• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Pożegnanie bohatera

Sobota, 17 września 2016 (20:17)

W piątek w Jarosławiu, a w sobotę w Przemyślu z udziałem setek osób odbyły się uroczystości pogrzebowe kpt. Władysława Koby, żołnierza i patrioty – ostatniego prezesa Zrzeszenia WiN Okręgu Rzeszów podstępnie zamordowanego przez reżim komunistyczny.

Ponad 67 lat musiała czekać rodzina, aby móc zapalić znicz na grobie kpt. Władysława Koby. Tego dnia doczekał syn Wojciech, ale niestety nie dożyły tej chwili żona i córka Żołnierza Wyklętego. Dziś jeden z bohaterów polskiej wolności zgładzony przez komunistycznych oprawców w ubeckim więzieniu na Zamku w Rzeszowie 31 stycznia 1949 r. spoczął obok swoich bliskich na przemyskim cmentarzu.

Syn Wojciech, który w chwili śmierci Władysława Koby miał zaledwie dwa lata, ojca zna tylko z opowieści. Co więcej w okresie rządów komunistycznych nie mógł się nawet przyznawać do ojca, którego system uznawał za wroga i zdrajcę ludowej ojczyzny.

Krewni mieli przypuszczenia, gdzie komuniści zakopali ciało Władysława Koby, w dole śmierci na cmentarzu parafialnym w Zwięczycy (obecnie cmentarz komunalny przy ul. Podkarpackiej w Rzeszowie) wraz z dwoma innymi Żołnierzami Wyklętymi: Michałem Zygo i Leopoldem Rząsą, ale pewności nie mieli. Dopiero we wrześniu ubiegłego roku zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka w ramach programu badawczego „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego 1944-1956” przeprowadził ekshumację, a badania genetyczne potwierdziły, że rzeczywiście są to szczątki kolejnych trzech polskich bohaterów wydobyte z dołów niepamięci.

Wczorajsze w Jarosławiu, gdzie się urodził Władysław Koba i gdzie w 2008 r. wystawiono mu pomnik, i dzisiejsze w Przemyślu, gdzie mieszkał, uroczystości pogrzebowe kpt. Władysława Koby były próbą naprawienia po latach tego, co zniszczył zbrodniczy system.

Uroczystości w Przemyślu rozpoczęły się przed pomnikiem Zesłańców Sybiru i Ofiar Katynia. Tragiczną postać kpt. Koby przypomniała wojewoda podkarpacki dr Ewa Leniart.

– Władze PRL chciały nie tylko zabić, ale także pohańbić pamięć i wymazać go z kart historii – mówiła wojewoda Ewa Leniart.

Mszy św. pogrzebowej w kościele pw. św. Józefa Księży Salezjanów na przemyskim Zasaniu w asyście wielu kapłanów przewodniczył ks. bp Stanisław Jamrozek.

Kpt. Władysław Koba został pośmiertnie awansowany do stopnia majora.

– Dzięki mjr. Kobie, dzięki jego żołnierzom, dzięki wszystkim Żołnierzom Niezłomnym jesteśmy dziś wolni. Mówimy po polsku, bo oni ocalili honor Polaków – mówił w czasie uroczystości Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, wyrażając w ten sposób wdzięczność bohaterowi polskiej wolności.

Po Mszy św. doczesne szczątki mjr. Koby zostały przewiezione na cmentarz komunalny na Zasaniu w Przemyślu, gdzie spoczęły w rodzinnym grobie. Żołnierza Niezłomnego pożegnało wiele osób, wśród nich jego podwładny w konspiracji i przyjaciel, dziś sędzia Bogusław Nizieński.

Mariusz Kamieniecki