• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Ukraińskie manipulowanie historią

Sobota, 10 września 2016 (18:09)

Z Michałem Dworczykiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, rozmawia Rafał Stefaniuk

Jak Pan przyjął potępienie polskiej uchwały ws. rzezi wołyńskiej przez ukraiński parlament?

– Ze smutkiem. Jest to dokument, który kontynuuje fałszywą ukraińską narrację historyczną. Według niej, UPA i OUN to jedyne dwie organizacje, które mogą być punktem odniesienia dla dzisiejszych Ukraińców. Tak nie jest. Obie te formacje były odpowiedzialne za ludobójstwo dokonane na Polakach w czasie II wojny światowej. Ukraina ma wielu wspaniałych bohaterów, którzy nie mają na swoich rękach krwi ludności cywilnej. Jeżeli tylko będzie taka wola władz ukraińskich, to w oparciu o nich można budować nowoczesną ukraińską tożsamość narodową. Muszę również podkreślić, że w uchwale ukraińskiego parlamentu znalazły się pozytywne zapisy, takie jak deklaracja dalszego rozwijania współpracy z Polską. Dobre relacje między naszymi narodami przekładają się na korzyści dla obu stron, zarówno w kwestii bezpieczeństwa, jak i gospodarki. Tylko że wzajemne relacje, jeżeli mają być pozytywne i szczere, to muszą być zbudowane na trwałym fundamencie, jakim jest prawda. Bez poradzenia sobie z kłamstwem wołyńskim będzie to, moim zdaniem, niemożliwe.

Nie odnosi Pan wrażenia, że Ukraińcy nie traktują nas jak partnerów?

– Czasami można odnieść takie wrażenie. Wydaje się, że Ukraina chciałaby na użytek bieżącej polityki wykorzystywać instrumentalnie historię, zupełnie nie biorąc pod uwagę wrażliwości Polaków. Jednak wierzę, że na Ukrainie są odpowiedzialni politycy i dotychczasowe podejście do polityki historycznej ulegnie zmianie.

Przykładów lekceważącego podejścia do Polski jest wiele. Posłużę się jednym: w przeddzień rocznicy „krwawej niedzieli” jedna z największych ulic Kijowa została nazwana imieniem Stepana Bandery.

– To wynik polityki prowadzonej przez ukraiński IPN oraz dużej niewiedzy społeczeństwa ukraińskiego. Znaczna część Ukraińców nie zna historii relacji polsko-ukraińskich albo ma wiedzę wypaczoną, zafałszowaną. W większości ukraińskich  publikacji nie znajdziemy wzmianek o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez UPA i OUN. Mamy więc sytuację, w której celowo manipuluje się historią, oraz społeczeństwo, które nie ma wiedzy o faktach. Dzięki temu dochodzi do takich bulwersujących wydarzeń.

W ostatnich miesiącach polska dyplomacja intensywnie promuje Ukrainę oraz przyjmuje ukraińskich polityków z honorami. Wydaje się więc, że Ukraina mogłaby się wykazać choć minimalną wdzięcznością.  

– Na pewno nie wszystkich ukraińskich polityków. Nie słyszałem, żeby Jurij Szuchewycz czy Wołodymyr Wiatrowycz, szef ukraińskiego IPN, który jest głównym kreatorem polityki historycznej Ukrainy, byli zapraszani do naszego kraju i przyjmowani z honorami.

Ale goszczący na szczycie NATO w Warszawie prezydent Petro Poroszenko czy premier Wołodymyr Hrojsman, obecny na Forum Ekonomicznym w Krynicy, mają chyba wpływ na to, co się dzieje na Ukrainie.

– Bez wątpienia tak. Dlatego domagamy się zrewidowania podejścia Ukraińców do kwestii historii. Na każdym kroku przypominają to nasi politycy i przedstawiciele polskiej dyplomacji podczas spotkań ze stroną ukraińską.

W jaki sposób Polska może przekonać Ukrainę do przyznania, że to, co robili Ukraińcy na Wołyniu, to było ludobójstwo?

– Z jednej strony trzeba kontynuować rozmowy na najwyższym szczeblu politycznym, a z drugiej potrzebne są bezpośrednie kontakty z Ukraińcami. Mam na myśli wspólne projekty kulturalne, społeczne i edukacyjne, dzięki którym prawda o naszej wspólnej historii dotrze do zwykłych Ukraińców.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk