Politycy PiS muszą się nawrócić!
Czwartek, 22 września 2016 (04:27)Wprowadzenie w Polsce pełnej ochrony życia to dziejowa szansa dla naszej Ojczyzny i Europy.
Nie mam wątpliwości, że wygrane wybory prezydenckie i parlamentarne w Polsce w ubiegłym roku były wielkim darem od Boga dla naszego Narodu. Ich efekt nie był zasługą ludzi, ich przebiegłości, bystrości, zdolności, umiejętności prowadzenia kampanii wyborczych, lecz interwencją Stwórcy w dzieje naszej Ojczyzny. W moim przekonaniu, na tak wielki dar nie zasłużyliśmy, ale gorliwa i szczera modlitwa „reszty Izraela”, małej grupy „sprawiedliwych”, połączona z ofiarą wielu cierpiących, wybłagały tak wielkie dobro.
Zostaliśmy postawieni przed nowymi wyzwaniami, otrzymaliśmy nieomal wszystkie potrzebne możliwości do dokonania zmian w kierunku autentycznego dobrobytu. Z jednej strony jako efekt wspomnianych modlitw i ofiar, ale z drugiej także jako „prezent”, dar, przejaw wielkiego miłosierdzia. Być może Bóg już dłużej nie mógł patrzeć na to, co działo się w Polsce przez wiele ostatnich lat, i postanowił zainterweniować w sposób bardzo konkretny.
Deklaracje to za mało
Obecna ekipa rządząca ma przed sobą ogromny zakres zadań. Najpierw trzeba rzeczywiście wiele płaszczyzn życia naprawić po tym, co pozostawiła po sobie poprzednia koalicja, ale niezbędne jest także wypracowanie mechanizmów rozwoju wychodzącego naprzeciw obecnym standardom. Niezwykle ważnym źródłem motywacji do intensywnego działania jest również konieczność wywiązania się z obietnic wyborczych, wyjście naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa.
Wielkość i wielość zadań, w rozlicznej ilości dziedzin, jawi się jako nieomal niewykonalna, choć są już oznaki dobrych efektów trudów zmierzających w wyznaczonym kierunku. Niestety, oprócz przeszkód czysto merytorycznych, dobrze zdiagnozowanych i możliwych do przewidzenia, pojawiła się płaszczyzna oporu ideologicznego w postaci wielu działań realizowanych poprzez Brukselę, a inspirowanych i kierowanych przez „beton” neolewicy.
Nie można było mieć wątpliwości, że tak będzie. Naiwnym byłoby myślenie, że Polska zostanie potraktowana łagodnie i przyjaźnie w momencie, gdy do władzy dochodzi partia mocno odwołująca się do wartości chrześcijańskich. Mapa Europy wygląda już niezwykle smutno, jeśli chodzi o ocenę sytuacji trwania przy uniwersalnych normach zbudowanych i rozwijanych na gruncie tradycji judeochrześcijańskiej. Wiedzieliśmy już nie od dziś, że nasz kraj stał się w zasadzie jednym bastionem trwania przy nauce Jezusa. Oczywiście z licznymi słabościami, ale jednak ze względu na zasadniczo jednowyznaniowość, jednonarodowość, maryjność, umiłowanie tradycyjnej rodziny, mocne przywiązanie do świętowania uroczystości katolickich, nadal duże zainteresowanie pielgrzymkami pieszymi, dużą ilość powołań, dynamicznie rozwijające się nowe formy ewangelizacji, stawialiśmy znaczący opór perfidnym atakom strategów moralnej destrukcji.
Po wygranych wyborach w 2015 roku siła owych ataków absolutnie nie osłabła. Wręcz odwrotnie – nasiliła się. Nie może to zaskakiwać. To nie jest walka z siłami z tego świata. Nikt chyba nie ma co do tego wątpliwości.
W tak pokrótce naszkicowanym kontekście stawiam ważną i mocną tezę: jeśli politycy PiS nie poddadzą się prowadzeniu Boga, nie poradzą sobie z przeciwnościami. Nie chodzi tu o kierowanie się zasadami katolickiej nauki społecznej. To już przerabiamy. Trzecią dekadę wysłuchujemy deklaracji ugrupowań prawicowych, że tę dziedzinę uznają za fundament. Nie wystarczy powtarzać, że się zna te zasady, że ma się pragnienie wdrażania ich w życie i w działania polityczne, ekonomiczne, gospodarcze. Nie wystarczy występować na antenie Telewizji Trwam i Radia Maryja, być obecnym, siedząc w pierwszych ławkach, na wielu uroczystościach religijnych, fotografować się z biskupami, uczestniczyć w wielu wydarzeniach o charakterze religijnym, których w mijającym roku nie brakowało w naszej Ojczyźnie. To wszystko jest ważne i potrzebne. Podobnie jak cieszące zmiany w treściach programów emitowanych w telewizji publicznej, a także na antenie rozgłośni radiowych.
W tym, co robią prezydent i rząd, jest naprawdę bardzo duża ilość posunięć na najwyższym poziomie kompetencji, wychodzącym naprzeciw pilnym potrzebom Polaków. Słów brakuje, aby ocenić dobrodziejstwo programu „500+”, kompetencje służb w czasie szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży, determinację w odbudowywaniu przemysłu stoczniowego, ratowaniu Puszczy Białowieskiej, naprawie służby zdrowia i wielu innych działań. Jestem pełen uznania dla wszystkiego, co robią zwycięzcy ubiegłorocznej walki o władzę. Mam jednak wielki niepokój w sercu i wiem, że jest on całkowicie uzasadniony.
Zwycięstwo daje Bóg
Trzydzieści pięć lat żyję w sakramentalnym związku małżeńskim. Jesteśmy wraz z moją żoną Jolą rodzicami trojga dzieci. Jak wszyscy małżonkowie, rodzice i zwykli mieszkańcy tego polskiego skrawka ziemi borykamy się z wieloma trudnościami. Jestem przekonany, że mocno stąpam po ziemi. „Nie z jednego pieca jadłem chleb”, mocno doświadczyłem w swoim życiu skutków rządów obrońców proletariatu. Jestem z wykształcenia teologiem biblistą i pastoralistą. Pismo Święte znam i kocham. W moim codziennym życiu, w zmaganiu się z przeszkodami, w ocenie sytuacji we wszystkich dziedzinach, zawsze najpierw odnoszę się do Biblii. Kieruję się zamieszczonymi tam wskazaniami. Przeżywszy pięćdziesiąt siedem lat, nie mam już najmniejszych wątpliwości, że Słowo Boże jest niezwykle aktualne, zawiera podpowiedzi do każdej dziedziny życia i że posłuszeństwo Bożym prawdom staje się konieczne dla właściwego funkcjonowania we wszystkim, w co się angażujemy.
W nauczaniu kierowanym do małżeństw, rodziców, ojców, mężczyzn silnie akcentuję, że najlepszym specjalistą z dziedziny ekonomii, kredytów, motoryzacji, handlu nieruchomościami, remontów, wychowania jest Jezus. Mocno to uszczegółowiam. Na przykład w odniesieniu do decyzji o kupnie domu, mieszkania, a więc także często konieczności zaciągnięcia kredytu, wskazuję, żeby absolutnie tego nie robić, nie zapytawszy Jezusa i nie otrzymawszy konkretnej odpowiedzi. Wielu wie doskonale, o czym piszę. Wystarczy przeczytać książkę: „Uzdrowienie finansów” (M.W. Nowiccy, Wydawnictwo Pomoc, Częstochowa 2015), ewentualnie poszukać informacji o programie „Biblia o finansach”. Osoba wierząca nie powinna mieć wątpliwości, że decyzje dotyczące pracy, finansów, zakupów, remontów i wszystkiego, co robimy, powinniśmy konsultować z naszym Panem. Niezwykłe są świadectwa bardzo dużej ilości osób, potwierdzające, że taka postawa przynosi niesamowite efekty.
W tym kontekście w pełni uzasadnione jest stwierdzenie: „Najlepszym specjalistą, ekspertem z dziedziny polityki jest Jezus!”. Smucę się, że wielu bardzo doświadczonych, wierzących polityków jeszcze tego nie wie. Tak, to jest właściwe słowo, brakuje wiedzy na ten temat. Chyba po prostu tego nikt im nie powiedział. Wiem, że wydaje się to bardzo abstrakcyjne, odległe, mało konkretne. W pierwszym kontakcie z tą prawdą może rodzić się takie odczucie. Ale proszę poczytać świadectwa ze wspomnianej książki, ewentualnie przypomnieć sobie wypowiedzi wielu świętych, chociażby niedawno kanonizowanej Matki Teresy, pokazujących jak bardzo, bardzo konkretnie Bóg działa w naszej codzienności.
Mówiąc o konieczności nawrócenia się polityków PiS, mam na myśli przyjęcie właśnie takiej ufnej postawy, zachwycenie się tą prawdą. W dalszej kolejności uzyskanie pełnego wewnętrznego przekonania, że nie nasze umiejętności, wiedza merytoryczna, doświadczenie w prowadzeniu gry politycznej zagwarantują sukces we wprowadzaniu zmian i zwycięstwo z przeciwnikami, ale zawierzenie Bogu i współpraca z Nim. W Biblii mamy bardzo dużo przykładów opisujących spektakularne zwycięstwa Izraelitów dokonujące się nie poprzez zdolności przywódców, ale dzięki działaniom Stwórcy. Historie te rozgrywały się na najwyższym poziomie racjonalizmu, w realiach jak najbardziej ziemskich. Zachęcam do poczytania opowiadań o zwycięstwie nad Amalekitami (por. Wj 17,8-16), pojedynku Dawida z Goliatem (por. 1 Sm 17,1-58), zdobywania Jerycha (por. Joz 6,1-21), bitwy pod przywództwem Gedeona (por. Sdz 7,1-25). Nie jest poprawne ocenianie tych opisów jako takich, które były dawno i może niekoniecznie są zgodne z faktami. Biblia jest dziełem Bosko-ludzkim. Jest w niej zapisane to, co Bóg zaplanował, zamyślił. Jest zapisane w tym celu, abyśmy my, Jego wyznawcy, zachwycali się tymi prawdami, kontemplowali wielkość i miłość dobrego Ojca, ufnie przyjmowali postawę podobną do bohaterów z tamtych wydarzeń.
Obfite błogosławieństwo
W tekstach biblijnych w wielu miejscach znajdujemy zapewnienie, że wierzący dostąpią wielkiego dobrodziejstwa, mogą być pewni wsparcia na każdej płaszczyźnie doczesności. Jest to naturalna konsekwencja przymierza, jakie zostało przez Boga zaproponowane i do zawarcia którego doprowadził On ludzkość. Oczywiście przymierze to jest tylko i wyłącznie dla naszego dobra i jego treść jest ciągle aktualna. Możemy o tym przeczytać w wielu miejscach Pisma Świętego. Proponuję zapis bardzo precyzyjny z Księgi Kapłańskiej: „Ja jestem Pan! Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i będziecie strzec przykazań moich i wprowadzać je w życie, dam wam deszcz w swoim czasie, ziemia będzie przynosić plony, drzewo polne wyda owoc, młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, winobranie aż do siewu, będziecie jedli chleb do sytości, będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju. Krajowi udzielę pokoju, tak że będziecie się udawali na spoczynek bez obawy. Dzikie zwierzęta znikną z kraju. Miecz nie będzie przechodził przez wasz kraj. Będziecie ścigać nieprzyjaciół, a oni upadną od miecza przed wami, tak że pięciu waszych będzie ścigać całą setkę, a setka waszych – dziesięć tysięcy nieprzyjaciół. Wasi wrogowie upadną od miecza przed wami. Zwrócę się ku wam, dam wam płodność, rozmnożę was, umocnię moje przymierze z wami (Kpł 26,2- 9).
Dostrzeżmy, że Boża obietnica pełni obfitości i bezpieczeństwa, płodności (wszystkie dziedziny życia doczesnego) poprzedzona jest konkretnym warunkiem. Jest to istota przymierza – my dajemy coś ze swojej strony, Bóg wszystko ze swojej. Z naszej ma to być posłuszeństwo Jego przykazaniom. Na kartach Biblii zależność ta obecna jest niezwykle intensywnie i wyraźnie. Kiedy Izraelici byli posłuszni Stwórcy i starali się przestrzegać przykazań, wiodło im się dobrze; kiedy upadali moralnie, następowały kataklizmy, najazdy wrogich armii, niewola, zesłanie. W czasie klęski pojawiali się prorocy, nawoływali do przemiany serc, do zwrócenia się w stronę Prawa. Kiedy Naród Wybrany pokornie wysłuchiwał wezwań i dokonywał zmiany postępowania, zaczynał się czas dobrobytu i bezpieczeństwa. Nie są to tylko wymyślone historyjki. Jest to prawda, przesłanie niezwykle aktualne we wszystkich kulturach, na każdym etapie rozwoju ludzkości. Widzieliśmy to także wyraźnie w historii naszego Narodu.
Mamy więc zapewnienie o Bożej bezgranicznej opiece, rozumiejąc, że jest ona czymś bardzo konkretnym, ale mamy też warunek. Najpierw potrzebne jest uznanie zasady, że współpraca z Bogiem, otwarcie się na Jego działanie jest najważniejszym zadaniem, jakie musimy spełnić w odniesieniu do życia pojedynczej osoby, rodziny, ale też całego narodu. Jeszcze raz podkreślam, to nie jest żadna abstrakcja. To jest konkret.
Zaraz za tym idą warunki. I tu jest problem.
Dlaczego brakuje odwagi?
Spójrzmy tylko nieco wstecz. Na początku 2007 roku była szansa dokonania najważniejszej zmiany z płaszczyzny otwierania się Polaków na Boże zasady. Chodziło o zapis w Konstytucji gwarantujący ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Były wszelkie możliwości, aby tego dokonać. Poza koalicją PiS – LPR – Samoobrona wielu polityków z innych ugrupowań skłonnych było głosować za zapisem. Czego zabrakło? Odwagi w zawierzeniu się Bogu. Przewyższyły kalkulacje polityczne. Rządzący wyraźnie powiedzieli: ”My wiemy lepiej, mamy swoją grę, widzimy to według naszej oceny„. Bóg powiedział: ”Proszę bardzo, róbcie jak chcecie, ale na mnie nie liczcie„. Skutki były widoczne nieomal natychmiast. Koalicja się rozpada, przedterminowe wybory i już pod koniec tego 2007 roku zaczyna rządzić ugrupowanie, któremu bardzo nie po drodze z wartościami. Trwało to długie osiem lat, w czasie których wydarzyło się bardzo wiele niedobrych dla Polski rzeczy. Można było tego wszystkiego uniknąć, mając tylko odwagę powiedzieć: ”Jezu, ufamy Tobie!„. Oczywiście mieli tak postąpić politycy PiS. Nie uczynili tego, nie chcieli zrozumieć, że najgenialniejszym strategiem politycznym jest Jezus.
Nie wolno tego błędu powtórzyć, ponieważ już kolejnej szansy nie będzie. Ta jest drugą i ostatnią dla tej grupy rządzących.
Konieczne jest więc postawienie pytania: dlaczego nie ma odwagi wśród rządzących, aby najszybciej, jak to jest możliwe, doprowadzić do całkowitego zakazu aborcji? Dlaczego nie wycofano jeszcze ze sprzedaży pigułki ellaOne? Dlaczego rząd nie wypowiedział genderowej konwencji antyprzemocowej Rady Europy? Oczywiście odpowiedzi będzie wiele. Najpierw może ta, że najpierw trzeba się uporać z największym problemem, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, co już i tak mocno nam utrudnia funkcjonowanie na arenie międzynarodowej. Czy Jezus nie jest w stanie sobie z tym poradzić? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.
Jedna z odpowiedzi na postawione przeze mnie kluczowe pytania będzie zapewne i taka, że nie wszystko od razu: spokojnie, nie wzbudzajmy emocji, napięć, nie doprowadzajmy do pojawienia się szerszego niezadowolenia. Na razie mamy i tak dużo problemów z KOD-em i jego zwolennikami. Po ludzku wszystko można zrozumieć, uzasadnić. Strategia polityczna, rozsądek, słupki popularności. Ale w tym czasie w wyniku obecności wspomnianej pigułki i aborcji giną kolejne rzesze polskich dzieci. Bóg to widzi. Jak długo jeszcze będzie cierpliwy, będąc uspokajanym, że są przecież pewne wymogi gry politycznej, że są jakieś priorytety?
Politycy PiS muszą się nawrócić nie tylko po to, aby kolejny raz nie stracić władzy, a z tego się już nie podniosą, ale nade wszystko, aby umożliwić Bogu wylanie pełni błogosławieństwa na Polskę!
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu ”Naszego Dziennika„ w wersji elektronicznej