Coraz bliżej odnalezienia gen. Fieldorfa?
Sobota, 10 września 2016 (22:10)Przypuszczamy, że jeste
śmy blisko miejsca, gdzie są szczątki gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” – powiedział w rozmowie z PAP wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk, który wraz z zespołem rozpocznie we wrześniu kolejne poszukiwania ofiar bezpieki na Łączce na Powązkach w Warszawie.
Jeszcze we wrześniu grupa IPN prowadzona przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka, zajmująca się poszukiwaniem szczątków ofiar systemu komunistycznego, rozpocznie kolejne badania na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Możliwe, że grupa IPN odnajdzie szczątki gen. Augusta Fieldorfa „Nila”. Taki scenariusz – w ocenie prof. Szwagrzyka – jest bardzo prawdopodobny.
– Mamy podstawy, by sądzić, że jesteśmy bardzo blisko miejsca, gdzie komuniści mogli pogrzebać szczątki gen. Fieldorfa „Nila”. Wynika to z naszych wcześniejszych prac w 2013 roku, gdy pod drogą asfaltową, którą wtedy rozebraliśmy, odnaleźliśmy określoną sekwencję pochówków, zgodną z analizowaną przez nas dokumentacją – powiedział profesor w wywiadzie udzielonym PAP.
Wyjaśniał, że ta sekwencja związana jest z chronologią wykonywania wyroków śmierci na więźniach. Dotychczas odnaleziono szczątki żołnierzy Wojska Polskiego straconych od początku grudnia 1952 do 20 stycznia 1953 roku. Z kolei wyrok na gen. Fieldorfa wykonano 24 lutego 1953 r.
– Przypuszczamy zatem, że dzisiaj brakuje nam zaledwie kilku metrów od miejsca, gdzie powinny być szczątki pana generała – akcentował prof. Szwagrzyk.
Niestety ciągle nie wiadomo, gdzie mogą znajdować się szczątki rotmistrza Witolda Pileckiego. Jedna z hipotez mówi, że zostały one pogrzebane na dziedzińcu aresztu przy ul. Rakowieckiej.
– Planujemy zbadać to miejsce w przyszłym roku. Dziś jeszcze nie możemy tam pracować, bo jest to na terenie obecnie czynnego aresztu. Dopóki ta hipoteza nie zostanie potwierdzona albo obalona metodami naukowymi, dopóty musi być przez nas uznawana za ważną – podkreśla historyk.
Wiceprezes IPN odniósł się również do sposobu prowadzenia badań. Wyjaśniał, że za pomocą sit będą przesiewać każdy centymetr badanego terenu, aby odnaleźć nawet najmniejsze szczątki pomordowanych. Prace potrwają około 3 tygodni.
– Te poszukiwania wymagają, by ziemia była sucha, bo tylko tak można dokładnie ją przeszukać – powiedział wiceprezes IPN. Dodał, że niemożliwe będzie prowadzenie poszukiwań w listopadzie i grudniu.
Jak zadeklarował profesor, jest gotowy stawić czoła presji społecznej i realizować swoją misję według z góry określonego harmonogramu.
– Naszym absolutnym priorytetem jest jakość wykonywanych prac i niepodważalność uzyskanych wyników – wyjaśniał prof. Szwagrzyk.
Ostatni, czwarty etap poszukiwań na Łączce odbędzie się wiosną przyszłego roku.
Rafał Stefaniuk