiedź prezesa Rzeplińskiego miała się ziścić i gdyby rzeczywiście Trybunał przyjął nowy regulamin wyboru kandydatów na prezesa tej instytucji, kandydatów, którzy następnie w wyniku przeprowadzonych wyborów na podstawie takiego regulaminu mieliby zostać przedstawieni prezydentowi, to stworzyłoby głowie państwa rzeczywisty problem. Podejrzewam jednak, że rozumowanie prezydenta w tej sytuacji byłoby podobne do tego, które teraz przedstawiam, a mianowicie, że cała ta procedura jest z mocy prawa nieważna i – jak sądzę – prezydent Andrzej Duda oczekiwałby wskazania kandydatów na prezesa TK w oparciu o ustawę o TK. Trybunał oczywiście może sobie określić tryb postępowania wewnętrznego przy wyborze kandydatów na prezesa tej instytucji, ale w żaden sposób taki regulamin nie może stać w sprzeczności z obowiązującą ustawą o TK.
Wspomniał Pan, że nazwijmy to plan prezesa Rzeplińskiego, to nic innego jak próba obejścia prawa, ale czy również prowokacja?
– W grudniu dobiega końca kadencja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego i zgodnie z ustawą Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału ma przedstawić prezydentowi trzech kandydatów na stanowisko prezesa. Prezes Rzepliński prowokuje, mówiąc, że być może prezydentowi zostanie przedstawionych nie trzech, ale może dwóch kandydatów, co już samo w sobie jest naruszeniem czy wręcz łamaniem Konstytucji. Osobiście jednak takie działanie prezesa Rzeplińskiego odbieram – jak już wspomniałem – jako kontynuację zachowań stawiających Trybunał ponad obowiązującym w Polsce prawem, stawiających Trybunał w roli organu, który może zastępować Sejm, a więc w roli de facto quasi ustawodawczego organu. Ta propozycja przedstawiona przez prezesa Rzeplińskiego jest niczym innym jak próbą zmiany ustawy o TK w trybie – powiedzmy sobie – pozaustawowym. Jest to zatem działanie, które dyskwalifikuje prof. Andrzeja Rzeplińskiego jako prezesa Trybunału. Prezes jest powołany przede wszystkim do tego, aby organizować prace TK i ustawa w żaden sposób nie daje mu przywileju podpowiadania, w jaki sposób Trybunał ma interpretować ustawę, nie daje mu również przywileju, aby kwestionować przepisy ustawy, które mu nie odpowiadają.
Mamy Konstytucję RP, ale są także uprawnienia Sejmu, Prezydenta RP oraz uprawnienia TK. Przy wyborze prezesa TK wszystkie te instytucje mają coś do powiedzenia…
– Wszystkie te instytucje państwa mają swoją rolę. Sejm określa, jak ma się dokonać wybór prezesa, TK wskazuje kandydatów, a prezydent wybiera jednego z nich na stanowisko. Decyzją Sejmu jako ustawodawcy ma być trzech kandydatów i każdy z sędziów TK ma jeden głos. Każdy z 15, a nie 12 sędziów, ma prawo oddania jednego głosu, każdy ma także prawo kandydowania na funkcję prezesa TK. I trzech sędziów, którzy uzyskają największą liczbę głosów, staje się kandydatami przedstawianymi następnie prezydentowi na prezesa TK. I to jest najbardziej logiczne i najbardziej oddające ducha Konstytucji rozwiązanie wynikające z trójpodziału władz. Niestety, prezes Rzepliński chce utrzymania status quo, a więc żeby było tak jak było. Żeby władza, która jest w jego rękach, po zakończeniu kadencji pozostała w rękach ludzi związanych z nim oraz ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej i innych opozycyjnych ugrupowań. W ten sposób realizując plan opozycji, od roku blokuje jakiekolwiek zmiany, które mogłyby usprawnić prace Trybunału i które mogłyby rozwiązać impas wokół tej instytucji. Ponadto w tej konkretnej sprawie prof. Rzeplińskiemu chodzi o to, aby wybrać prezesa Trybunału i z góry przesądzić o tym, że jego następca będzie wybrany wyłącznie spośród tych sędziów, którzy rozpoczęli swoją misję przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. Tym samym prezes Rzepliński niejako z góry przekreśla możliwość wyboru swojego następcy spośród sędziów wybranych w tej kadencji Sejmu. I o to tak naprawdę chodzi w tej rozgrywce. Prezesowi Rzeplińskiemu chodzi nie o zażegnanie, ale o eskalację konfliktu, i to jest bardzo niepokojące.
Czy takie działanie prezesa Rzeplińskiego nie powinno się spotkać z jakąś reakcją? Czy w tej sytuacji Komisja Europejska i Komisja Wenecka, które są tak „czułe” na jakiekolwiek próby łamania prawa, nie powinny się zająć prezesem Rzeplińskim?
– W mojej ocenie przede wszystkim należy liczyć na rozsądek i odpowiedzialność sędziów wchodzących w skład Trybunału. W oparciu o wywiad prezesa Andrzeja Rzeplińskiego w „Gazecie Wyborczej”, w oparciu jedynie o wypowiedź czy nawet zapowiedź takich czy innych kroków trudno podejmować jakiekolwiek konkretne działania. I być może obecnemu prezesowi TK o to waśnie chodzi. W tej sytuacji można byłoby potraktować takie wypowiedzi prof. Rzeplińskiego jako prowokację. Tyle że Sejm i marszałek Marek Kuchciński – jak sądzę – sprowokować się nie dadzą. Będziemy zatem oczekiwali na działania Trybunału w sprawie wyboru następcy prezesa Rzeplińskiego i oczekujemy, że będą to działania zgodne z ustawą o TK.